Author Archive for: troskliwa

troskliwa

About troskliwa

    Czy wiesz co (u)kryje się w pieluszkach jednorazowych?

    Czy wiesz co (u)kryje się w pieluszkach jednorazowych?

    Zacznę od pytania czy wiedziałaś, że pieluszki jednorazowe zawierają w sobie chemię? Jeśli nie to nie jesteś sama. Przyznam się, mi nawet przez myśl nie przeszło, że te pieluchy mogą być toksyczne. Co więcej nigdy nie rozażałam innej opcji niż używanie pamersów. Tak po prostu, naturalnie był to mój pierwszy wybór. Niestety. Bo teraz po tym co już wiem prawdopodobnie zdecydowałabym się na coś innego.

    Dlaczego w ogóle postanowiłam pochylić się nad składem pieluszek? Ostanio natknęłam się na zdjęcia dzieciaczków z poparzoną skóra w okolicach intymnych. I to nie były znane nam mamom zwykłe odpoarzenia od pieluszki a prawdziwe rany, pękające pęcherze itp. Niedawno w UK naglośniono przypadek 3 tygodniowego maluszka, który trafił do szpitala z powodu poparzeń od pampersów. Zdjęcia były tak drastyczne, że zostały ocenzurowane.

    Poparzenia od pieluszek jednorazowych

    Oczywiście nigdzie nie jest powiedziane, że takie coś może spotkać każde dziecko, które nosi pieluchy jednorazowe. Ale warto wiedzieć z czym się ma do czynienia. Zwłaszca, że przez pierwsze 2,5-3 lata nasze dzieci będą nosić pieluszkę non stop 24 h na dobę. To oznacza niezliczoną ilość pampersów i taką samą ilość toksyn, na których działanie jest narażona skóra naszych maluchów.

    Sprawdźmy więc co tak naprawdę kryje się w tych pieluchach:

    • Sodium polyacrylate– jest to substancja, któa potrafi wchłonąć kilkakrotnie więcej wody niż jej własna masa. W pieluszkach występuje w postaci proszku, który zmienia się w żel, gdy zaczyn robić się mokry. Czasami możesz go zaobserwowac na skórze dziecka w postci krysztłków. Moze powodować podrażnienia skóry. Co ciekawe substancja ta swego czasu została usunięta z tamonów w obawie o zespół wstrzasu toksycznego
    • Dioksyny– Pieluchy są zazwyczaj wybielane chlorem czego rezultatem są dioksyny- rakotwórcze toksyny. Oprócz tego niszczą centralny układ nerwowy, immunologiczny, nerki i wątrobę. Mogą też powodowac problemy z płodnością. Uwaga Uwaga Substancja ta była stosowana w środkach owadobójczych i została zakazana.
    • Lotne związki organiczne (ethylbenzen, toluen czy xylen)- mogą powodować krótkie lub długoterminowe problemy zdrówotne m.in które podrażnienia błon śluzowych, bóle głowy, a nawet uszkodzenia centralnego systemu nerwowego. Niektóre z nich podejrzewa się również o powodowanie raka.
    • Metale ciężkie– przedostaja się do organizmu przez skórę i powodują zmiany hormonalne. Mogą doprowadzić do uszkodzenia układu immunologiczngo i hormonalnego. Spekuluje się, że mogą prowadzić do niepłodności u chłopców.

    Poza tym w składzie pieluch znajdziemy barwniki i substancje zapachowe, które mogą powodować reakcje alergiczne takie jak wysypka.

    Nadal rozwazacie pieluchy jednorazowe jako najlepszy wybór? Jeśli chodzi o mnie to jestem bliska zmiany pampersów na pieluchy wielokrotnego użytku. Aczkolwiek mam nadzieję, że moje dziecię niedługo zacznie korzystać z nocnika. Dostępność i wygoda używania jednorazówek są zapewne ich największym atutem. Ale czy zdrowie naszych maluchów nie jest najważniejsze?

    Piszcie czy stosujecie jakieś inne alternatywy. A może znacie ekologiczne pieluchy jednorazowe, które nie zawierają chemii?

    Przesądy ciążowe (z całego świata) wciąż w modzie

    Przesądy ciążowe (z całego świata) wciąż w modzie

    Zabobon czy nie lepiej być przezornym

    Niby wszystkie wiemy, że to tylko zabobony, ale ciąża to tak wyjątkowy stan, że potrafi nam nawet odebrać zdrowy rozsądek. Dla naszego nienarodzonego dziecka jesteśmy w stanie zrobić wszystko dlatego tak na wszelki wypadek podąrzamy za przeróżnymi przesądami. Nie przechodzimy pod sznurkiem z praniem, nie nosimy łańcuszków, nie ścinamy włosów. Takich ‚starodawnych wierzeń’ jest mnóstwo i całkiem dobrze sobie radzą w XXI wieku. Wyprawiasz ‚baby shower’? bądź pewna, że usłyszysz milion ‚dobrych rad’. Spotkanie rodzinne? Babcie i ciocie na pewno szykują dla Ciebie mnóstwo porad typu ‚tego nie możesz’, ‚to powinnaś’, ‚tego unikaj’. A skąd w ogóle te ludowe wierzenia się wzięły? Czy w innych krajach wierzą w to samo co my?

