Author Archive for: troskliwa

troskliwa

About troskliwa

    Najlepsza Matka na świecie…

    Najlepsza Matka na świecie…

    To ta, która jeszcze nia ma swoich dzieci. Taki mały ambaras. Podejrzewam, że większość zna a może i nawet była taką ‚Matką’ idealną. Ja również zgrzeszyłam i poszłam w tym kierunku. Patrząc na głośne dzieciaki w autobusie, niesłuchające swoich rodziców w sklepie, pyskujące i drące się, układałam sobie plan działania i z uporem maniaka twierdziłam, że moje dzieci takie nie będą. Dziwnym trafem nie mając ani jednej pociechy bardzo dobrze wiedziałam jak powinno się je wychowywać, kiedy i co powinny jeść, spać, kiedy i ile powinny spac. Po prostu chodząca encyklopedia. Byłam chodzącym ideałem. Niemal tak perfekcyjnym jak panie z reklam telewizyjnych i kolorowych magazynów.

    O tak. Byłam tą najlepszą. Do czasu kiedy zostałam prawdziwą Mamą. Taką normalną, która popełnia błędy i nie boi się przyznać do porażek. Teraz kiedy ktoś z moich znajomych zaczyna swoje zdanie od ‚Jak będę matką/ojcem to moej dziecko nie będzie…’ mam zawsze jedną i tę samą reakcję:

    Jeden wielki histeryczny śmiech. Zaufajnie mi i nie idźcie tą drogą. Nie jesteście w stanie zaplanować sobie tego co będzie. Dzieci są nieprzewidywalne. Tak samo jak macierzyństwo. Ale to pewnie już dzisiaj większość z Was wie. Czas więc trochę się pośmiać. O to moja lista tego co sobie zakładałam zanim zostałam Mamą:

    1. Będę karmić moje dziecko piersią bo pierś to jedyna słuszna opcja. 

    Taaa…niestety nie każda mama może karmić piersią (mówcie co chcecie) co oczywiście jest smutne. Ale dzisiaj wiem, że to nie pierś jest najważniejsza tylko najedzone dziecko, które jest szczęśliwe.

    2. Moje dziecko będzie spało w swoim własnym łóżeczku. Wspólnemu spaniu mówię stanowcze NIE.

    Czy ja naprawdę to powiedziałam? Nie wiem co ja sobie myślałam w tamtym momencie. Jak wyglądała nasza pierwsza noc w domu? Spaliśmy w trójkę w jednym łóżku. I tak nadal to robimy jeśli nasz sym obudzi się w nocy i chce do nas przyjść albo wtedy gdy jest chory i nie chce spać sam. I wiecie co? Uwielbiamy to. Zwłaszcza rano jak nas budzi tym swoim słodkim uśmiechem 🙂

    3. Moje dziecko będzie miało tylko to co potrzebuje. Nie będzie bezsensownego wydawania pieniędzy na zabawki i ciuchy.

    Szkoda, że nie możecie mnie teraz zobaczyć. Śmieję się z siebei tak, że omal nei rozbiłam zębów na monitorze. Przecież ja nie ptorafię wyjść ze sklepu bez kupienia czegoś dla mojego małego potworka. Jestem uzależniona. Niedługo mój mąż będzie musiał posłać mnie na odwyk.

    4. Moje dziecko będzie jadło tylko zdrowe rzeczy.

    Muszę powiedzieć, że bardzo się starałam. W ciągu swojego pierwszego roku życia dostał może z dwa trzy razy coś słodkiego. Caly czas sprawdzam etykietki i analizuję składy, ale nie jestem jakaś nawiedzona w tym temacie i kiedy moje dziecko chce zjeść parówkę to ja dostaje.

    5. Postaram się stosować pieluchy wielokrotnego użytku.

    I na staraniach się skończyło. Niestety brak czasu na pranie, wygotowywanie, wybielanie itp itd a szkoda bo wiem jak dużo chemii jest w pampersach.

    6. Będę gotować oddzielnie dla swojego dziecka. NIE dla słoiczków. 

    Prawda. Gotuję oddzielnie, ale do około roku były słoiczki i teraz też czasem posiłkujemy się gotowymi daniami. I słoiczki są spoko.

    7. Moje dziecko będzie piło tylko wodę. NIE dla soków itp.

    Trafił mi się smakosz soków. Powoli i z niebyt ogromną chęcią przekonuje się do wody. Ale nie mamy problemu z tym, że Mały woli soki.

    8. Będziemy dbali o to zeby mieć czas dla siebie i wychodzić od czasu do czasu bez naszego dziecka.

    Czas dla siebie? A co to takiego? A tak powaznie to czasem wyjdziemy sami np na kawę, ale nie mamy nic przeciwko temu, aby brać Małego ze sobą do znajomych czy restauracji. Wiem jesteśmy trochę masochistami.

    9. Moje dziecko nie będzie oglądało TV.

    Tutaj też się starałam, aby tej TV nie było no i tak do roku było naprawdę mało praktycznie w ogóle. Ale teraz kiedy mogę iść do toalety sama (bez widowni) tylko gdy ogląda jakąs bajkę to już tak nie protestuję. Mała rzecz a cieszy, ale naprawdę fajnie jest sikać bez patrzącej się na mnie pary oczu.

