Author Archive for: troskliwa

troskliwa

About troskliwa

    Dlaczego my Matki wyglądamy na wiecznie nieszczęśliwe?

    Dlaczego my Matki wyglądamy na wiecznie nieszczęśliwe?

    Macierzyństwo sprawia, że stajemy się nieszczęśliwe?

    Mówi się, ze dzieci to dar i największe szczęście. Oczywiście to wszystko prawda, ale nie można zapomnieć, że bycie rodzicem to też (bardzo) ciężka praca. Na pewno wiecie o czym mówię 😉 Kocham swoje dziecko całym sercem. Tak bardzo, że nawet nie ma słów żeby to opisać, ale nie będę ukrywać, że czasami przydałaby mi się pelerynka niewidka. Zniknęłabym sobie cociaż na chwilkę. Skorzystałabym sobie spokojnie z toalety bez pary oczu wgapionej we mnie. Umyłabym naczynia bez dziecka gramolącego mi się między nogi. Zjadłaby coś bez pośpiechu i wypiła ciepłą kawkę. Oj czego to ja bym nie zrobiła! Każdego dnia brakuje mi czasu na odpoczynek, relaks, przeczytanie książki. I pewnie nie tylko ja tak mam.

    Nic więc dziwnego, że spotykam na swojej drodze wiele Mamusiek, które wyglądają na nieszczęśliwe. A przecież powinny iść przez życie podskakując radośnie i rozsyłać każdemu słodkie uśmieszki. Przecież całe życie marzyły o tym, aby zostać Mamą i ich marzenia się w końcu spełniły. Gdzie są, więc te szczęśliwe buzie? Zamiast tego mają wypisane na twarzy zmęczenie i smutek.

    W sumie dla mnie nie ma w tym nic dziwnego bo sama mam taką wyjściową twarz. Jakoś nie wiedzieć czemu zawsze zawieruszy mi się gdzieś uśmiech numer 5 za to o workach pod oczami jeszcze nigdy nie zapomniałam. Jak ktoś mówi mi, że wyglądam na zmęczoną mam zawsze ochotę odpowiedzieć ‚Żartujesz sobie ze mnie? Czy ty masz dzieci? Czy Ty w ogóle wiesz co to znaczy mieć dzieci w domu?’ Dziwne żeby Matka nie wyglądała na zmęczoną. Jak dziecko nie śpi to i Matka nie śpi. Jak dziecko ma zły dzień to Matka ma jeszcze gorszy.

    Wprowadź małe zmiany!

    Niestety tak to działa, ale czasami same popychamy się w tą czarną odchłań zwaną zmęczeniem. Albo nie chcemy nikogo prosić o pomoc albo nie wiemy jak o tę pomoc zapytać. Chcemy wszystko robić dame bo przecież kto to zrobi lepiej jak nie my. Nie powinnyśmy być zdziwione, że mąż nie pomoże nam przy dziecku jeśli nasłuchał się że wszystko co robi, robi źle. Jeśli same przed sobą nie przyznamy się, że jesteśmy zmęczone i nie dajemy rady to nie oczekujmy, że ktoś nagle się domyśli, że potrzebujemy pomocy.

    Musimy się nauczyć myśleć o sobie. Przecież nie musimy być ciągle nieszczęśliwymi mumiami. Możemy wprowadzić w nasze życie parę drobnych zmian, które pozwolą nam poczuć się lepiej:

    • Dziel się obowiązkami domowymi z innymi członkami rodziny.
    • Postaraj się więcej cwiczyć. Regularne ćwiczenia sprawiają, że czujemy się mniej zmęczeni i mamy więcej energii.
    • Pamiętaj, że zdrowa dieta jest bardzo ważna. Aby utrzymać energię na odpowiednim poziomie powinnas jeść posiłki i zdrowe przekąski w odstępach 3-4 godzinnych.
    • Rób to co pozwala Ci się zrelaksować. Obojętne czy to bedzie przeczytanie książki, słuchanie muzyki czy spędzanie czasu z przyjaciółmi.

    Walcz o swoje szczęście

    Walcz o siebie! Macierzyństwo nie musi oznaczać, że będziesz zmęczoną i nieszczęśliwą osobą. Musisz zrozumieć, że nie jesteś w tym sama. Nie bój się prosić o pomoc. Zrób to dla siebie, dla Twojego dziecka i Twojej rodziny. Świat nadal będzie istniał jeśli nie ugotujesz raz obiadu a zamówisz pizzę. Nie będzie końca świata gdy zapomnisz o zakupach. Pranie też nie musi być zrobione dzisiaj jeśli masz ochotę na drzemkę czy relaks przed TV. Pamiętaj mała zmiana duża różnica:)

     

     

    Czasem mam ochotę zgasić ten cały Internet

    Czasem mam ochotę zgasić ten cały Internet

    Jak widzę ile jadu jest w ludziach. Jak widzę nagłówki artykułów ociekające hejtem. Historie wyssane z palca, pisane tak, aby czytelnik wyrobił sobie odpowiednią opinię. Nie wiem czemu, ale zawsze mi się wydawało, że Matka jest osobą, której nie powinno się obrażać. Raczej należy jej się szacunek niż szkalowanie na każdym kroku.

    A dzisiaj co tylko włączę latopa to widzę ta ma drogi wózek ciekawe czy za niego zapłaciła, za szybko schudła po ciąży, dlaczego jeszcze nie schudła, dlaczego zabawia dziecko tabletem, źle trzyma dziecko itp itd. Jednym słowem co byś nie zrobiła wszystko robisz źle. Jeśli nie jesteś matką idealną to jesteś matką złą. Nadremno szukać komentarzy czy tekstów, w których ktoś napisze, że ta i ta nie jest może matką idealną, ale widać, że się stara. Nie. Teraz się mówi, że jesteś ch#jowa i tyle.