    Każdy kraj ma swój nietypowy przesąd

    Oto najpopularniejsze przesądy ciążowe i ich pochodzenie:

    1. Nie mów nikomu o swojej ciąży bo inaczej spotka Cię coś złego. W Bułgarii nikt nie chwali się ciążą a przynajmniej te osoby, które wierzą w ten przesąd. Tak więc powinnaś utrzymać swoją ciążę w sekrecie jak długo tylko się da. Jeśli się pośpieszysz z ogłoszeniem dobrej nowiny możesz zesłać na siebie i swoje nienarodzone dziecko fataum, przekleństwo itp.
    2. Nie dotykaj swojego brzucha! W Chinach wierzą, że jeśli będziesz się za dużo dotykać po brzuszku Twoje dziecko będzie dużo płakać, wpadać w histerie i źle się zchowywać. Chyba nie ma na świecie Mamy, która by nie dotykała swojego brzuszka…i gdzie te wszystkie dzieciaki wpadające w histerie?
    3. Koty są złe. Na Costa Ryce wierzą, że koty mają toksyczny wpływ na dziecko. Powinnyśmy więc unikać kontaktu z naszymi futrzastymi przyjaciółmi.
    4. Cierpisz na zgagę? Bądź pewna, że urodzisz bobasa z długimi włosami. Przynajmniej tak twierdzą w USA. Mój syn nie urodził się może łysy jak kolano, ale do chewbaki też bym go nie przyrównała a zgagę miałam jak stąd do…USA.
    5. Unikaj schodów. W Indonezji kobiety w ciąży nie mogą siadać na schodach czy też stać w drzwiach. Jeśli nie będą się do tego stosować skazują się na bardzo ciężki poród i komplikacje. Dlaczego? Bo wierzy się, że przez siadanie na schodach czy stanie w drzwiach przyszła matka blokuje swojemu dziecku przyjście na świat.
    6. Królikom mówimy nie. A przynajmniej w krajach Arabskich, gdzie przesąd głosi iż matka, która zobaczy królika urodzi dziecko z niezbyt ładnym uzębieniem.
    7. Nie obserwuj zaćmienia słońca. W Ugandzie panuje przesąd, który mówi, że przyszła mama nie powinna patrzeć na zaćmienie nawet przez sekundę, ponieważ dziecko może urodzić się z jakąś wadą.
    8. Test z obrączką. Kolejny zabobon ze Stanów. Chcesz poznać płeć swojego dziecka? Wystarczy, że posiadasz obrączkę ślubną i kawałek sznurka. Kładziesz się na plecach a druga osoba stoi nad Twoim brzuchem ze zwisającą obrączka. Jeśli obrączka będzie się krecić w kółko będziesz mieć córkę a jeśli będzie się bujać w górę w dół zostaniesz mamą chłopca.
    9. Więzień we własnym domu. Tak dobrze czytasz. W Indiach jeden z popularniejszych przesądów nakazuje nowej mamie spędzenie 40 dni w domu. Można wychodzić tylko na wizyty lekarskie. Taki domowy areszta ma podobno uchorinić matkę przed złem i infekcjami.
    10. Żadnych wisiorków. Według przesądu z Hawajów kobieta ciężarna nie powinna nosić na szyi żadnych ‚pętli’-naszyjników. Inaczej ryzykuje się, że dziecko urodzi się owinięte pępowiną.

    Jest ich mnóstwo i są wszędzie

    Takimi przesądami można strzelać jak z armaty. Każdy kraj ma ich pewnie nieskończoną ilość. Zapewne większość z nich jest znana też w naszym kraju. Tk jak jeden bardzo popularny, uniwersalny przewijający się we wzystkich częściach świata. Kiedy odmawia się kobiecie czegoś na co ma ona ochotę to dziecko będzie miało znamię w kształcie…tego jedzenia. Ale nie martwcie się istnieje też przesąd, który ma chronić przed wszelkim złem. Wystarczy, że będziesz nosić przy sobie kluczyk (najlepiej stary) na wstążeczce najlepiej koloru czerwonego (przesąd pochodzi z Meksyku).

    Czy są jakieś przesądy, za którymi podążałyście? Może jakieś sprawdziły się u Was?

    Kolejne perełki z Aliexpress. Gadżety dla Mam

    Kolejne perełki z Aliexpress. Gadżety dla Mam

    Uwielbiam robić zakupy na Aliexpress! Można tam odkryć niesamowite rzeczy. Najbardziej chwalę sobie te, które pozwalają mi chociaż troszkę ułatwić moje matczyne życie. Ostatnio jak lecieliśmy samolotem i pryszło do przebierania małemu pieluszki to pojawił się mały problem. Opociłam się przy tym jak głupia bo niestety, ale Szkrab bał się położyć na ‚przewijaku’. Nie dziwię mu się. Też bym się bała. Drugi raz nie poszłam już do toalety. Siedzieliśmy w swoim gronie. Obcych nie było koło nas, więc przebrałam małego na fotelu. Nie, nie miał kupy. W takim przypadku na pewno poleciałabym do toalety;) W każdym bądź razie zastanawiałam się co zrobić z żużytą pieluszką. Nie mieliśmy przy sobie żadnego woreczka a grzebać w torbie, w poszukiwaniu czegokolwiek przypominającego worek, nie było jak.

    Pomyślałam sobie „Cholera dlaczego nie mam przy sobie tych jednorazówek na pieluszki”. Pewnie dlatego, że po prostu nie miałam miejsca w torbie na kolejne pudełko. I wiecie co? Rozwiązanie pojawiło się na Aliexpress. Małe pudełeczko z woreczkami. I naprawdę pudełeczko jest tyci tyci. Nie zajmuje miejsca w torbie i można przypiąć je do wózka. Teraz gdziekolwiek będę zawsze mam gdzie wrzucić zurzytą pieluszkę. Nawet jak nie będę miała dostępu do śmietnika to wrzuce pieluchę do worka i do torby albo pod wózek. Przynajmniej nie będzie mi się sorry za wyrażenie kupa po torbie walać. Koszt takiego cudeńka to jedyne $1.46 czyli 5 zł i 32 grosze. Tutaj znajdziecie link, z którego korzystałam.