    10. Będziemy uczyć nasze dziecko robić na nocniczek możliwie najwcześniej.

    Na jakiś czas się poddałam. Dzicko jest troszkę oporczne póki co i woli się bawić swoim nocnikiem. Wkładanie do niego nóg albo udawanie, że to samochód sprawia mu niewyobrażalną fajdę.

    To by było na tyle. Coś mi mówi, że nie ja jedyna chciałam być idealną Matką i poległam z kretesem. Aczkolwiek dla swojego dziecka jestem tym ideałem i jestem pewna, że z większością rodziców jest tak samo. Zawsze po drodze będziemy popełniać błędy i borykać się z rodzicielskimi porażkmi. Tak właśnie wygląda prawdziwe rodzicielstwo. Każdego dnia uczymy sie czegoś nowego. Mój syn jestem moim najlepszym nauczycielem. Najważniejsza lekcja, którą mi dał? Ideały nie istnieją.

     

    Wojna o…tyłek

    Wojna o…tyłek

    Jakiś czas temu przeczytałam na portalu plotkarskim, że Pani Dorota Wellman wyraziła swoje ubolewanie nad tym, że w dzisiejszych czasach kobiety pokazują wszędzie swoje tyłki zamiast tego co mają np w głowach. No i ja się podpisuję pod tym obiema rękami i nogami. Mnie to też, grzecznie mówiąc, wkurza. Przecież tak wiele z Nas płacze, że faceci widzą w nas tylko cycki i dupę a same im to podtykamy pod nos.

    Chodakowska vs Wellman

    Skoro mamy tyle do powiedzenia, jesteśmy takie mądre i inteligentne to dlaczego wciąż największą popularnoscią cieszą się nasze roznegliżowane ciała? Dlaczego ‚gwiazdami’ zostają osoby, które w głowie mają przysłowiowe siano, ale epatują swoim ciałem? Proste. Bo to sie dzisiaj najlepiej sprzedaje. Jest popyt jest podaż.

    Dlatego osoby takie jak Ewa Chodakowska poczuły się urażone. Byle biznes się kręcił. Przecież zachęcać do ćwiczeń można w inny sposób prawda? Można pokazać swój umięśniony brzuch, biceps, nogi. Niekoniecznie dupę. Nie mam nic przeciwko bycia dumnym ze swojej sylwetki, z tego co się osiągnęło ciężka pracą. Naprawdę podziwiam niektóre kobiety, że im się chce i mają siłę. Wiadomo radość jest wielka jeśli się osiąga rezultaty i chcesz się tym podzielić z całym światem. Ale niektóre rzeczy powinno sie zachować dla siebie czy swojego partnera.

    Chodakowska vs Wellman

    Zwłaszcza kiedy jesteś Mamą. Do czegoś to nas zobowiązuje. Oczywiście nie mówię, że musisz zamknąć się teraz w czterech ścianach i nie możesz wyglądać sexi. Jasne, pewnie jak najbardziej możesz. Tylko nie wrzucaj zdjęcia swojego tyłka w bikini, czy stringach, które odsłaniają wiecej niż zakrywają. Właściwie to nie pozostawiają nic dla wyobraźni. Niestety kiedyś Twoje dziecko szukając czegoś w Internecie może natknąć się przypadkiem na Twoje dupsko. Co z tego, że piękne, kształtne i umięśnione?

    Naprawdę ubolewam nad tym, że dzisiejszą walutą jest nasze ciało. Chcesz zaistnieć w Internecie? Pokaż tyłek. Chcesz zostać celebrytką? Pokaż tyłek. Chcesz żeby o Tobie mówiono? Pokaż tyłek. Niestety takie czasy nastały. Ktoś inteligentny chciał na to zwrócić uwagę i został zbesztany w dość prostacki sposób.

    A Wy jak uważacie kto miał rację w tym sporze? Czy dupa zawsze musi wygrać?

    Moje dziecko doprowadza mnie (czasami) do szału

    Moje dziecko doprowadza mnie (czasami) do szału

    Zazwyczaj jestem szczera i nie mam nic do ukrycia, więc tak bez krępacji przynam się Wam, że mój synio czasem doprowadza mnie do szału, rozpaczy, ostateczności (zwał jak zwał). Generalnie mam ochotę wystrzelić się w kosmos z nadzieją, że powrót trochę potrwa. Nie uwierzę jeśli jakaś Mama powie, że nigdy nie miała takiej sytuacji. W sumie nie ma się czego wstydzić bo każdy z nas może stracić ciepliwość. Ważne, aby nas nie poniosło i żebyśmy nie odreagowywali na dziecku.

    Oczywiście wiiadomo, że bywam zła, zdenerwoana, ale szybko mi przechodzi. Zwłaszcza gdy ten nicpoń przychodzi się przytulić albo się do mnie uśmiechnie i wyciągnie te swoje maluśkie rączki. Czasem się zastanawiam skąd w takim maluchu tyle siły i niespożytej energii do denerwowania Mamy.