    Co z tego, że zostałaś mamą poraz pierwszy. Przecież powinnaś wszystko wiedzieć. Co któraś teraz urodzi to od razu jest na świeczniku. Ja już nawet nie mówię tutaj o celebrytkach i innych tego typu ‚gwiazdkach’. Nawet w moim otoczeniu widzę jak to wyglada. Pytanie:

    Karmiłaś piersią?

    Nie.

    Ojejku, ale to straszne. Przecież to najlepsze co może być dla dziecka.

    I już masz ochotę pie#dolnąć sobie w łeb a to tylko początek góry lodowej. Bo dalej to jest jeszcze ciekawiej. Ci, którzy myślą, że pozjadali wszystkie rozumy dali sobie prawo do pouczania i obrażania innych. Mamy ekspertów od karmienia, od zdrowej żwyności, od tego jak powinno się nosić czy nawet trzymać własne dziecko, od kosmetyków dla dzieci czy od wychowywania. Samozwańczych idełów jest tutaj pełno.

    Szkoda tylko, że ideały nie istnieją i każdy popełnia błędy. K-A-Ż-D-Y. I dlatego tak ciężko mi zaakceptować to, że niektórzy z taką łatwością próbują zrównać z ziemią czyjeś macierzyństwo. Weźmy chociażby takie ostatnio popularne grupy wsparcia dla mam na FB. Padają tam przeróżne pytania czasami nawet i wydawałoby się śmieszne, ale każdy ma prawo pytać o co chce. Niestety większość mam, które należą do tych grup ma problem z czytaniem ze zrozumieniem, abo po prostu są tak za#ebiste, że tylko ich zdanie jest jest tym właściwym. A więc pada pytanie:

    Dziewczyny od kiedy mogę podać swojemu dziecku Danonka?

    Co ja czytam kiedy widzę takie pytanie.

    Pani jest zdecydowana i chce dziecku dać Dadonka. I spoko każdy ma prawo dać swojemu dziecku co chce. Mogę odpisać, że np dajmy na to po skończonym roku i że może spróbować najpierw jakiś serek naturalny typu bieluch z truskawkami. Aczkolwiek nie musi. Moje dziecko też jadło Danonka parę razy w swoim życiu.

    A co czytają inne mamy te, które myślą, że mają prawo wpierniczać się komuś w jego światopogląd.

    Chce otruć swoje dziecko. I co odpisują?

    Czy Ty oszalałaś! Co ty chcesz za g#wno dać swojemu dziecku. Jak śmiesz się nazywać Matką. Czy w ogóle czytałaś skład tego świństwa? Wiesz na co Ty skazujesz swoje dziecko?

    Jeszcze lepsze są te, które chcą podbudować siebie kosztem innej Mamy. Pytanie:

    Hej dziewczyny pomóżcie mi bo już nie wiem co robić. Nie mogę pozbyć się nadprogramowych kilogramów po ciąży. Nie obiadam się, pilnuję co jem a nic to nie daje. Wrzucam zdjęcie. Poradźcie coś.

    Jakich porad się spodziewacie? Idź na siłownie? Zacznij pływać? Ćwicz kiedy możesz? O nie nie. To byłoby za łatwe. Lepiej wrzucić zdjęcie swojej smukłej, wysportowanej sylwetki i napisać:

    Nie wiem jak Ci pomóc. Bo ja nigdy nie miałam z wagą problemów. Po ciąży wróciłam do swojej wagi w dwa tygodnie’.

    Serio? To po co w ogóle odpisujesz skoro nie wiesz jak pomóc? Oczywiście ja wiem. Czekasz aż Ci wszyscy zaczną pisać jak cudownie wyglądasz i że Ci zazdroszczą.

    No po prostu paranoja. Takich przykładów to można podać na pęczki. Czy ja się kiedyś doczekam czasów, gdzie Matki (Kobiety) będą się wspierały nawzajem a nie wytykały błędy, narzucały swoje zdanie, wyzywały itd? Niech nastaną czasy kiedy nie będzie Matki idealnej albo Matki złej tylko niech będą Matki rozumne.

    Każdy ma prawo być sobą, ale…

    Każdy ma prawo być sobą, ale…

    Do cholery są chyba jakieś granice na tym bądź co bądź zwariowanym świecie. Naprawdę w swoim życiu widziałam już wiele przedziwnych rzeczy i myślałam, że nic nie jest w stanie mnie zadziwić. Aż do czasu…Mój umysł nie może ogarnąć co może zrobić z ludźmi chęć bycia sławnym. Chcąc mieć swoje 5 mint sławy niektórzy są w stanie nawet przeszczepić sobie na twarz dupę pawiana, wyciąć sobie żebra (mózg), wytatuować gałki oczne czy też całe ciało. No spoko przecież to jest normalne…

    Nie chcę tu hejtować poszczególne osoby czy nazywać kogoś wprost debilem. Bardziej to jestem zażenowana tym, że Ci ludzie mają rzeszę fanów, osoby, które ich podziwiają i co przerażające chcą być takimi jak oni. Najbardziej zasmuca mnie fakt, że zazwyczaj są to nastolatkowie. Dzieci, które łykają wszystko jak młode pelikany. Nie rozumieją (zresztą niektórzy dorośli też), że to co widzą czasami na Instagramie czy w TV jest dalekie od rzeczywistości.

    Cholernie mnie denerwuje (boli), że dzisiaj nie liczy się to jakim jesteś człowiekiem, co robisz w życiu, co sobą prezentujesz tylko to jak wyglądasz. A często gęsto ten wygląd jest po prostu groteskowy. Dzisiaj nie musisz nawet umieć się wysłowić żeby zostać ‚gwiazdą’. Robisz z siebie pośmiewisko wrzucając filmik do sieci, na którym fałszujesz jakby Ci koń na ucho nadepnął i zaraz Cię ktoś zaprasza do ‚śniadaniówki’. I po co? Po co takie coś dalej promować. Albo ofiary operacji plastycznych. Taki eosoby to trzeba konsultować ze specjalistami a nie wystawiać na pośmiewisko żeby słupki oglądalności pięły się w górę.