    P.S zapomnialabym! Można dokupować wkłady 🙂

    Kolejna rzecz, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia to…plecak! Najcudowniejszy plecak jaki widziałam. Tak, mam fajną torbę, która mi się podoba i w ogóle och ach, ale dla kogoś kto podróżuje dosyć często nie jest ona najwygodniejszym rozwiązaniem. Za to plecak, który pomieści wszystkie potrzebne rzeczy jest dla mnie wybawieniem. Pierwszy raz plecak ten zobaczyłam na facebook’u. Wyświetliła mi się jakaś reklama, ale troszkę zniechęciła mnie cena bo $60 nie leży na każdym zakręcie. Przejrzałam więc chiński odpowiednik allegro i voila! Mam swój upragniony plecak za 1/3 ceny! Wygląda identycznie, ma tyle samo przegródek, wybór tych samych kolorów. Chyba niczym się nie różni oprócz loga, które dla mnie jest najmniej ważne i rozważam nawet wyprócie go:D Przejdźmy jednak do konkretów i opisania tego za co kocham ten plecak. Z przodu ma dużą kieszeń a w niej trzy przegródki na butelki z mlekiem/sokiem/wodą itd. W środku, są wyłożone materiałem, który ma niby trzymać ciepło/zimno. Z tyłu jest fajne zapięcie, które pozwala na szybki dostęp do środka torby. Żeby wyciągnąć pieluszkę nie trzeba ściągać go i dobijać się do samego dna plecaka. Po bokach są też dwie kieszonki w tym jedna ma specjalny otwór na chusteczki! W środku mamy znowu parę przegródek (5) w tym jedna na zamek np na dokumenty. Plecak jest naprawdę pakowny. Wrzuciłam na próbę puszkę mleka, dwie butelki z napojem 500 ml, pudłko na chusteczki nawilżające, pieluszki i małą matę do przewijania. Na górę dorzuciłam kilka wyciskanych deserków i miałam jeszcze sporo miejsca. Teraz ważna rzecz czyli link i cena to $25.72 czyli 93.77 zł. Polecam z czystym sumieniem:)

    I jeszcze na koniec filmik 🙂

     

    Jeśli chodzi o wykonanie to dla mnie jest naprawdę dobrze uszyty ten plecak, ale jeszcze nie korzystałam z niego w trasie, więc nie mogę na 100% powiedzieć, że posłuży milion lat.

    Dlaczego warto czytać dzieciom książki

    Dlaczego warto czytać dzieciom książki

    Uwielbiam czytać książki. Teraz jako Mama nie mam za wiele na to czasu, ale jak tylko znajdę chwilkę to czytam w każdej pozycji i miejscu 🙂 Od kiedy tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży wiedziałam, że książki będą odgrywać ważną rolę w życiu mojego dziecka. Pierwsze książeczki zaczęłam czytać Małemu gdy był jeszcz w brzuszku. Chciałam żeby przyzwyczajał się do mojego głosu. Niektórzy twierdzą, że czytanie dziecku od urodzenia po 20 minut dziennie pozwala wychować mądrego i szczęśliwego człowieka. Nie wiem jak Wy, ale ja w to głęboko wierzę dlatego w naszym domu książki są ważniejsze niż tablet, telefon czy komputer.

    Dlaczego głośne czytanie?

    Z przyjemnością podam Wam kilkanaście powodów, dla których powinniście (jeśli jeszcze tego nie robicie) zacząć czytać Waszym maluchom.

    1. Czytanie buduje silną więź między rodzicem i dzieckiem
    2. Rozwija wyobraźnię
    3. Wzmacia poczucie własnej wartości
    4. Poprawia koncentrację
    5. Ćwiczy pamięć
    6. Otwiera na nowe doświadczenia
    7. Przygotowuje do samodzielnego czytania i pisania
    8. Rozwija umiejętności językowe
    9. Uczy logiczngo myślenia
    10. Ułatwia naukę i pomaga odnieść sukces w szkole
    11. Zwieksza wiedzę ogólną
    12. Rozwija mowę i uczy jak komunikować swoje potrzby

    Prwdopodobnie plusy głośnego czytania dziecku można wymianieć bez końca, ale wyżej wymienione są tymi najważniejszymi. Codzienne czytanie dziecku i ograniczanie mediów wizualnych to niepodważalnie najlepsza inwestycja w przyszłość i rozwój Twojego dziecka. Jeśli Twoje dziecko pokocha czytanie będzie umiało samodzielnie poszerzać swoją wiedzę, podejmować lepsze decyzje, mieć szansę na lepszą pracę, lepsze relacje z ludźmi, a nawet na dłuższe życie. Gdy czytasz dziecku książki masz większą pewność, że wyrośnie ono na mądrą, kulturalną i smodzielną osobę.

    Od jakich książek warto zacząć

    Na pewno dla najmłodszych warto zaopatrzyć się w materiałowe, mięciutkie książeczki. U nas hitem były też książeczki do kąpieli czy sensoryczne z czarno-bialymi obrazkami. Gdy dzieci zaczynają wkładać wszystko do buzi najlepiej kupić książki w twardej oprawie z grubymi kartkami. Tak około 9–10. miesiąca życia, maluszki mogą już oglądać książeczki z pojedynczymi i schematycznymi obrazkami, które pokazują elementy świata otaczającego dziecko, z wyraźnymi krawędziami, ułatwiającymi spostrzeganie. Fajnie jeśli będą miały element ‚dotykowy’. My chwalimy sobie serię ‚Dotknij mnie’ z barwnymi ilustracjami i wypukłymi kształtami.