    Najbardziej na świecie irytuje mnie, gdy widzę, że moje dziecko jest śpiące. Ale to tak porządnie śpiące. Wiecie trze oczy, marudzi, nie wie już co robi, opadają mu powieki. No i kiedy mówię ‚Idziemy lulu’ zaczyna się dramat. Rzucanie się po łóżku, gadanie, kopanie, wkładanie sobie palców do oczu byle nie zasnąć. W zasadzie repertuar jest naprawdę długi, urozmaicony i często gęsto sama nie wpadłabym na takie pomysły. Siły już mi czasami brak na usypianie tego dziecka. Ostatnio lecieliśmy samolotem i tak wymyślał, aby nie zasnąć, że głowa mała. Chciał jeść, ale nie był głodny po prostu sobie chciał jedzeniem porzucać, nagle zachciało mu się pić. Później chciał pić, skakać, bawić się, rzucać samochodzikami, zaglądać do innych ludzi. A jak w koncu zasnął 30 min przed lądowaniem to był zdziwiony, że ktoś mu karze wstawać. Niby nic i niby normalne zachowanie małego dziecka. Ale pamiętam, że byłam tak zmęczona, do tego chora, że miałam mega gule w gardle i myślałam sobie ‚Dziecko mam Cię dość’. Oczywiście po wyjsciu z samolotu o tym zapomniałam i były lekkie wyrzuty sumienia, że mogłam tak pomyśleć.

    A mogłam i miałam do tego prawo. I to nie znaczy, że zła ze mnie Matka. To chyba całkiem naturalne i normalne, że można mieć gorsze chwile. A nasze dzieciaki, tak sobie często myślę. są po to, aby tą naszą cierpliwość testować. Niektóre sytuacje, w których mi ręce opadają:

    1. „Mama mniam mniam” Otwieram lodówkę daję mu coś do jedzenia on rozradowany je i nagle wszystko wypluwa bo on już nie chce mniam mniam…
    2. „Dada, dada!!!! Dadaaaaaaa!” No cóż ubieram najpierw siebie. Zakladam mu kurteczkę i mówię, że idziemy dada na spacerek a on zaczyna wyć jak syrena alarmowa i już po spacrku.
    3. Niecierpi chodzić na spacer w wózku. Składam więc wózek i chowam, ale mały zaczyna płakać jakby go ze skóry obdzierali bo on juz jednak lubi wózki
    4. „Pić” Dostaje picie po czym zaczyna je wypluwać bo to fajna zabawa a jest jeszcze lepsza jak mam wszystkie ciuchy mokre.

    Z tym małym potworkiem czasami jest stres wyjść na spacer. Ludzie patrzą jakbym go conajmniej katowała. A powodem płaczu jest to, że się picie skończyło a on chce na momencie pić dalej. Albo ma w ręku samochód, ale przypomniało mu się, że woli tak naprawdę autobus. Bez chrupek to nie wychodź. Muszą być i już bo będzie płacz. Jak wracam z takiego spaceru to jestem bardziej zmęczona niż jak po jakimś maratonie. Ale kocham go całym sercem i godnię to znoszę:P Aczkolwiek nie uważam, żeby było wstydem przyznanie się do tego, że moje dziecko czasami bardzo skutecznie gra mi na nerwach.

    A jak to z Waszymi pociehami jest? Sprawdzają Wasze limity:)?

     

     

    Tanio nie znaczy gorzej.

    Tanio nie znaczy gorzej.

    Jeśli jesteś tutaj ze mną już od jakiegoś czasu to wiesz, że uwielbiam robić zakupy na Aliexpress. W szczególności jeśli chodzi o przeróżne drobiazgi dla mojego malucha. Uwielbiam to nie tylko dlatego, że jest to proste, łatwe i przyjemne. Największym powodem jest to, że mój mąż nie dostaje zawału patrząc na wyciąg z naszego konta 😉

    Nie ma co ukrywać, ale Świeta Bożego Narodzenia zbliżają się do nas wielkimi krokami. W Anglii już można oglądać świąteczne witryny sklepowe, prezenty, słodycze itp. Generalnie można kupić już wszystkie preznty i mieć to z głowy. Ale nie każdy, w tym ja, chce pozbyś się swoich wszystkich oszczędności. Dlatego przez ostatnie kilka dni przeglądałam przeróżne oferty z Aliexpress i znalałam parę diamencików. Nie chodz o to, aby wydać miliony, ale żeby sprawić dziecku radość prawda? A mam nieodparte wrażenie, że największą frajdą dla dzieciaków jest odpakowywanie prezentów a ich zawartość już niekoniecznie.

    Będziecie zdumione jak śliczne rzeczy można kupić za niewielkie pieniądze. I nie mówię tu o byle jakich prezentach i beznadziejnej jaości. Wszystkie rodutky, które dla Was wyszukałam można kupić za mniej niż 5 lub 10 zł. Tak więc przygotujcie kartki i ołówki bo będzie co notować:)

    Zabawki

    Drewniane puzzle

    Puzzle są kolorowe i zachwycą każdego fana zwierzątek czy autek.

    Jajka

    6 plastikowych jajek z niespodzianką w środku. Edukacyjna zabawka za taką cenę? Założę się, że każde dziecko będzie miało fajde próbując połączyć ze sobą odpowiednie połówki jajek.

    Złów puzzla

    Chcesz, aby Twoje dziecko nauczyło się ‚łowić ryby’? Wystarczy zainwestować w tą zręcznościową grę 🙂

    Mini liczydło

    Kolejna zabawka edukacyjna. Twoje dziecko z chęcią nauczy się liczyć!

    Akcesoria

    Kolorowe skarpetki

    Nie ma nic słodszego jak maluśkie stópki w kolorowych skarpetkach z…jedorożcem!

    Podkolanówki z kotkiem

    Totalny hit tego roku! Powinny znaleźć się w szafie każdej małej dziewczynki.

    Opaski do włosów

    Kolorowe i kwieciste. Słodki gadżet, który doda uroku waszym modnym córeczkom.