    Naprawdę ja jako matka boję się o to na co moje dziecko w przyszłości będzie narażone. Nie chcę takich ‚autorytetów’ w życiu mojego syna. Czy uda mi się go uchronić przed tym jeśli takie osoby są promowane przez media? Jak nie w TV to na okładce gazet. Wmawia się nam, że ktoś kto jest wybitnie wulgarny jest cool. Spędzasz całe dnie na siłowni? To droga do tego, aby być dzisiejszym celebrytą. Chcesz zaistnieć na Instagramie? Pokaż Cycki i wstrzyknij sobie w usta pół litra wypełniaczy. Chcesz żeby wszyscy o Tobie mówili? Zrób coś co zaszokuje opinię publiczną np. wytatuuj sobie gałki oczne, całe ciało, zaaplikuj sobie chipa. Nazwij się pierwszą Polską Barbie, pierwszym polskim Kenem i gotowe. Wiecie co? Oni wcale nie chcą być sobą i to jest smutne. Oni po prostu chcą być sławni i są w stanie poświęcić zbyt wiele dla tej sławy. Zresztą ja widzę tylko jeden przekaz od tych osób: przez tak diametralną zmianę swojego wyglądu to właśnie pokazują tylko tyle, że nie akceptują tego kim są.

     

    Dekorowanie pokoju dziecięcego z Aliexpress

    Dekorowanie pokoju dziecięcego z Aliexpress

    Powiedzmy sobie szczerze, że najważniejszym pokojem w domu jest pokój dziecka. Jeśli nie stworzymy mu odpowiednich warunków do zabawy, nauki, odpoczynku to najzwyczajniej w świecie będziemy mieć przesrane. Dlatego warto przyłożyć się przy wybieraniu mebli czy dekoracji. Nie oszukujmy się w pokojach naszych dzieci powinno być wszystko co najlepsze 🙂 Już Ci pewnie wyobraźnia podpowiada, że trzeba mieć w portfelu mnóstwo pieniędzy. A co jeśli powiem Ci, że możesz kupić naprawdę fajne rzeczy za nieduże pieniądze?

    Oczywiście dla mnie najlepszym rozwiązaniem okazało się Aliexpress. Dlatego dzisiaj podrzucę Wam parę inspiracji, z których sama skorzystałam albo mam taki zamiar. A że mam syna będą to przede wszystkim inspiracje do pokoików chłopięcych. Ale już uspokajam wszystkie Mamuśki dziewczynek i obiecuję, że następne zestawienie będzie dla Waszych małych księżniczek.

    Zacznijmy od ścian!

    Jestem fanką słodkich plakatów. Przyzaję się, że poddałam się modzie i planuję zawiesić u Małego przynajmniej trzy obrazki:) Przeszukując Internet napotkałam dosyć zaporowe ceny dlatego tutaj wrzucam Wam troszkę tańszą alternatywę. Oczywiście cena zależy od tego czy chcecie obrazki mieć od razy w ramce czy bez no i od wielkości.

    A tutaj macie taki, który powinien zawisnąć w każdym pokoju, który jest zamieszkiany przez chłopca:)

    Kolejna rzecz, która świetnie wygląda na ścianie to naklejki. Znalazłam naprawdę świetne za niecałe 10 zł za sztukę, więc warto się im przyjrzeć. Zwłaszcza jeśli dziecko uwielbia ulice i pojazdy. Jest też propozycja z balonami i samolotami. Jak dla mie wygląda to naprawdę czadowo. Jeśli nie chcesz wydawać kroci na tapetę, która i tak może się podrzeć albo odkleić, to naklejki są świetnym rozwiązaniem. Poza tym jesli dziecku znudzi się dany motyw można odkleić stare i przykleić nowe:)

    Ściany w pokoju dziecięcym można też ożywić przypomocy wieszaków np w kształcie samochodów. Niejeden chłopiec, który uwielbia karetki, wozy policyjne czy strażackie będzie w siódmym niebie:)

    Pora na podłogę!

    Najlepszym miejsem na zabawę jest oczywiście podłoga. Dlatego tak bardzo lubię wszelkiego rodzaju maty. Jak Mały był jeszcze niemowlaczkiem miał matę, z której tak sobie byliśmy zadowoleni dlatego teraz szukałam takiej, na której bez problemu będzie mógl jeżdzić samochodami, leżeć sobie, siedzieć, odpoczywać, generalnie matę wielofunkcyjną🙂 Udało mi się taką znaleźć i mogę powiedzieć, że jest to jeden z moich lepszych zakupów na Aliexpress. Prałam ją już kilka razy w pralce i nic się z nią nie stało. Jest wiele wzorów do wyboru my oczywiście wybraliśmy z ulicą i pojazdami. Mata jest dosyć duża i można ją złożyć razem z zabawkami:)

    Teraz gdybym miała kupować matę dla mniejszego dziecka wybrałabym piankową biało-czarną albo kolorową, za którą trzeba zapłacić trochę więcej.

    Kolejna rzecz, której nie powinno zabraknąc w pokoju dziecięcym to dekoracyjna poduszka. Najlepiej w kształcie ulubionego zwierzaka, samochodu, postaci z bajki itp. Można wybierać spośród wielokolorowych albo czarno-białych. Mogą one służyć tylko jako dekoracja, jako poduszka do spania czy też przytulanka.

    Teraz czas na coś co pozwoli nam utrzymać trochę porządku w pokoju czyli pudła, worki, kosze w których będziemy chować zabawki, ciuchy itp. Osobiście zakochalam się w lnianym worku z twarzą misia. Pochowaliśmy tam mnóstwo zabawek, które Mały daży mniejszą sympatią.