    Najtańsza książka może znaczyć w rozwoju Twojego dziecka więcej niż niejedna droga zabawka edukacyjna. Poza tym pamiętaj, że książka może być dla Twojego dziecka przyjemną rozrywką, któta oderwie go od telewizji czy innych elektronicznych gadżetów.

     

    Karmienie piersią okiem tej co chciała, ale nie było jej dane

    Karmienie piersią okiem tej co chciała, ale nie było jej dane

    Światowy tydzień karmienia piersią prktycznie się kończy i skłamałabym gdybym powiedziała, że się nie cieszę. Te wszechobecne ochy i achy, opisywanie tylko i wyłącznie zalet, lekko wprowadzają mnie znowu w wurzuty sumienia. No bo przeciez pierś jest najlepsza i to jedyny dobry wybór. Przynajmniej tak krzyczą do nas slogany. Oczywiście zgadzam się, że mleko matki to najlepszy start jaki możemy dać naszym maluchom, ale niestety nie każdej mamie jest dane karmić piersią. I teksty typu ‚każda mama może’, ‚każda mama powinna’, ‚każda mama ma mleko’, ‚za mało sie starałaś’, ‚za szybko się poddałaś’ nikomu nie pomagają a wręcz przeciwnie. Chyba zawsze będzie mnie dziwiło jak niektórym ludziom łatwo przychodzi ocenianie innych bez posiadania jakiejkolwiek wiedzy o sytuacji tych osób.

    Z karmienia piersią można zrezygnować z kilku powodów. Nie tylko dlatego, że nam się nie chce, że jesteśmy leniwe itp. Mogłyśmy otrzymać za mało wsparcia, brak wiedzy, problem z sutkami, galaktozemia u dziecka, gruzlica czy inna choroba matki. Generalnie trochę tego jest, więc jak widać ‚nie kazda może’. A jeśli nawet może a nie chce to jej zasrane prawo i jej wybór i nic Ci do tego.

    Chciałam, chciałam i nie dałam rady

    Czyli jak to było u mnie. Przez całe 9 miesięcy bycia w ciąży nasłuchałam się opowieści o tym jak to w UK moga odesłać Cię do domu nawet jeśli odeszły Ci wody. Bałam się tego jak cholera bo przecież rodzenie w domu nie było w moich planach. No, ale jak to często bywa nic nie poszło zgodnie z tymi planami. No i że ja troszkę pechowa jestem to zostałam odesłana do domu ze skurczami co 5 minut. Bo niby rozwarcia nie było. Po powrocie do domu zakomunikowałam mężowi, że wracamy bo zdechnę. No i wróciliśmy i trzeba było zaraz rodzić bo z 0 zrobiło się 8 cm. Przemęczona byłam jak nigdy, zaczęły mi zanikać skurcze przez co mały też się męczył i zaczęło mu spadać tętno. No, ale nie o porodzie ma tu być mowa. W każdym bądź razie cała ta sytuacja wywarła na mnie takie wrażenie, że dojść psychicznie do sebie nie mogłam. Myślałam tylk o tym, że mogłam stracić ukochane, wyczekiwane dziecko. Nie chciałam zostać w tym szpitalu ani dnia dłużej. Więc na słowa położnej ‚jeśli dziecko straci 10% wagi urodzeniowej wrócisz z nim do szpitala’ zareagowałam panicznym strachem. Modliłam się żeby mały jadł, jadł i jeszcze raz jadł.

    Karmienie piersią nie dla każdego

    I z tym nie było problemu bo wisiał na cycku jak opętany. Cztery godziny w nocy nie były wystarczające. Ciągle płakał, że chce więcej.  Jakby tego było mało w szpitalu dostałam karteczkę, na której po jednej stronie były uśmiechnięte buźki a na drugiej smutne. I tak przy karmieniu piersią dłużej niż 40 minut widniała buźka smutna. A mój mały potrafił przyssać się do piersi na 1.5 godziny. Więc ja od razu panika, że coś jest nie tak, że się nie najada bo przecież smutna minka. Niestety tak jest jak zostajesz mamą poraz pierwszy i masz wiedzę zerową.

    Prosiłam położną o jakieś wskazówki, ale jedyne co słyszałam to ‚dziecko jest dobrze przystawione’. Zmieniałam ciągle pozycje, próbowałam znaleźć taką, która będzie małemu najlepiej odpowiadała. Piłam herbatki mające niby pobudzić laktację, bawarki były na porządku dziennym. A Szkrab ciągle wyglądał na głodnego. Kolejny raz spróbowałam poprosić położna o pomoc mowiąc, że chyba mam mało mleka w piersiach. Na co ona dotknęła mego cycka i stwierdziła, że jest mleko. Więcej prób proszenia o pomoc z mojej strony nie było. Postanowiłam ściągać mleko żeby widzieć ile mały tak naprawdę go wypija. Elektryczny laktator nie zdawał u mnie egzaminu. O dziwo ręcznym szło mi lepiej. Niestety ściągając i przystawiając małego byłam wstanie ściągnać ok 90 ml mleka dziennie. Co mnie dobijało niezmiernie. Walczyłam o każdą kroplę. Wręcz pstwiłam się nad swoimi piersiami bo przecież ‚muszę’. Doszło do tego, że sciągając tak sobie podrażniłam sutki, że sikały krwią. Położna kazała mi zaprzestać na jakiś czas ścigać mleko z tej piersi. Znowu byłam podłamana bo skoro z dwóch ściągałam 90 ml dziennie to ile ściągne z jednej? A potrzeby małego nie malały tylko wręcz przeciwnie.