    Spinki do włosów

    Małe a cieszy oko. Różne kształty i kolorwy do wyboru.

    Apaszki/śliniaki

    Takich śliniaków posiadamy milion i pewnie przydałoby się drugie tyle. Tutaj macie do wyboru śliczne kolory i wzory. Bardzo dobra jakość:)

     

    Nie ma chyba niczego innego co mogłoby zadowolić kobietę jak udane zakupy! I to takie bez wyrzutów sumienia i obciążonej karty kredytowej:) Dajcie znać czy wybrałyście coś dla swoich maluchów.

     

     

     

    Zmęczenie to Twój największy wróg

    Zmęczenie to Twój największy wróg

    Każda z nas miała przynajmniej jeden taki dzień gdy była cholernie zmęczona. (Jeszcze nie słyszałam o nadzwyczaj wypoczętej matce stąd moje twierdzenie). Życie dało mi ostatnio naprawdę popalić. Kilka dni temu miałam prawdziwy dzień z d*py. Byłam tak zmęczona, że najzwyczajniej w świecie nie ogarniałam i nie przyswajałam tego co się wokół mnie dzieje. Z racji tego, że pracuję zmianowo (12h) i nie jest to najłatwiejsza praca na świecie, zajmuję się małym w dni wolne i domem to czasem brakuje mi czasu na odpoczynek. No i pech chciał, że w czasie mojego trzydniowego pracująego weekendu synuś wcale nie miał zamiaru spać w nocy, więc Mamuśka pospała całe 3 godziny. Chyba nie skłamię gdy powiem, że padałam na ryj. Trzy godziny snu po 12h pracy? Masakra. Po drugim dniu w pracy prawie zasnęłam w wannie. Może i nie byłoby to takie złe przynajmniej pospałabym trochę dłużej 😉

    Zmęczenie może zabić

    Naprawdę chciałam napisać dla Was coś fajnego i przyjemnego, ale oczy mi się zamykały i mój mózg chyba już nie działał. Padłam na łóżku jak zabita i spałam jak dziecko (trochę to w sumie nietrafione porównanie). Kiedyś na jakiejś autostradzie przeczytałam ‚Zmęczenie może zabić. Zrób sobie przerwę’. I wiecie co Wam powiem? Jest to 100% racja. Jadąc rano do pracy byłam chyba dalej w łóżku bo prawie przejechałam na swoim czerwonym świetle. Gdyby osoba, która ze mną jechała nie krzyknęła, że jest czerwone to…nawet nie chcę myśleć co by było. Najgorsze jest to, że mogłam jechać wtedy ze swoim synem i kto by krzyknął, że mam stać?

    Jesteś ważna!

    Naprawdę dziewczyny my też jesteśmy ważne. Nie jakieś tam pranie, sprzątanie czy gotowanie. To wszystko może poczekać. Możesz zamówić pizzę, możesz posprzątać na drugi dzień a pranie też nie zając. Jeśli czujecie, że zbliżacie się do granicy waszej wytrzymałości to bierzcie dzieciaka pod pachę i cyk do łóżeczka na drzemkę. Nie bierzcie na siebie więcej niż możecie udźwignąć bo nigdy nie wiecie kiedy może Was dopaść zmęczenie. Lepiej żeby nie było to za kółkiem.

    Kazdy ma taki dzień

    Prawie każdego dnia macierzyństwo wystawia moją cierpliwość na wielką próbę. Sprawdza jak dalego się posunę, ile jeszcze wytrzymam. Czy jestem wystarczająco silna (słaba). Mam takie dni, że myślę sobie ‚Ale było fajnie zanim się pojawił Szkrab’ ale nie perfekcyjnie. A teraz tak jest. Mam to o czym zawsze marzyłam. Mój kochany Synek sprawia, że jestem równocześnie najbardziej zmęczoną osobą na świecie i najszczęśliwszą. I to jest warte każdego poświęcenia. Niestety z ręką na sercu muszę się przyznać, że gdy jestem zmęczona to cierpi mój syn w pierwszej kolejności.

    Gdy jestem zmęczona…

    Gdy jestem zmęczona to szybko tracę cierpliwość. Gdy jestem zmęczona szybciej się denerwuję. Gdy jestem zmęczona nie mam ochoty na zabawę. Gdy jestem zmęczona wszystko mnie irytuje. Gdy jestem zmęczona nie jestem sobą.

    Potrzebujesz wsparcia

    Wiem, że to nie tylko ja. Przecież większość z nas chce pokazać jakie jesteśmy samowystarczalne i że wszystko same zrobimy. ‚Pracę, dziecko, dom i inne obowiązki wciągam nosem. I wcale nie potrzebuję niczyjej pomocy’. Znacie to skądś? Kto nas tego nauczył? Kto nam wmówił takie głupoty? Ja dopiero zaczynam się uczyć, że nie muszę być wielofunkcyjną maszyną. Dzięki mojemu Mężowi, który sam mnie mobilizuje do tego żeby więcej odpoczywać, nie ‚kręci mordą’ gdy nie ma dwudaniowego obiadu serwowanego na chińskiej porcelanie i wiecie co jeszcze? Mówi mi, że ja też mam prawo do chwili dla siebie. Nieźle co? Wsparcie to jest coś co każda z nas potrzebuje. Jeśli nie macie nikogo takiego w swoim gronie to zerknijcie czasami na Facebook’a tam jest wysyp grup dla mam. Oczywiście nie każda jest idealna, ale zawsze można się wygadać.