    Ogrmną furorę robią też ostatnio kosze na zabawki, które bardziej przypominają kosze na ubrania. Tutaj znajdziecie kilka wzorów do wyboru.

    Fajne są też propozycje dla fanów klocków Lego. Można wybrać sobie duże lub małe pudełka, na różne przybory czy zabawki, wyglądające dokładnie jak Lego.

    Jestem pewna, że nzjadziecie tutaj parę inspiracji, które sprawią, że Wasze dzieci pokochają swoje pokoiki jeszcze bardziej. Dajcie znać co myślicie o takiej przywizywaniu takiej wagi do wystroju dziecięcego pokoju.

    Ku przestrodze

    Ku przestrodze

    Długo się zastanawiałam co by tu Wam napisać. Nie chciałam pisać czegoś na siłe dlatego troszkę czasu minęło od ostatniego postu. Mielismy trochę zawirowań związanych z opiekunką naszego synka. Postanowiłam, że podzielę się z Wami naszym doświadczeniem. Może tak ku przestrodze. A nóż komuś to pomoże.

    Jak wiecie mieszkamy w UK i nie mamy tutaj nikogo do pomocy. W związku z tym, że chcemy jak najszybciej wrócić do Polski nie było mowy o tym żebym miała nie wrócić do pracy. Długo zastanawialiśmy się co zrobić z Małym. Najpierw Mąż zmienił swoją zmianę na nocki, ale to nie było dobrym rozwiązaniem. Niestety dwa razy w tygodniu zdażało się, że wracając z nocki musiał od razu zostawać z Kluskiem.

    Trudne decyzje

    Podjęliśmy decyzję, że jeśli Mąż znajdzie pracę na dniówki od poniedziałku do piątku i dostanie w miarę dobre pieniądze to różnicę przeznaczymy na opiekunkę. Miało to być dla nas dobrym rozwiązaniem. Moglibyśmy się częściej widywać i mieć wolny przynajmniej jeden weekend w miesiącu.

    Jedynym problemem było znalezienie opiekunki. Na szczęście koleżanka z pracy poleciła swoją kuzynkę, która wśród naszych znajomych miała dobrą opinię. Wydawało się, że wszystko będzie pięknie i cacy. Mały lubił do niej chodzić a jak Mąż odbierał go po pracy to niespecjalnie był zadowolony. Co oznaczało, że musi mu się tam podobać. Byliśmy naprawdę szczęśliwi, że znaleźliśmy kogoś godnego zaufania.

    Coś zaczęło się psuć

    Aż do czasu. Bo z dnia na dzień zachowanie naszego synka zmieniło się o 180 stopni. Jak słyszał pukanie do drzwi to uciekał z płaczem. Jak już wiedział, że opiekunka po niego przychodzi ot był niesamowity ryk. Albo jak Mąż go odwozil to tylko widząc już dom opiekunki był płacz. Nagle zrobił się strachliwy. Jak ktoś głośniej coś powiedział czy przez przypadek trzasnął drzwiczkami w kuchni to mały zaczynał się chować.

    Zaczęłam rozmawiać z Mężem i dałam mu do zrozumienia, że coś tam musi się złego dziać. On ciągle mnie przekonywał, że na pewno krzywdy mu nie robią ‚Przecież wiesz jak on tam lubił chodzić’. Dokładnie! Lubił, ale już nie lubi i coś trzeba było z tym zrobić. Zaczęłam swoje małe dochodzonie bo moja intuicja nie dawała mi spokoju. Ciagle mi w głowie świtało, ze jednak coś jest na rzeczy. Przecież znam swoje dziecko i wiem, że zaszła w nim niepokojąca zmiana.

    Krzyk może też ranić

    Niestety miałam rację. Od znajomych dowiedziałam się, że nasza opiekunka zaszła w ciążę i hormony udeżyły jej do głowy. Stała się strasznie nerwowa i krzykliwa. Na domiar złego wyszło, że jej ciąża się nie rozwijała. Podobno krzyczała na wszystkich w domu jak jakaś ‚wariatka’. To była odpowiedź na dziwne zachowanie naszego dziecka. Krzyk. Nie żadne bicie, ale krzyk. U nas w domu nie krzyczy sie. Żadno rozmawia się podniesionym głosem, więc dla Małego był to na pewno szok.

    Najlepsze rozwiązanie

    Nie zastanawialiśmy się nawet pięć minut. Tego samego dnia podjęlismy decyzję, że już nigdy tam nie pójdzie. Tak współczułam dziewczynie utraty dziecka, ale wystarczyło powiedzieć, że się ma problem i nie daje się rady, spychika siada no cokolwiek. I zroumiałabym to zaczęłabym szukać jakiegoś innego wyjścia.

    To co wydawało się dla nas idealnym rozwiązaniem nie zdało egzaminu. Powiedziałam sobie, że już nigdy nie oddam synka pod opiekę obcej osoby. Już na samą myśl, że będzie musiał iść za niecałe dwa lata do żłobka mam gęsią skórkę. Teraz z Mężem dzielimy się opieką nad Mayłym. Mamy przeciwne zmiany. Tak mijamy się. Ale jeśli dwoje ludzi się kocha nie jest to przeszkodą. Mamy wspólne wieczory i urlopy. Widząc, że nasz Synek jest szczęśliwy nie żałujemy tej decyzji.

    Pamiętajcie, że jeśli Wasze dzieci nie potrafią jeszcze mówić to na pewno dadzą Wam jakiś znak poprzez swoje zachowanie. Nie lekceważnie nawet najmniej zmiany. I pamiętajcie, że instynkt matki to dobra rzecz;)

    Nie mów tak do swojego dziecka!