    Jedyne o czym myślałam to to, że muszę dać małemu swoje mleko bo to najlepsze co może być. Ciągle płakałam, że tak kiepsko mi idzie i że mam tak mało mleka. Dobijało mnie to strasznie. Chyba nawet zaczęłam ocierać się o depresję. Miałam strasznego doła. Aż pewnego dnia ściągnęłam przez cały dzień 40 ml. Uznałam, że na tym muszę zakończyć swoją przygodę z karmieniem piersią. Nie mogę ciągle się umartwiać i zaniedbywać swoje dziecko bo jedyne co widziałam to cycki i laktator. Dzień, w którym zaczęliśmy karmić małego mlekiem modyfikowanym zapamiętam chyba na całe życie. Ta ulga, że mały jest najedzony a ja nie muszę znowu oddawać go teściowej czy komuś innemu żeby ściągać.

    Tak karmienie piersią jest najlepsze dla dziecka, ale czasami lepiej z tego zrezygnować. Jeśli Tobie i twojej rodzinie to nie służy i podjęłaś decyzję o rezygnacji z naturalnego karmienia pamiętaj, że nikt nie powinien Ci próbować wmawiać, że jesteś gorsza. Mleko modyfikowane to nie trucizna jak niektórzy próbują Ci wmawiać. Oczywiście nie rezygnuj z piersi jeśli sprawia Ci to przyjemność. Pamiętaj, że są grupy wsparcia, które mogą cię nakierować jeśli masz problemy z kp. Ale nie musisz tego robić na siłę jeśli nie chcesz.

     

    Moje dziecko jest lepsze od Twojego

    Moje dziecko jest lepsze od Twojego

    Jest coś czego nie cierpię w byciu Mamą- słuchanie przechwałek innych Mam, porównywanie dzieci, porónywanie ich osiągnieć itp. Po prostu czujesz się jakbyś brała udziała w jakimś cholernym wyścigu. Ja się na to nie pisałam i nie chcę w tym uczestniczyć. Dlaczego? Bo każde dziecko jest inne. Same oburzamy się jeśli ktoś nas ocenia tą samą miarą a nie mamy żadnych oporów żeby robić to swoim dzieciom.

    Jakiś czas temu byłm świadkiem rozmowy, która dosłownie odebrała mi mowę. Będąc na urlopie w Polsce wybrałam się do jednej ze znanych sieci drogeryjnych i tam dwie Mamuśki konwersowały sobie na temat swoich dzieci. I to nie była byle jaka konwersacja. Pozwólcie, że przytoczę ją Wam:

    Mama#1 Moja Zosieńka (imiona zmyślone) to już tak ładnie chodzi. No mowię Ci tak szybko to nie słyszałam żeby jakieś dziecko zaczęło samodzielnie chodzić.

    Mama#2 No coś Ty. Mój Oliwierek to miał 7 miesięcy jak już zaczął chodzić.

    #1 Ale pewnie jeszcze nie mówi? Bo Zosieńka to wyrzuca z siebie wyrazy jak z armatki.

    #2 Mówi, mówi zaczął podstawowe słowa wymawiać jeszcze zanim roczek zaczął. Teraz uczy się liczyć.

    #1 No Zosieńka to do pięciu nauczyła się.

    #2 Oliwierek od tygodnia uczy się pioseneczki na pamięć

    Rezty Wam oszczędze, ale już czekałam jak któraś powie, że ich (na moje oko roczne dzieci) czytają sobie same książki, potrafią jeździć na rowerze i to bez kółek zapasowych. Wyobraźnia przeogromna. Zwłaszcza, że Oliwierek był z Mamusią i jakoś nie kwapił się żeby cokolwiek powiedzieć. Wszystko rozumiem bo to naprawdę wielka radość zostać rodzicem i wiadomo duma rozpiera za każdym razem gdy dziecko zrobi coś nowego. Ale nie dajmy się zwariować. Po co to porównywanie do innych dzieci. Jeśli mój syn w wieku 15 sty miesięcy ma 8 zębów a Twój 1 to cale nie znaczy, że jest lepszy czy gorszy. Każde dziecko jest jedyne w swoim rodzaju. Dzieciaczki są niepowtarzalne. Po co im robić wodę z mózgu od najmłodszych lat. Później będą się zmagać z komleksami „bo przecież Zosia umie lepiej, wie lepiej, szybciej się uczy” itd albo wpadną w megalomanię „przecież ja wiem lepiej niż Zosia, umiałem to szybciej, jestem najlepszy”.

    Teraz to już dochodzi do takich absurdów, że zaczyna się porównywać wagę dzieci, rozmiar stopy, wielkość ubranek. Już sama się w tym wszystkim lekko pogubiłam. Nie wiem czy się śmiać czy płakać będąc świadkiem takch sytuacji. Już chciałam powiedzieć tym Mamuśkom żeby lepiej poszły sobie z dziećmi na plac zabaw popatrzyły na ich beztroskie pląsy a nie licytowały się, która z nich ma mądrzejsze, lepsze, ładniejsze dziecko. Ale wiecie co? Nic nie zrobiłam. Nie odezwałam się bo pomyślałam sobie, że poszłyby na ten plac zabaw i zaczęły dalej ten wyścig o…no właśnie o co? O miano bycia Mamą najfajniejszego dziecka? Przecież Twoje dziecko jest dla Ciebie najlepsze i najfajniejsze i nic tego nie zmieni nawet to, że jakaś Zośka zaczęła szybciej chodzić niż Twój Szkrab.