    Przetrwać podróż samochodem z przedszkolakiem

    Nadal mi ciężko w to uwierzyć, ale w poniedziałek (11.09.17) wybieramy się poraz pierwszy w daleką podróż. Przynajmniej dla mnie to dosyć daleko bo 6 godzin w samochodzie z przedszkolakiem może wydawać się wiecznością 😉 Zdajemy sobie sprawę, że na pewno nie będzie lekko. Ale mimo wszysko chcemy żeby ta podróż była przyjemna i dla nas i dla naszego dziecka. Dlatego mamy już praktycznie wszystko zaplanowane i przygotowane (włącznie z listą rzeczy, które trzeba wziąć). Mamy nadzieję, że ta nasza wycieczka będzie miła a przynajmniej niezapomniana.

    Jeśli jesteście jeszcze przed waszą pierwszą wyprawą na czterch kółkach ten post jest dla Ciebie. Zacznijmy od tego co na początek :

    Przygotuj swój samochód

    podróżowanie z przedszkolakiem

    • Z pewnością samochód będziemy pakować noc przed wyjazdem. Dzięki temu rano będziemy musieli się tylko umyć, ubrać i będziemy gotowi. Powinno pójść wszystko brdzo sprawnie. Plus jest taki, że nie powinniśmy niczego zapomnieć bo nie będziemy biegać w pośpiechu. Jest też duże prwdopodobieństwo, że wyjdziemy z domu o zaplanowanej porze.
    • Mamy zaplanowane co schowamy do bagażnika a co trzeba zostawić w zasięgu ręki
    • Zasłonki na szyby, które są niezbędne w przypadku silnego słońca. A w dodatku pozwalają troszkę przyciemnić środek samochodu i stworzyć perfekcyjny klimat do drzemki.
    • Zapamiętaj! Zaplanuj sobie regularne postoje np co 2h. Im dłużej dziecko będzie siedziało w foteliku będzie bardziej skore do marudzenia.

    O czym musisz pamiętać

    PRzedszkolk w samochodzie

    Patrząc na nasze notatki mogę Ci od razu powiedzieć, że będzie to dosyć sporawa lista. Musisz przygotować rzeczy, które pozwolą Ci zająć, zainteresować dziecko oraz rzeczy, które przydadzą Ci się w trakcie nieoczekiwanej niespodzianki takiej jak wymioty, pieluchowa eksplozja itp.

    • zapas pieluszek
    • ciuszki na zmianę
    • mokre chusteczki
    • pielucha tetrowa
    • przenośna mata do przewijania
    • kocyk i przytulanka dziecka
    • jedzenie, przekąski i napoje
    • plastikowe woreczki na zużyte pieluszki i inne śmieci
    • kubek niekapiek, bidon etc
    • dużo zabawek (najlepiej coś nowego i już znane, ulubione)
    • książki
    • tablet albo telefon z naładowaną baterią do puszczania bajek i piosenek
    • rodzinna apteczka pierwszej pomocy
    • organizer na tylne siedzenie, aby mieć wszystko pod ręką

    Ty też jesteś ważna

    Aby wszyscy czuli się bezpiecznie i komfortowo musisz też w pierwszej kolejności zadbać o siebie (kirowcę). Nie zapomnij o jedzeniu i napojach dla siebie, lekach (jeśli bierzesz jakieś codzienie). Zatrzymuj się kiedy tylko musisz. Zwłaszcza gdy dziecko będzie płakać i marudzić a Ty będziesz się denerwować i stresować. Pamiętaj, że zawsze gdy podróżujesz z dzieckiem Twoje plany moga ulec zmianie. Lepiej być spóźnionym niż być w niebezpieczeństwie.

    Nie ważne co by się działo zawsze trzymaj dziecko przypięte pasami w jego foteliku. Nawet jeśli karmisz piersią pod żadnym pozorem nie wyciągaj dziecka z fotelika. Lepiej zjechać w jakieś ciche miejsce. Nigdy, ale to nigdy nie zostawiaj swojego dziecka samego w samochodzie (zwłaszcza gdy panują upały).

    Pamiętaj, że podróż ‚przed dzieckiem i po dziecku’ to dwa róźne doświadczenia, których nie da się porównać. Staraj się zrelaksować i odpoczywać.

    Na pewno każda kolejna wycieczka będzie już milion razy łatwiejsza.

    Czy wiesz co (u)kryje się w pieluszkach jednorazowych?

    Czy wiesz co (u)kryje się w pieluszkach jednorazowych?

    Zacznę od pytania czy wiedziałaś, że pieluszki jednorazowe zawierają w sobie chemię? Jeśli nie to nie jesteś sama. Przyznam się, mi nawet przez myśl nie przeszło, że te pieluchy mogą być toksyczne. Co więcej nigdy nie rozażałam innej opcji niż używanie pamersów. Tak po prostu, naturalnie był to mój pierwszy wybór. Niestety. Bo teraz po tym co już wiem prawdopodobnie zdecydowałabym się na coś innego.

    Dlaczego w ogóle postanowiłam pochylić się nad składem pieluszek? Ostanio natknęłam się na zdjęcia dzieciaczków z poparzoną skóra w okolicach intymnych. I to nie były znane nam mamom zwykłe odpoarzenia od pieluszki a prawdziwe rany, pękające pęcherze itp. Niedawno w UK naglośniono przypadek 3 tygodniowego maluszka, który trafił do szpitala z powodu poparzeń od pampersów. Zdjęcia były tak drastyczne, że zostały ocenzurowane.