    Nie mów tak do swojego dziecka!

    ‚Ty mały gnojku’, ‚zamknij się’, ‚no dalej ty ślamazaro’, ‚szybciej Ty sieroto’. Zgadnijcie czyje to słowa? Wcale nie jakiś nastoletnich dzieciaków a matek. Niestety, ale dobrze przeczytałyście. Właśnie tak rodzice odnoszą się do swoich dzieci. Nie. Nie mówię, że wszyscy rodzice tak robią, ale naprwdę znaczny odsetek. Zwłaszcza tutaj w UK codziennie słyszę jak matki wyzywają swoje dzieci. Serce się kraja. Później taka nie wie jak poradzić sobie z dzieckiem, które rzuca jej wyzwiska prosto w twarz. Przykro mi, ale sama je tego nauczyłaś. Jeśli nie będziesz odnosić się do swojego dziecka z szacunkiem raczej nie licz na to z jego strony.

    Dlaczego przeklinasz na swoje dziecko

    Najgorze jest to, że dla niektórych dorosłych to całkiem normalne zwroty. Aż strach pomyśleć co się dzieje w ich domach. Czego te dzieciaki muszą się nasłuchać. Koszmar. Przytoczę Wam jedną z zasłyszanych konwersacji w angielskim supermarkecie. Dziecko na oko 6-8 lat.

    Mama: Uważaj z tym sokiem

    Dziecko: Wiem Mamo. Staram się.

    Oczywiście mały troszkę rozlał tego owego nieszczęsnego soku. (Jak to dziecko prawda?)

    M: Zobacz Ty zasrany gówniarzu co narobiłeś. A co Ci mówiłam 5 minut temu? Umiesz chociaż jedną rzecz robić dobrze?

    D: Mamo przecież wiesz, że nie chciałem.

    M: Zamknij się! Już nic do mnie nie mów Ty niedorajdo. Szybciej!

    Naprawdę było mi tak żal tego dziecka, które szło ze spuszczoną głową. Wyglądał jak zbity szczeniaczek. Nie uważacie, że to nie w porządku wylewać swoje frustracje na dzieci? Gdybym miała się wyżywać na swoim synu za każde moje niepowodzenie czy stres to moje dziecko byłoby chodzącym kłębkiem nerwów. I do tego ile by się nasłuchał obelg. Aż strach pomyśleć.

    Wiecie co taki podwórkowy język, który używacie w stosunku do swoich pociech, może powodować? Po pierwsze to, że one same będą go używać. W końcu to nas naśladują i z nas biorą przykład. W dodatku pokazujecie dzieciakom swoją bezradność. Poza tym, która z Was chciałaby kiedykolwiek usłyszeć ‚Zamknij mordę Mamo’. Żadna prawda? Boli jak cholera, więc z jakiej racji robisz to swoim dzieciom?

    W dzisiejszych czasach rodzice żadko przykładają uwagę do rozmowy z dzieckiem. Co jest strasznym błędem wychowawczym, ponieważ rozmowa jest kluczem do rozwiązanie większości problemów. Stosowanie przemocy ustnej to ostatnia rzecz jaką chciałabym zrobić mojemu synowi. Te słowa zostają z dzieckiem do końca życia.

    Jeśli jesteś jednym z tych rodziców, któe rozmawiają ze swoim dzieckiem w te straszny sposób. Proszę Cię zmień to. Naprawdę rozumiem, że możesz mieć gorszy dzień. Każdy takie ma. Sama mam czasem problemy byciem cierpliwą, ale staram się. Pracuję nad tym bo wiem, że krzykiem niczego nie rozwiążę a pogorszę tylko sytuację. Jeśli nie przestaniesz przerzucać swoich frustacji na dziecko wychowasz kolejnego agresywnego człowieka.

    Akcja #metoo to dzisiejszy sposób na zaistnienie?

    Akcja #metoo to dzisiejszy sposób na zaistnienie?

    Nagle to co było od dawna wiadome ujrzało światło dzienne. W Hollywood (i nie tylko) dochodzi do molestowań, gwałtów i generalnie wykorzystywania kobiet (i mężczyzn). Każdego dnia można przeczytać w Internecie, który aktor pozwolił sobie na więcej niż powinien. Fajnie. Naprawdę fajnie, że taka akcja powstała. Kobiety przestały się bać swoich oprawców i w końcu postanowiły przemówić. Opowiadają o tym co je spotkało, o tym jak zostały zranione i wreszcie te szumowiny, które myślały przez ten cały czas, że są bezkarne dostaną rykoszetem.

    #metoo sposób na karierę

    Nie będę tutaj się zastanawiać tak jak jedna (bardziej znana) blogerka dlaczego niektóre kobiety dopiero teraz, po wielu latach, postanowiły wyjawić swoje głęboko schowane sekrety. Nigdy nie byłam molestowana, więc nie mi to oceniać. Nie mogę postawić się w ich sytuacji (całe szczęście) dlatego nietaktem byłoby pisanie, że są one ‚głupie’ czy ‚czekają na oklaski’. Myślę, że żadna z nich też nie czekała na odpowiedni moment, aby opowiedzieć o swojej tragedii. Bo sorry, ale odpowiedniego momentu na to nigdy nie będzie. Mogę sobie tylko wyobrazić, że chce się o tym zapomnieć, wymazać z pamięci i nigdy do tego nie wracać. Czy uważam, że powinno się odrazu takie rzeczy zgłaszać np na policję? Oczywiście, ale czasami strach paraliżuje, odbiera rozum, wstyd nie pozwala na logiczne myślenie. Powodów na to, że niektóre kobiety się kryją z tym co je spotkało jest na pewno wiele.