    Nie bierz udziłu w tych licytacjach bo one i tak niczego nie zmienią. Zośka będzie Zoską a Oliwierek Oliwierkiem. Po co Ci jakieś głupie przechwałki, ściemnianie, że Twoje roczne dziecko jest na poziomie 6 latka. Lepiej się z tym czujesz? Mam kilka znajomych, które mają dzieci w podobnym wieku co nasz synio. Ile to ja się pytań nasłuchałam. A ile ma zębów? Bo mój już tyle. A chodzi już? Bo mój zaczął. A budzi się w nocy? Bo mój już nie. A ile dziennie posiłków je? Bo mój pięć. A płakał przy szczepieniu? Bo mój nie. I teraz nie wiesz czy ona się chwali, żali czy o co jej chodzi. Co ona chce mi powiedzieć czy przekazać? Bo ja mogę jej jedno ‚nic mnie to nie obchodzi co Twoje dziecko potrafi lub nie’. A wiesz dlaczego? Bo skupiam się na swoim synu. Na spędzaniu z nim miło czasu a nie wymienianiu w czym jest lepszy od innych dzieci.

    Pamiętam jak chodząc do szkoły podstawowej słyszałam od Mamy ‚A co Gosia dostała ze sprawdzianu?’ A po co Ci Mamo ta wiedza? Chcesz sprawdzić czy mi poszło lepiej czy gorzej? Ale w jakim celu? Zawsze mnei to nurtowało i wkurzało niemiłosiernie. Może dlatego jestem tak uczulona na porównywanie do siebie dzieci. Mam nadzieję, że moje dziecko nie doczeka się porownywania go do innych.

    Dlaczego coraz więcej Mam odczuwa tzw niepokój?

    Dlaczego coraz więcej Mam odczuwa tzw niepokój?

    Wcale się nie dziwię, że coaz więcej Mam popada w depresje czy też odczuwa tzw niepokój. Sama na początku miałam ten problem. I chociaż nie chciałam się do tego przyznać to w gruncie rzeczy byłam bardzo bliska depresji. Gdy położna przyszła na rutynową wizytę zapytała się mnie o to wprost. A ja co? Nie! Nie! Rękami i nogami się zapierałam, że wszystko w porządku i to tylko emocje związane z porodem itd. Więc w książeczce wpisała mi zwrot ‚baby blues’. Troszkę lepiej się z tym poczułam bo bałam się przeokropnie tego co mogłoby się stać gdyby wpisała depresja. Może otrzymałabym jakąs pomoc, ale byłam przerażona, że mogliby mi zabrać dziecko albo generalnie zrobić ze mnie kretynkę. Dlaczego tak myślałam i nie szukałam pomocy? Nie wiem…Za to wiem dlaczego towarzyszył mi ten wszechobecny niepokój, lęk, niepewność. Wiem już dlaczego wylałam tyle łez.

    Po prostu g*wno wiedziałam na temat bycia Mamą. Zewsząt sprzeczne informacje. To zrób tak to tak, nie tego nie rób tak. Jeden lekarz mówi jedno a inny drugie. W każdej książce jakieś intrukcje obsługi dziecka, które wydają się akurat nie pasować do Twojego. W Internecie 100- innych odpowiedzi na jedno pytanie. Ciotki, babcie, sąsiadki wciskają swoje trzy grosze. I weź tu bądź mądra. Zanim dojdziesz do tego, że musisz robić po swojemu, iść za swoim matczynym instynktem i mieć opinie innych głęboko w d..ie to osiwiejesz. Po drodze usłyszysz jaką jesteś złą, wrecz wyrodną Matką, która o macierzyństwie nic nie wie. No ciekawe skąd masz wiedzieć skoro zostałaś MATKĄ PO RAZ PIERWSZY do cholery.

    Ale nie przejmuj się takie teskty i ciotki dobra rada będziesz spotykała na każdym kroku. Dlatego coraz częściej Matki odczuwają niepokój. Nie wiedzą czy mogą głośno wyrazić swoje zdanie. Czy nie zostaną ukamienowane za to, że nie karmią piersią bo przecież robią to dla własnej wygody. Nikt nie zapyta dlaczego. Nikogo nie obchodzi czy decyzja była podjęta po przegranej walce o laktację (walce okupionej łzami, bólem itd) bo przecież oni tam byli i widzieli, że zrobiłaś to tylko dla siebie i skazujesz dziecko na gorszy start. Fajnie, że jest taka ogromna promocja karmienia piersią. Nikt się nie kłóci, że jest to najlepszy sposób karmienia, ale na Boga po co od razu takie zajadłe komentarze jeśli ktoś tego nie robi.

    Dochodzi też do tego, że niektóre Mamy nie chcą (boją się) przyznać, że urodziły przez cesarskie cięcie. Bo pewnie też dla własnej wygody…A nawet jeśli? Co to kogo obchodzi? Czyj to powinien być problem tej mamy czy Twój?

    Idźmy dalej bo przecież to nie wszystkie grzechy popełniane przez nas. Rozszerzanie diety po 4tym miesiącu to też temat rzeka. Jedni mówią, że jest to zabronione inni wręcz, że powinno się zaczynać po skończonym przez niemowlę 17stym tygodniu. Na, niektórych grupach dla Mam ten temat jest zabroniony bo zawsze wywołuje gó*noburzę. Dlaczego niektórym tak ciężko przychodzi zrozumieć, że nie każdy musi postępować tak samo, taśmowo? Może niektóre dzieci są inne? Tak, tak- dzieci się różnią od siebie. Może to niektórych lekko zaskoczyć, ale tak jest.