    Poparzenia od pieluszek jednorazowych

    Oczywiście nigdzie nie jest powiedziane, że takie coś może spotkać każde dziecko, które nosi pieluchy jednorazowe. Ale warto wiedzieć z czym się ma do czynienia. Zwłaszca, że przez pierwsze 2,5-3 lata nasze dzieci będą nosić pieluszkę non stop 24 h na dobę. To oznacza niezliczoną ilość pampersów i taką samą ilość toksyn, na których działanie jest narażona skóra naszych maluchów.

    Sprawdźmy więc co tak naprawdę kryje się w tych pieluchach:

    • Sodium polyacrylate– jest to substancja, któa potrafi wchłonąć kilkakrotnie więcej wody niż jej własna masa. W pieluszkach występuje w postaci proszku, który zmienia się w żel, gdy zaczyn robić się mokry. Czasami możesz go zaobserwowac na skórze dziecka w postci krysztłków. Moze powodować podrażnienia skóry. Co ciekawe substancja ta swego czasu została usunięta z tamonów w obawie o zespół wstrzasu toksycznego
    • Dioksyny– Pieluchy są zazwyczaj wybielane chlorem czego rezultatem są dioksyny- rakotwórcze toksyny. Oprócz tego niszczą centralny układ nerwowy, immunologiczny, nerki i wątrobę. Mogą też powodowac problemy z płodnością. Uwaga Uwaga Substancja ta była stosowana w środkach owadobójczych i została zakazana.
    • Lotne związki organiczne (ethylbenzen, toluen czy xylen)- mogą powodować krótkie lub długoterminowe problemy zdrówotne m.in które podrażnienia błon śluzowych, bóle głowy, a nawet uszkodzenia centralnego systemu nerwowego. Niektóre z nich podejrzewa się również o powodowanie raka.
    • Metale ciężkie– przedostaja się do organizmu przez skórę i powodują zmiany hormonalne. Mogą doprowadzić do uszkodzenia układu immunologiczngo i hormonalnego. Spekuluje się, że mogą prowadzić do niepłodności u chłopców.

    Poza tym w składzie pieluch znajdziemy barwniki i substancje zapachowe, które mogą powodować reakcje alergiczne takie jak wysypka.

    Nadal rozwazacie pieluchy jednorazowe jako najlepszy wybór? Jeśli chodzi o mnie to jestem bliska zmiany pampersów na pieluchy wielokrotnego użytku. Aczkolwiek mam nadzieję, że moje dziecię niedługo zacznie korzystać z nocnika. Dostępność i wygoda używania jednorazówek są zapewne ich największym atutem. Ale czy zdrowie naszych maluchów nie jest najważniejsze?

    Piszcie czy stosujecie jakieś inne alternatywy. A może znacie ekologiczne pieluchy jednorazowe, które nie zawierają chemii?

    Przesądy ciążowe (z całego świata) wciąż w modzie

    Przesądy ciążowe (z całego świata) wciąż w modzie

    Zabobon czy nie lepiej być przezornym

    Niby wszystkie wiemy, że to tylko zabobony, ale ciąża to tak wyjątkowy stan, że potrafi nam nawet odebrać zdrowy rozsądek. Dla naszego nienarodzonego dziecka jesteśmy w stanie zrobić wszystko dlatego tak na wszelki wypadek podąrzamy za przeróżnymi przesądami. Nie przechodzimy pod sznurkiem z praniem, nie nosimy łańcuszków, nie ścinamy włosów. Takich ‚starodawnych wierzeń’ jest mnóstwo i całkiem dobrze sobie radzą w XXI wieku. Wyprawiasz ‚baby shower’? bądź pewna, że usłyszysz milion ‚dobrych rad’. Spotkanie rodzinne? Babcie i ciocie na pewno szykują dla Ciebie mnóstwo porad typu ‚tego nie możesz’, ‚to powinnaś’, ‚tego unikaj’. A skąd w ogóle te ludowe wierzenia się wzięły? Czy w innych krajach wierzą w to samo co my?

    Każdy kraj ma swój nietypowy przesąd

    Oto najpopularniejsze przesądy ciążowe i ich pochodzenie:

    1. Nie mów nikomu o swojej ciąży bo inaczej spotka Cię coś złego. W Bułgarii nikt nie chwali się ciążą a przynajmniej te osoby, które wierzą w ten przesąd. Tak więc powinnaś utrzymać swoją ciążę w sekrecie jak długo tylko się da. Jeśli się pośpieszysz z ogłoszeniem dobrej nowiny możesz zesłać na siebie i swoje nienarodzone dziecko fataum, przekleństwo itp.
    2. Nie dotykaj swojego brzucha! W Chinach wierzą, że jeśli będziesz się za dużo dotykać po brzuszku Twoje dziecko będzie dużo płakać, wpadać w histerie i źle się zchowywać. Chyba nie ma na świecie Mamy, która by nie dotykała swojego brzuszka…i gdzie te wszystkie dzieciaki wpadające w histerie?
    3. Koty są złe. Na Costa Ryce wierzą, że koty mają toksyczny wpływ na dziecko. Powinnyśmy więc unikać kontaktu z naszymi futrzastymi przyjaciółmi.
    4. Cierpisz na zgagę? Bądź pewna, że urodzisz bobasa z długimi włosami. Przynajmniej tak twierdzą w USA. Mój syn nie urodził się może łysy jak kolano, ale do chewbaki też bym go nie przyrównała a zgagę miałam jak stąd do…USA.
    5. Unikaj schodów. W Indonezji kobiety w ciąży nie mogą siadać na schodach czy też stać w drzwiach. Jeśli nie będą się do tego stosować skazują się na bardzo ciężki poród i komplikacje. Dlaczego? Bo wierzy się, że przez siadanie na schodach czy stanie w drzwiach przyszła matka blokuje swojemu dziecku przyjście na świat.
    6. Królikom mówimy nie. A przynajmniej w krajach Arabskich, gdzie przesąd głosi iż matka, która zobaczy królika urodzi dziecko z niezbyt ładnym uzębieniem.
    7. Nie obserwuj zaćmienia słońca. W Ugandzie panuje przesąd, który mówi, że przyszła mama nie powinna patrzeć na zaćmienie nawet przez sekundę, ponieważ dziecko może urodzić się z jakąś wadą.
    8. Test z obrączką. Kolejny zabobon ze Stanów. Chcesz poznać płeć swojego dziecka? Wystarczy, że posiadasz obrączkę ślubną i kawałek sznurka. Kładziesz się na plecach a druga osoba stoi nad Twoim brzuchem ze zwisającą obrączka. Jeśli obrączka będzie się krecić w kółko będziesz mieć córkę a jeśli będzie się bujać w górę w dół zostaniesz mamą chłopca.
    9. Więzień we własnym domu. Tak dobrze czytasz. W Indiach jeden z popularniejszych przesądów nakazuje nowej mamie spędzenie 40 dni w domu. Można wychodzić tylko na wizyty lekarskie. Taki domowy areszta ma podobno uchorinić matkę przed złem i infekcjami.
    10. Żadnych wisiorków. Według przesądu z Hawajów kobieta ciężarna nie powinna nosić na szyi żadnych ‚pętli’-naszyjników. Inaczej ryzykuje się, że dziecko urodzi się owinięte pępowiną.

    Jest ich mnóstwo i są wszędzie

    Takimi przesądami można strzelać jak z armaty. Każdy kraj ma ich pewnie nieskończoną ilość. Zapewne większość z nich jest znana też w naszym kraju. Tk jak jeden bardzo popularny, uniwersalny przewijający się we wzystkich częściach świata. Kiedy odmawia się kobiecie czegoś na co ma ona ochotę to dziecko będzie miało znamię w kształcie…tego jedzenia. Ale nie martwcie się istnieje też przesąd, który ma chronić przed wszelkim złem. Wystarczy, że będziesz nosić przy sobie kluczyk (najlepiej stary) na wstążeczce najlepiej koloru czerwonego (przesąd pochodzi z Meksyku).

    Czy są jakieś przesądy, za którymi podążałyście? Może jakieś sprawdziły się u Was?

    Kolejne perełki z Aliexpress. Gadżety dla Mam

    Kolejne perełki z Aliexpress. Gadżety dla Mam

    Uwielbiam robić zakupy na Aliexpress! Można tam odkryć niesamowite rzeczy. Najbardziej chwalę sobie te, które pozwalają mi chociaż troszkę ułatwić moje matczyne życie. Ostatnio jak lecieliśmy samolotem i pryszło do przebierania małemu pieluszki to pojawił się mały problem. Opociłam się przy tym jak głupia bo niestety, ale Szkrab bał się położyć na ‚przewijaku’. Nie dziwię mu się. Też bym się bała. Drugi raz nie poszłam już do toalety. Siedzieliśmy w swoim gronie. Obcych nie było koło nas, więc przebrałam małego na fotelu. Nie, nie miał kupy. W takim przypadku na pewno poleciałabym do toalety;) W każdym bądź razie zastanawiałam się co zrobić z żużytą pieluszką. Nie mieliśmy przy sobie żadnego woreczka a grzebać w torbie, w poszukiwaniu czegokolwiek przypominającego worek, nie było jak.

    Pomyślałam sobie „Cholera dlaczego nie mam przy sobie tych jednorazówek na pieluszki”. Pewnie dlatego, że po prostu nie miałam miejsca w torbie na kolejne pudełko. I wiecie co? Rozwiązanie pojawiło się na Aliexpress. Małe pudełeczko z woreczkami. I naprawdę pudełeczko jest tyci tyci. Nie zajmuje miejsca w torbie i można przypiąć je do wózka. Teraz gdziekolwiek będę zawsze mam gdzie wrzucić zurzytą pieluszkę. Nawet jak nie będę miała dostępu do śmietnika to wrzuce pieluchę do worka i do torby albo pod wózek. Przynajmniej nie będzie mi się sorry za wyrażenie kupa po torbie walać. Koszt takiego cudeńka to jedyne $1.46 czyli 5 zł i 32 grosze. Tutaj znajdziecie link, z którego korzystałam.