    #metoo dzisiejszy sposób na karierę

    To czego jednak nie mogę zrozumieć to zachowanie, niektórych aktorek, celebrytek. I to właśnie one sprawiają, że kobiety, które zostały zgwałcone nie są traktowane poważnie. Wiele osób uważa, że te wszystkie coming out’y są tylko po to, aby zaistnieć w mediach. Wystarczy poczytać chociażby takiego Pudelka czy inne tego typu portale. Ludzie w komentarzach wręcz bluzgają te kobiety. Szczerze przyznam, że sama pomyślałam parę razy ‚no tak teraz każda, która poszła z kolesiem do łóżka dla sławy, pieniędzy, roli itd będzie molestowana albo gwałcona. Tak jakby nie miały wyboru’.

    Ciężko sobie inaczej tłumaczyć zachowanie Angeliny Jolie czy Gwyneth Paltrow. Jednego byłam zawsze pewna- kobiety unikają swoich oprawców. Brzydzą się ich i nie chcą przebywać w ich towarzystwie. Albo przynajmniej inaczej się zachowują są zestresowane, wycofane. Ale na pewno nie uwieszają się na ramieniu gwałciciela i nie pozują z nim do zdjęć mając na ustach szeroki uśmiech.

    #metoo sposób na karierę

    Druga sprawa to dlaczego żadna ze znanych celebrytek nie nagłośniła tego dużo wcześniej? Może udałoby się uratować jakąś młodą, niedoświadczoną aktorkę? Po co ta zmowa milczenia? Zwłaszcza jeśli masz na swoim koncie sukcesy i jesteś szanowaną osobą? Przecież komu jak komu, ale Gwyneth Paltrow by chyba uwierzyli? Ja bym to kupiła gdyby zawsze nieskazitelna matka dwójki dzieci opowiedziałaby o gościu, który chciał ją wykorzystać. A teraz? Sorry rzeczywiście mam dziwne wrażenie, że jednak nie zawsze ten przymus był. Wierzę w to, że niektóre kobiety miały wybór wchodząc do sypialni faceta, który trzyma w ręku scenariusz.

    Poza tym, niektóre te oskarżenia zaczynają być śmieszniejsze niż niejedna dobra komedia. Wczoraj znowu moje serce zostało złamane po przeczytaniu tytułu kolejnego już doniesienia na temat Kevina Specy’ego. Naprawdę serce boli kiedy ktoś kogo podziwiasz na ekranie, wykorzystuje swoją pozycję w niewłaściwy sposób. No, ale wróćmy do tego oskarżenia. Pani przyznała, że doszło między nią a aktorem do niewymuszonego pocałunku (czyli pozwoliła na to), ale gdy dała mu do zrozumienia, że nic z tego nie będzie to on stał się oschły i morał z tego taki, że Pani dostała depresji i on ją bardzo skrzywdził. Nie robi się to już śmieszne? Zaraz się okaże, że każda dziewczynka ciągnięta za warkocz w szkole jest molestowana.

    Gdyby mnie ktoś złapał za tyłek (ktoś czyli nie mój mąż), za cycka czy inną część mojego ciała to dostałby w papę. I nie przeszłoby mi przez myśl, że byłam molestowana. Mam wrażenie, że zaczyna się robić taka sytuacja jak z rozumowaniem pojęć ‚być tolerancyjnym’, ‚być rasistą’. Tylko można mówić źle o ‚białych’ bo inaczej powiedzą, że jestśmy nietolerancyjnymi rasistami. Ktoś złapał mnie za kolano (przez przypadek) byłam molestowana.

    Naprawdę niektóre te historie są niepoważne i tylko robią więcej złego niż dobrego. Przez to kobiety, które naprawdę zostaly skrzywdzone i wykorzystane są nazywane głupimi kretynkami, które czekały na oklaski. Albo gorzej, że powinny się wstydzić, że porównują się do ofiar brutalnych gwałtów. Dziwne, że w takim społeczeństwie niby wyedukowanym ludzie wyobrażają sobie gwałt czy molestowanie jako sytuację, w której kobieta musi zostać porwana, gdzieś zaciągnięta, pobita, związana itp, itd. Za dużo filmów i melodramatów.

    Mam jednak nadzieję, że ta akcja zrobi/zrobiła więcej dobrego niż złego. My kobiety powinnyśmy się wspierać. Zwłaszcza jeśli dzieje się nam coś złego. Warto znaleźć w sobie odrobinę siły, odwagi i powiedzieć o tym co Wam się przydażyło bo dzięki temu ochronicie którąś z Nas. Nie bądźcie jak Angelina Jolie, Gwyneth Paltrow czy Joanna Krupa, która pochwaliła się, że o jednym z oprawcy z Hollywood wiedziała od 10 lat. Nie bójcie się mówić. Nie dajcie satysfakcji tym gnojom. Nie pozwólcie uwierzyć im w to, że znowu się im udało.

    Akcja #metoo sposób na karierę

    Najlepsze ozdoby Świąteczne z Aliexpress

    Najlepsze ozdoby Świąteczne z Aliexpress

    Zegar tyka i czas leci nieubłagalnie. Święta coraz bliżej i nie da się tego ukryć. Zwłaszcza mijając wystawy sklepowe. W UK już od miesięcy można dostać świąteczne produkty. Wydaje się, że tutaj tylko żyją od święta do święta. Mimo wszystko uwielbiam ten czas. Kocham Święta a teraz mając dziecko jeszcze bardziej. Pewnie dlatego już zaczęłam kupować prezenty. Zostały jeszcze dekoracje i ozdoby, które wprawią nas w ten Świąteczny nastrój. Chyba Was nie zdziwie jeśli napiszę, że już zaczęłam działać w tym kierunku i to za pmocą Aliexpress. Powiem szczerze, że nie wiedziałam gdzie mam podziać oczy tyle tam pięknych rzeczy.