    Dajesz swojemu dziecku jogurty? I to nie naturalne, a jakieś owocowe?! Poisz sokami? Ty wstrętna, zła Matko! Przecież tak nie wolno! A ja zadam pytanie: ‚Kto tak powiedział?’ Twój lekarz? Twoja koleżanka? Jakaś znana blogerka? A wiesz co mnie to? Mało wiele. Ziębi mnie to. Teraz tak bo przed tem też się zastanawiałam co podawać małemu i jak tylko mój mąż wyciągał coś typu Kinder Kanapka to leciałam do niego z łapami rządna jego śmierci, gotowa go poćwiartować bo przecież CUKIER, CHEMIA! I wszystko fajnie tylko że raz na ruski rok to chyba nikomu jeszcze nie zaszkodziło? Ale przecież Mamy, które podają swoim maluszkom ‚ekologiczne’ warzywka i owoce (owoców mniej bo CUKIER) z pola zaraz obok drogi to chyba wiedzą co mówią.

    Słoiczki? Co? Karmisz dziecko jedzeniem ze słoiczków? Ale jak to! Leniwa jesteś! Nie chce Ci się gotować. A może i tak być. Bo nie każdemu musi się chcieć gotować trzy obiady. Albo nie każdego stać na to, żeby kupić kalafior w ekologicznym sklepie za 20 zł. A pomyśleć o reszcie warzyw żeby zrobić z tego zupę? I to koniecznie na kurczaku, którego zabijają na Twoich oczach żebyś wiedziała, że nie wstrzyknęli żadnego g*wna. A później dziecko powie ble i wylej to do kibla. No niestety i tak bywa. Czasem się tak trafiło, że nagotowałam i musiałam pół gara spłukać ze smutkiem w toalecie.

    Powiem Wam jedno. Każda z nas stara się jak może. Każda z nas podejmuje codziennie milion decyzji. Co podać dziecku, jak je utulić do snu, czy pozwolić dzisiaj zostać dłużej, czy zgodzić się na wydłużenie drzemki itp itd. I każda z nas podejmie decyzje zgodnie ze swoim sumieniem, intuicją, tylko i wyłącznie dla dobra swojej rodziny. Żadna z nas nie zasługuje na to żeby odczuwać niepokój. Żadna z nas nie zasługuje żeby usłyszeć, że jest złą Matką (chybaże znęcasz się nad swoim dzieckiem i sprawiasz mu niepotrzebny bólm cierpienie). Nie pozwól sobie wmówić, że jest inaczej.

    Kreatywne ‚zabawki’ z Aliexpress

    Kreatywne ‚zabawki’ z Aliexpress

    Co i czy w ogóle warto kupować swoim dzieciom z Aliexpress? 

    Dzisiaj będzie o zabawkach, które są tanie jak barszcz i z pewnością zajmą maluchowi ‚trochę’ czasu. Póki co jeszcze nie kupowałam na Aliexpress tpowych zabawek dla dzieci. Raczej poszłam w klimaty kreatywne. Takie, które pozwolą mojemy dziecku czgoś się nauczyć i przy okazji zabawa nimi sprawi mu radość i nie małą frajdę.

    Magnesy

    I to nie byle jakie bo drewniane. Są dosyć małe więc nie polecam dla małych dzieciaczków, które wkładaja wszystko do buzi (dlatego nasz synek jeszcze sam się nimi nie bawi- zawsze w obecności dorosłego). Magnesy są w kształcie domku, rybek, księżyca, żabki czy drzewka i jest ich sztuk 48. Dostalismy 6 paczuszek po 8 magnesów. Sprawdzaliśmy je na lodówce i tablicy magnetycznej, gdzie sprawdzają się idealnie. Mały już wie jak wygląda domek 🙂 Jeszcze nie chce pojąć, że ślimak to ślimak a biedronka to biedronka, ale dojdziemy do tego;) Magnesy są kolorowe, wytrzymałe i jak na chińskie standardy niczego im nie brakuje. Generalnie nie mam się do czego przyczepić.

    A tak sie prezentują na tablicy
    Magnesy dla dzieci

    Tutaj macie linka, z którego korzystałam 🙂 Magnesy Obecna cena w dolarach to 2.23$ czyli w przeliczeniu na złotówki daje nam to około 8 zł.

    Puzzle piankowe

    Następne w kolejce do nauki są cyferki i literki. Dlatego padł wybór na puzzle piankowe. W paczce otrzymaliśmy 36 puzzli. Nie sa one duże, ale w sam raz do zabawy i można z nich złożyć wieżyczke czy też kostkę. Fajnie sprawdzają się w wannie- testowaliśmy. Jeden minus: czuć, że lecialy z Chin. Po czym po zapachu, którego pozbywaliśmy się w kąpieli mydlanej przez około 2 dni. Zdjęcia mogą mylić co od razu zaznaczam. Puzzle nie są duże. Dziecko nie będzie mogło po ich złożeniu bawić się na nich itp. Jednakże za 99 centów (ok. 3.60 zł) warto się nad nimi zastanowić.

    Painkowe puzzle dla dzieci

    Tak wyglądają w pudełku (jak widać nie są wielkie)
    Puzzle piankowe dla dzieci

    A tak po złożeniu w kosteczkę

    Podaję link Puzzle

    Pacynki

    Przyznam się, że nie miałam pojęcia, że mała pacynka zakładana na palec może sprawić dziecku tyle radości. W paczce dostaliśmy 6 pacynek składających się na rodzinę Babcia, Dziadek, Mama, Tata, Syn i Córka. Nazwaliśmy je już swoimi imionami i nasz synek ma ogromną radochę zakładając je na swoje paluszki. Wedlug mnie są dobrze wykonane i mają fajne pluszowe buźki i rączki a ciuszki są materiałowe. Cena takiego zestawu to jedyne 1.31$ czyli ok. 4.76 zł. Czy jest coś co mogłoby Was bardziej zachęcić do kupna?:) Nie sądzę.

    Cała rodzinka:)

    Jak na dłoni 😉

    A tu na paluszku

    Link do  Pacynki

    W kolejnym tygodniu postaram się podrzućić Wam pomysły na gadżety do pokoju dziecięcego. Oczywiście z Aliexpress i w obiecujących cenach:)

    O kolczykach w uszach niemowlęcia słów parę

    O kolczykach w uszach niemowlęcia słów parę

    Wiem, że każdy ma prawo do swojej opinii, do swojego zdania i decydowania o swoim dziecku, ale nigdy nie zrozumiem Matek, które skazują swoje dziecko na cierpienie tylko dla własnego widzimisię. No bo jak inaczej mam rozumieć chęć przekłucia uczu swojej kilku misięcznej kruszynce? Przecież ona sama się o to nie prosi. Ba ona nawet nie wie, że coś takiego jak kolczyk istnieje. I wiesz co? Jej jest z tym dobrze. Chciałabym żeby chociaż jedna Mama zadała sobie cytując klasyka ‚jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie’ po jaki kij to robisz? Po to żeby Twoje dziecko lepiej wyglądało? Naprawdę myślisz, że niemowlaki potrzebują czegoś żeby ślicznie wyglądać? Chcesz żeby inni się zachwycali Twoim dzieckiem? Proszę niech któraś mi powie, że robi to dla swojego dziecko a spróbuję sobie to jakoś wytłumaczyć.

    Po prostu szlag mnie trafia, że coś takieog jest praktykowane. Kiedy byłam małym dzieckiem to moja Mama nie zaprzątała sobie głowy takim duperelem. Jak podrosłam to sama zdecydowałam kiedy i jak chcę sobie przekłuć uszy. Do tego mogłam wybrać sobie sama kolczyki i zrobiłam to ze swoimi najlepszymi koleżankami. Tak dziękuję Ci Mamo, że pozwoliłaś mi zadecydować o swoim ciele. O tym co chce a czego nie chce na nim mieć. Dzięki Tobie dowiedziałam się co to znaczy odpowiedzialność za swoje wybory. Bolało jak cholera, ale przynajmniej wiedziałam dlaczego cierpie i że sama się na to skazałam.

    Po obejrzeniu jednego z filmików, który ostatnio kulał po Internecie to mnie jeszcze bardziej szlag trafił.

    Spójrzcie na strach w oczach tej maleńkiej. Aż się serce kraja. A Matka? Zadowolona, uśmiechnięta wpycha smoczek do buźki dziecka, aby przestało płakać. Nawet nie ma szans się wypłakać. Dać Matce do zrozumienia, że odczuła ogromny ból. Jedyne co mogę wyczytać z jej bużki to cierpienie, dezorientacja, strach. Naprwdę chcesz żeby Twoje dziecko czuło się tak samo? Nieważne, że to potra 10 sekund, minutę czy dwie. Wiedz, że dziecko będzie cierpiało tylko dlatego, że to Twój kaprys. Tak, tak tylko i wyłącznie kaprys. Oglądając inny filmik załamałam ręce… Komentarz Mamusi na płacz dziecka ‚Ale wyglądasz tak słodko teraz. Zapomnij o bólu, Twoja prezencja jest ważniejsza’. Oglądałam to chyba z 10 razy żeby upewnić się, że usłyszałam to co usłyszałam. Po prostu najlepszą reakcją chyba będzie brak komentarza.

    Czy jakakolwiek Mama wzięła pod uwagę fakt, że mogą pojawić się jakieś komplikacje? Co jeśli dziecko będzie się łapało za ucho? Może będzie odczuwać dyskomfort? Przecież to rana, która może swędzieć. Czasami to denerwuje dorosłą osobę a co dopiero takie maleństwo.

    Wyobraź sobie taką sytuację: Jestem kilkuletnim dzieckiem i kocham Kucyki Ponny. ‚Mamo chcę żebyś wytatuowała sobie kucyka ponny na policzku bo będziesz słodziaśnie wyglądać. Nie interesuje mnie to, że Ty tego nie chcesz. Będzie bolało? I co z tego masz wyglądać dla mnie słodziaśnie i tyle! Idziemy do salonu! Koniec kropka’. Fajnie? No pewnie, że nie, ale ja nie widzę żadnej różnicy między tym a przekłuwaniem niemowlakowi uszu.

    Proszę Cię jeśli przeczytasz ten tekst a masz zamiar przekłuć uszy swojemu maleństwu zastanów się czy warto. Zastanów się też co Tobą kieruje. Uświadom sobie, że takie małe dziecko nie potrzebuje żadnych upiększaczy.

    Co i gdzie warto kupić?- Promocje #2

    Co i gdzie warto kupić?- Promocje #2

    No kochane Mamuśki przyszedł czas na kolejną porcję świeżych promoci z polskich supermarketów i dużych sieci drogeryjnych. W tym tygodniu nie ma ich póki co dużo, ale warto zerknąć opłaca się kupic w większych ilościach. Tym razem najlepsze promocje znajdziecie w drogerii Super-pharm i Carrefour’ze.

    Super-pharm

    W drogerii mamy dużo ciekawych promocji na artykuły niemowlęce. Do wyboru są kosmetyki, chusteczki nawilżające, obiadki, deserki, mleka modyfikowane, pieluszki oraz maty do przewijania. Wszystkie promocje trwają od 13.07.2017 do 26.07.2017 lub do wyczerpania zapasów.

     

    Carrefour

    W tym sklepie, podobnie jak w Super-pharm, w atrakcyjnych cenach znajdziecie obiadki dla maluszków, kaszki i standardowo pieluszki. Promocja trwa od 12.07.2017 do 24.07.2017 lub do wyczerpania zapasów.

    Mam nadzieję, że przydają Wam się te wpisy promocyjne i dzięki temu udaje się Wam zaoszczędzić trochę monet 🙂 Piszcie też jakie sklepy interesują Was najbardziej.