    P.S zapomnialabym! Można dokupować wkłady 🙂

    Kolejna rzecz, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia to…plecak! Najcudowniejszy plecak jaki widziałam. Tak, mam fajną torbę, która mi się podoba i w ogóle och ach, ale dla kogoś kto podróżuje dosyć często nie jest ona najwygodniejszym rozwiązaniem. Za to plecak, który pomieści wszystkie potrzebne rzeczy jest dla mnie wybawieniem. Pierwszy raz plecak ten zobaczyłam na facebook’u. Wyświetliła mi się jakaś reklama, ale troszkę zniechęciła mnie cena bo $60 nie leży na każdym zakręcie. Przejrzałam więc chiński odpowiednik allegro i voila! Mam swój upragniony plecak za 1/3 ceny! Wygląda identycznie, ma tyle samo przegródek, wybór tych samych kolorów. Chyba niczym się nie różni oprócz loga, które dla mnie jest najmniej ważne i rozważam nawet wyprócie go:D Przejdźmy jednak do konkretów i opisania tego za co kocham ten plecak. Z przodu ma dużą kieszeń a w niej trzy przegródki na butelki z mlekiem/sokiem/wodą itd. W środku, są wyłożone materiałem, który ma niby trzymać ciepło/zimno. Z tyłu jest fajne zapięcie, które pozwala na szybki dostęp do środka torby. Żeby wyciągnąć pieluszkę nie trzeba ściągać go i dobijać się do samego dna plecaka. Po bokach są też dwie kieszonki w tym jedna ma specjalny otwór na chusteczki! W środku mamy znowu parę przegródek (5) w tym jedna na zamek np na dokumenty. Plecak jest naprawdę pakowny. Wrzuciłam na próbę puszkę mleka, dwie butelki z napojem 500 ml, pudłko na chusteczki nawilżające, pieluszki i małą matę do przewijania. Na górę dorzuciłam kilka wyciskanych deserków i miałam jeszcze sporo miejsca. Teraz ważna rzecz czyli link i cena to $25.72 czyli 93.77 zł. Polecam z czystym sumieniem:)

    I jeszcze na koniec filmik 🙂

     

    Jeśli chodzi o wykonanie to dla mnie jest naprawdę dobrze uszyty ten plecak, ale jeszcze nie korzystałam z niego w trasie, więc nie mogę na 100% powiedzieć, że posłuży milion lat.

    Dlaczego warto czytać dzieciom książki

    Dlaczego warto czytać dzieciom książki

    Uwielbiam czytać książki. Teraz jako Mama nie mam za wiele na to czasu, ale jak tylko znajdę chwilkę to czytam w każdej pozycji i miejscu 🙂 Od kiedy tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży wiedziałam, że książki będą odgrywać ważną rolę w życiu mojego dziecka. Pierwsze książeczki zaczęłam czytać Małemu gdy był jeszcz w brzuszku. Chciałam żeby przyzwyczajał się do mojego głosu. Niektórzy twierdzą, że czytanie dziecku od urodzenia po 20 minut dziennie pozwala wychować mądrego i szczęśliwego człowieka. Nie wiem jak Wy, ale ja w to głęboko wierzę dlatego w naszym domu książki są ważniejsze niż tablet, telefon czy komputer.

    Dlaczego głośne czytanie?

    Z przyjemnością podam Wam kilkanaście powodów, dla których powinniście (jeśli jeszcze tego nie robicie) zacząć czytać Waszym maluchom.

    1. Czytanie buduje silną więź między rodzicem i dzieckiem
    2. Rozwija wyobraźnię
    3. Wzmacia poczucie własnej wartości
    4. Poprawia koncentrację
    5. Ćwiczy pamięć
    6. Otwiera na nowe doświadczenia
    7. Przygotowuje do samodzielnego czytania i pisania
    8. Rozwija umiejętności językowe
    9. Uczy logiczngo myślenia
    10. Ułatwia naukę i pomaga odnieść sukces w szkole
    11. Zwieksza wiedzę ogólną
    12. Rozwija mowę i uczy jak komunikować swoje potrzby

    Prwdopodobnie plusy głośnego czytania dziecku można wymianieć bez końca, ale wyżej wymienione są tymi najważniejszymi. Codzienne czytanie dziecku i ograniczanie mediów wizualnych to niepodważalnie najlepsza inwestycja w przyszłość i rozwój Twojego dziecka. Jeśli Twoje dziecko pokocha czytanie będzie umiało samodzielnie poszerzać swoją wiedzę, podejmować lepsze decyzje, mieć szansę na lepszą pracę, lepsze relacje z ludźmi, a nawet na dłuższe życie. Gdy czytasz dziecku książki masz większą pewność, że wyrośnie ono na mądrą, kulturalną i smodzielną osobę.

    Od jakich książek warto zacząć

    Na pewno dla najmłodszych warto zaopatrzyć się w materiałowe, mięciutkie książeczki. U nas hitem były też książeczki do kąpieli czy sensoryczne z czarno-bialymi obrazkami. Gdy dzieci zaczynają wkładać wszystko do buzi najlepiej kupić książki w twardej oprawie z grubymi kartkami. Tak około 9–10. miesiąca życia, maluszki mogą już oglądać książeczki z pojedynczymi i schematycznymi obrazkami, które pokazują elementy świata otaczającego dziecko, z wyraźnymi krawędziami, ułatwiającymi spostrzeganie. Fajnie jeśli będą miały element ‚dotykowy’. My chwalimy sobie serię ‚Dotknij mnie’ z barwnymi ilustracjami i wypukłymi kształtami.

    Najtańsza książka może znaczyć w rozwoju Twojego dziecka więcej niż niejedna droga zabawka edukacyjna. Poza tym pamiętaj, że książka może być dla Twojego dziecka przyjemną rozrywką, któta oderwie go od telewizji czy innych elektronicznych gadżetów.