    Wybrałam dla Was 8 produktów, które nie powinny nadszarpnąć Waszego domowego budżetu a zarazem nie wyglądają tanio i tandetnie. Przyznam się bez bicia, że czekam na większość z nich i nie mogę się już doczekać!

    8 propozycji, które wprawią Cię w Świąteczny nastrój

    1.Jeśli myślicie o dekoracji stołów lub krzeseł musicie koniecznie zaopatrzyć się w te ochraniacze na nogi! link

     

    2. Są też słodkie ozdoby na drzwi a dokładnie na klamki 🙂 link 

    3. Małe, drewniane choinki idealne na stolik, biurko itp link

    4. Planujecie duży rodzinny obiad w czasie Świąt? Spraw, aby był on magiczny przy pomocy ‚ubranek’ na sztućce. link

    5. Wielkie, świąteczne skarpeciochy:) Jeśli macie kominek to naprawdę polecam. A jeśli go nei macie to też polecam:D Można zawiesić je w innym miejscu i też będą wyglądać stylowo. link 

    6. Mój faworyt w tym zestawieniu- drewniana ciuchcia z trzema wagonikami. Jestem pewna, że nasz syn zwariuje jak ją zobaczy i w rezultacie wyląduje w jego koszu na zabawki zamiast jako ozdoba (przezorna Mama zamówiła dwie:P) link 

    7. Choinka ‚zrób to sam’. Super rozwiązanie dla dzieciaków. Można powiesić na ścian, drzwiach itp. Przynajmniej Wasza prawdziwa choinka zostanie oszczędzona 😉 Link

    8. Na koniec coś z przymróżeniem oka. Kiedy to znalazłam wiedziałam, że muszę sie z Wami natychmiast tym podzielić 😀 Zobaczcie jak może wyglądać Wasza toaleta na Święta:D link

    Mam nadzieję, że wpdnie Wam coś w oko. Mam też nadzieję, że tym postem sprawiłam Wam trochę radości i przyjemniej będzie Wam się czekało na nadchodzące Święta. Przyznam się, że od prau lat ciężko było mi się wprawić w radosny, świąteczny nastrój. Emigracja nie jest łatwa. Bez rodziny to nie jest już to samo. Na szczęście ten rok będzie inny. Nasz syn jest już bardziej świadomy tego co się dzieje. Chcę żeby te dni były magiczne. Chcę widzieć uśmiech na jego twarzy i marzę, aby mój syn wierzył w Świetego Milołaja jak najdłużej się da. Kiedy ma się dzieci wszystko się zmienia. Nawet sposób w jaki celebrujesz Święta 😉

    Dajcie znać czy coś z moich propozycji wylądowało w Waszych koszykach!

    Najlepsza Matka na świecie…

    Najlepsza Matka na świecie…

    To ta, która jeszcze nia ma swoich dzieci. Taki mały ambaras. Podejrzewam, że większość zna a może i nawet była taką ‚Matką’ idealną. Ja również zgrzeszyłam i poszłam w tym kierunku. Patrząc na głośne dzieciaki w autobusie, niesłuchające swoich rodziców w sklepie, pyskujące i drące się, układałam sobie plan działania i z uporem maniaka twierdziłam, że moje dzieci takie nie będą. Dziwnym trafem nie mając ani jednej pociechy bardzo dobrze wiedziałam jak powinno się je wychowywać, kiedy i co powinny jeść, spać, kiedy i ile powinny spac. Po prostu chodząca encyklopedia. Byłam chodzącym ideałem. Niemal tak perfekcyjnym jak panie z reklam telewizyjnych i kolorowych magazynów.

    O tak. Byłam tą najlepszą. Do czasu kiedy zostałam prawdziwą Mamą. Taką normalną, która popełnia błędy i nie boi się przyznać do porażek. Teraz kiedy ktoś z moich znajomych zaczyna swoje zdanie od ‚Jak będę matką/ojcem to moej dziecko nie będzie…’ mam zawsze jedną i tę samą reakcję:

    Jeden wielki histeryczny śmiech. Zaufajnie mi i nie idźcie tą drogą. Nie jesteście w stanie zaplanować sobie tego co będzie. Dzieci są nieprzewidywalne. Tak samo jak macierzyństwo. Ale to pewnie już dzisiaj większość z Was wie. Czas więc trochę się pośmiać. O to moja lista tego co sobie zakładałam zanim zostałam Mamą:

    1. Będę karmić moje dziecko piersią bo pierś to jedyna słuszna opcja. 

    Taaa…niestety nie każda mama może karmić piersią (mówcie co chcecie) co oczywiście jest smutne. Ale dzisiaj wiem, że to nie pierś jest najważniejsza tylko najedzone dziecko, które jest szczęśliwe.

    2. Moje dziecko będzie spało w swoim własnym łóżeczku. Wspólnemu spaniu mówię stanowcze NIE.

    Czy ja naprawdę to powiedziałam? Nie wiem co ja sobie myślałam w tamtym momencie. Jak wyglądała nasza pierwsza noc w domu? Spaliśmy w trójkę w jednym łóżku. I tak nadal to robimy jeśli nasz sym obudzi się w nocy i chce do nas przyjść albo wtedy gdy jest chory i nie chce spać sam. I wiecie co? Uwielbiamy to. Zwłaszcza rano jak nas budzi tym swoim słodkim uśmiechem 🙂

    3. Moje dziecko będzie miało tylko to co potrzebuje. Nie będzie bezsensownego wydawania pieniędzy na zabawki i ciuchy.

    Szkoda, że nie możecie mnie teraz zobaczyć. Śmieję się z siebei tak, że omal nei rozbiłam zębów na monitorze. Przecież ja nie ptorafię wyjść ze sklepu bez kupienia czegoś dla mojego małego potworka. Jestem uzależniona. Niedługo mój mąż będzie musiał posłać mnie na odwyk.

    4. Moje dziecko będzie jadło tylko zdrowe rzeczy.

    Muszę powiedzieć, że bardzo się starałam. W ciągu swojego pierwszego roku życia dostał może z dwa trzy razy coś słodkiego. Caly czas sprawdzam etykietki i analizuję składy, ale nie jestem jakaś nawiedzona w tym temacie i kiedy moje dziecko chce zjeść parówkę to ja dostaje.

    5. Postaram się stosować pieluchy wielokrotnego użytku.

    I na staraniach się skończyło. Niestety brak czasu na pranie, wygotowywanie, wybielanie itp itd a szkoda bo wiem jak dużo chemii jest w pampersach.

    6. Będę gotować oddzielnie dla swojego dziecka. NIE dla słoiczków. 

    Prawda. Gotuję oddzielnie, ale do około roku były słoiczki i teraz też czasem posiłkujemy się gotowymi daniami. I słoiczki są spoko.

    7. Moje dziecko będzie piło tylko wodę. NIE dla soków itp.

    Trafił mi się smakosz soków. Powoli i z niebyt ogromną chęcią przekonuje się do wody. Ale nie mamy problemu z tym, że Mały woli soki.

    8. Będziemy dbali o to zeby mieć czas dla siebie i wychodzić od czasu do czasu bez naszego dziecka.

    Czas dla siebie? A co to takiego? A tak powaznie to czasem wyjdziemy sami np na kawę, ale nie mamy nic przeciwko temu, aby brać Małego ze sobą do znajomych czy restauracji. Wiem jesteśmy trochę masochistami.

    9. Moje dziecko nie będzie oglądało TV.

    Tutaj też się starałam, aby tej TV nie było no i tak do roku było naprawdę mało praktycznie w ogóle. Ale teraz kiedy mogę iść do toalety sama (bez widowni) tylko gdy ogląda jakąs bajkę to już tak nie protestuję. Mała rzecz a cieszy, ale naprawdę fajnie jest sikać bez patrzącej się na mnie pary oczu.

    10. Będziemy uczyć nasze dziecko robić na nocniczek możliwie najwcześniej.

    Na jakiś czas się poddałam. Dzicko jest troszkę oporczne póki co i woli się bawić swoim nocnikiem. Wkładanie do niego nóg albo udawanie, że to samochód sprawia mu niewyobrażalną fajdę.

    To by było na tyle. Coś mi mówi, że nie ja jedyna chciałam być idealną Matką i poległam z kretesem. Aczkolwiek dla swojego dziecka jestem tym ideałem i jestem pewna, że z większością rodziców jest tak samo. Zawsze po drodze będziemy popełniać błędy i borykać się z rodzicielskimi porażkmi. Tak właśnie wygląda prawdziwe rodzicielstwo. Każdego dnia uczymy sie czegoś nowego. Mój syn jestem moim najlepszym nauczycielem. Najważniejsza lekcja, którą mi dał? Ideały nie istnieją.

     

    Wojna o…tyłek

    Wojna o…tyłek

    Jakiś czas temu przeczytałam na portalu plotkarskim, że Pani Dorota Wellman wyraziła swoje ubolewanie nad tym, że w dzisiejszych czasach kobiety pokazują wszędzie swoje tyłki zamiast tego co mają np w głowach. No i ja się podpisuję pod tym obiema rękami i nogami. Mnie to też, grzecznie mówiąc, wkurza. Przecież tak wiele z Nas płacze, że faceci widzą w nas tylko cycki i dupę a same im to podtykamy pod nos.

    Chodakowska vs Wellman

    Skoro mamy tyle do powiedzenia, jesteśmy takie mądre i inteligentne to dlaczego wciąż największą popularnoscią cieszą się nasze roznegliżowane ciała? Dlaczego ‚gwiazdami’ zostają osoby, które w głowie mają przysłowiowe siano, ale epatują swoim ciałem? Proste. Bo to sie dzisiaj najlepiej sprzedaje. Jest popyt jest podaż.

    Dlatego osoby takie jak Ewa Chodakowska poczuły się urażone. Byle biznes się kręcił. Przecież zachęcać do ćwiczeń można w inny sposób prawda? Można pokazać swój umięśniony brzuch, biceps, nogi. Niekoniecznie dupę. Nie mam nic przeciwko bycia dumnym ze swojej sylwetki, z tego co się osiągnęło ciężka pracą. Naprawdę podziwiam niektóre kobiety, że im się chce i mają siłę. Wiadomo radość jest wielka jeśli się osiąga rezultaty i chcesz się tym podzielić z całym światem. Ale niektóre rzeczy powinno sie zachować dla siebie czy swojego partnera.

    Chodakowska vs Wellman

    Zwłaszcza kiedy jesteś Mamą. Do czegoś to nas zobowiązuje. Oczywiście nie mówię, że musisz zamknąć się teraz w czterech ścianach i nie możesz wyglądać sexi. Jasne, pewnie jak najbardziej możesz. Tylko nie wrzucaj zdjęcia swojego tyłka w bikini, czy stringach, które odsłaniają wiecej niż zakrywają. Właściwie to nie pozostawiają nic dla wyobraźni. Niestety kiedyś Twoje dziecko szukając czegoś w Internecie może natknąć się przypadkiem na Twoje dupsko. Co z tego, że piękne, kształtne i umięśnione?

    Naprawdę ubolewam nad tym, że dzisiejszą walutą jest nasze ciało. Chcesz zaistnieć w Internecie? Pokaż tyłek. Chcesz zostać celebrytką? Pokaż tyłek. Chcesz żeby o Tobie mówiono? Pokaż tyłek. Niestety takie czasy nastały. Ktoś inteligentny chciał na to zwrócić uwagę i został zbesztany w dość prostacki sposób.

    A Wy jak uważacie kto miał rację w tym sporze? Czy dupa zawsze musi wygrać?