Koronawirus w UK czyli walka o mąkę i makaron
Na żywo

Koronawirus w UK czyli walka o mąkę i makaron

Nigdy nawet mi nie przeszło przez myśl, że wrócę z blogiem w momencie jakiejś katastrofy epidemiologicznej. No, ale ile można siedzieć w domu i patrzeć na cztery ściany. Oczywiście nie żebym się nudziła bo dziecko nigdy nie pozwoli matce się nudzić. O nie…Ale brakuje beztroskich wyjść na kawkę, na pogaduchy, na zakupy, do kina, restaruacji.  W takim momencie tęskni się za wszystkim! Dlatego gdzieś trzeba przelać swoje żale no i jestem.

No, więc na pierwszy ogień idzie koronawirus w UK. Nie wiem jak to wygląda w Polsce, ale w Anglii niektórzy dalej myślą, że wirus to ściema i ludzie wcale nie umierają i wcale, ale to wcale oni się nie zarażą wychodząc na spacery, spotykając się ze znajomymi itp. Aczkolwiek papier do tyłka trzeba było wykupić na wszelki wypadek. I to nietylko strajtaśmę! Bo okazuje się, że jednak ludzie w UK potrafia gotować. Tak dla mnie to był szok bo w kraju, w którym można kupić już obrane i ugotowane ziemniaki, zupy w puszkach, parówki w słoikach, zaczęło brakować mąki, jajek, proszku do pieczenia, makaronów. Tak moi kochani jednak Anglicy będą teraz piec i gotować. Nie ściemniam takie rzeczy na szczęście są jeszcze w polskich sklepach, więc można spać (piec?) spokojnie.

Brakuje też kredy dla dzieciaków, farb, wycinanek, kolorowanek itp. Szkoły zamknięte, więc coś maluchy muszą robić. Trochę mnie to wkurza, że nie zdążyłam zrobić zapasów w kredzie i farbach, ale z drugiej strony cieszę się, że jednak rodzice dbają o rozwój kreatywności u swoich dzieci. Bardziej brałam pod uwagę, że wykupione będą wszystkie tablety dla młodych i abonamenty na Netflixy, Amazony itd.

Co bardzo mi się tutaj podoba to fakt, że wszyscy starają się pomagać sobie nawzajem jeśli chodzi o naukę w domu. Mnóstwo celebrytów, youtuberów czy właścicieli stron edukacyjnych i aplikacji dla dzieci udostępnia pomoce naukowe za darmo. Można pościągać gotowe pakiety dla dzieci do nauki, które zawierają różne zadania np matematyczne, czy dla młoszych kolorowanki. Naprawdę jest tego mnóstwo. Jeśłi ktoś mieszka w UK i chciałby zobaczyć co jest udostępniane za darmo to odsyłam do mojego angielsiego bloga.

W funkcjonowaniu marketow widać małą poprawę. Wpuszczana jest konkretna ilość osób i tyle ile opuści sklep to tyle może wejść. Są w marketach porobione znaki informujące w jakich odstępach można stać w kolejce do kasy. Nałożono też limity na niektóre produkty, ponieważ ludzie nie znają umiaru…Niestety ja jako osoba, która nie wychodzi z domu bo jest w grupie podwyższonego ryzyka, nie mam możliwości zrobienia zakupów online. Nie ma dostępnych wolnych dat z dostawami. Ostatnio udało nam się zrobić zakupy z odbiorem osobistym co też jest jakimś rozwiązaniem.

Niektórzy zarzucają rządowi, że za późno wziął się do roboty. No i fakt patrząc na to co działo się w Polsce a w UK to można stwierdzić, że za późno dali jakiekolwiek restrykcje. Ale z drugiej strony gro ludzi i tak się do tego nie stosuje, wiec co za różnica! Zresztą jak codziennie widać super newsy typu ‚uważaj bo możesz wnieść do domu wirusa na butach’, albo ‚nie dotykaj włosów bo wirus’, ‚Edek z krainy kredek przewidział, że wszyscy umrzemy’, ‚Marian z Sieradza zna datę zakończenia pandemii’, to mam wrażenie, że co byśmy nie zrobili to i tam mamy przesrane.

Tak czy siak czy w Polsce czy w UK (i chyba się ze mną zgodzicie) to już chce się tym rzygać. Media dalej puszczają newsy z dupy bo to się klika, podnoszenie cen na niektóre towary, zarabianie na panice ludzi. Czyli jak zawsze człowiek człowiekowi wilkiem. Pozostaje tylko nadzieja, że może nas czegoś ta pandemia nauczy.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *