Author Archive for: troskliwa

troskliwa

About troskliwa

    Czy tragedia w Darłówku czegoś nas nauczy?

    Czy tragedia w Darłówku czegoś nas nauczy?

    Tym co parę dni temu wydarzylo się w Darłówku żyje cała Polska. Nie ma się co dziwić bo to olbrzymia tragedia. Jako człowiek strasznie  swspółczuję całej rodzinie, która straciła troje dzieci. Jako matka nie potrafię wyobrazić sobie ogromu bólu przez jaki przechodzą. Nie chcę tutaj rozmawiać o żalu jaki prawdopodobnie rodzice mają do siebie nawzajem, o pretensjach i poczuciu winy. Raczej chcę się zwrócić do wszystkich rodziców, którzy będą to czytać. PILNUJCIE swoich dzieci bo nikt inny za Was tego nie zrobi.

    Niestety nawet spuszczenie dziecka z oka na parę sekund może skutkować tragedią. Zwłaszcza w zatłoczonym miejscu, gdzieś nad wodą, na plaży na lotnisku, w parku. W zasadzie wszędzie. Nawet w domu odwrócisz się w kuchni po cukier a dziecko złapie za kubek z gorącą kawą. Przecież znacie to z własnego doświadczenia prawda? Dzieciaki sa ruchliwe, wszędzie ich pełno a w głowie tylko zabawa. Nie myślą o niebezpieczeńswie, które na nich gdzieś tam czeka. Od tego mają rodziców. To oni są od pilnowania, od czuwania. Tak to my dajemy dziecku poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego tak często zawodzimy?

    Skąd tyle historii o tym, że znowu ktoś zostawił dziecko zamknięte w nagrzanym samochodzie? A przecież od tylu lat wałkowane jest żeby tego nie robić. Tyle się mówi (niestety) o sytuacjach, które kończyły się śmiercią takiego dziecka. Przecież samochód latem w pełnym słońcu to nic innego jak piekarnik na kółkach.

    Dlaczego wciąż tyle dzieci biega samopas po ulicach, wjeżdzają na rowerach, hulajnogach na ulicę. Wchodzą do wody same bez asysty dorosłego. Zapominamy się. Niestety. Zapominamy, że dzieci są tylko dziećmi. Kiedyś sami nimi byliśmy i już w tym momencie zapalić się powinna czerwona lampka. Przecież wiemy jakie głupoty przychodziły nam wtedy do głowy…

    Oczywiście nie chodzi mi o to żeby chodzić za dzieckiem krok w krok. Ale nauczyć je chociaż troszkę odpowiedzialności. Jedziesz z dzieckiem nad morze to wytłumacz co oznaczają kolory flag. Daj do zrozumienia, że bez dorosłego nie można wchodzić do wody. Opowiedz jak to może się skończyć.

    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że my rodzice myślimy, że wiemy lepiej niż osoby, które de facto są mądrzejsze, wiedzą więcej na dany temat i są po to żeby dbać o nasze bezpieczeństwo. Ile razy słyszeliście o Januszu, który pojechał na wakacje pierwszy raz od 1o lat i co nie wykąpie się? No jak nie a co tam czerwona flaga a co tam, że ratownik nie pozwala. Co może mi się stać! Ale później będą pretensje do ratownika…A dziecko też na to patrzy i powiela takie zachowania. Niestety.

    Chceci więcej przykładów z życia wziętych? Proszę bardzo. Ostatnio leciałam samolotem i dziecko spytało (takie 3 letnie na oko) czy może usiąść tacie na kolanach. Oczywiście wielmożny tata zapytał stewardessy o pozwolenie a ona miała czelność odmówić. Takie dzieci powyżej 2 roku życia muszą już same siedzieć na fotelu i być przypięte pasami w momencie startu. Oczywiście pani tłumaczyła, że to ze względów bezpieczeństwa. Koniec końców dziecko się rozpłakało bo Pan Tata się rzucał strasznie, nadęty był, że hej. Sypał z rękawa tekstami typu ‚jak tak można, to męczenie dziecka, co to ma być, co to za samolot, co to za linie’. Już miałam wstać, już miałam coś powiedzieć, ale dotarło do mnie, że to i tak nic nie da. On się nie nauczy dopóki (tfu) się coś nie stanie. I kto tu naraża swoje dzieci? No często gęsto my rodzice…

    Pamiętam, że mój post o trzymaniu dziecka na smyczy wywołał ogromne emocje. Bo przecież jak to dziecko na smyczy? Oczywiście to był cudzysłów bo dziecka nikt nie trzyma na smyczy jak psa. Po prostu ze względów bezpieczeństwa niektóre plecaczki dla maluchów mają dłuższy pasek, który służy rodzicom do upilnowania dziecka, do utrzymania go przy sobie w bezpiecznej odległości. Np na lotnisku. Podam przykład, gdzie byłam świadkiem jak Pani stała z dzieckiem i rozglądała się do, której kolejki podejść a dziecko myk w te pędy zaczęło sobie uciekać a matka nic nie zauważyła. To była może minutka nieuwagi. Odezwałam się i mówię ‚Przepraszam, ale dziecko Pani ucieka’. Nie muszę mówić jaką miała przerażoną minę. I to nie było lotnisko w Polsce tylko jedno z większych w Londynie. A taka smycz załatwiłaby sprawę. I już wolę być takim rodzicem ze ‚smyczą’ niż takim.

     

    Tak moi kochani każdy może na chwilę stracić czujność, każdy chciałby poczuć się wolny na wakacjach. Odpocząć od pracy, od dzieci, odstresować się. I to jest OK, ale nie zwalniajmy się z obowiązku myślenia. Wystarczy, że weźmiemy ze sobą opiekunkę. Albo nawet na miejscu wybierzmy hotel, ośrodek, gdzie takie opiekunki można sobie wynająć np na 2-3h. Wiem, że to kosztuje. Ale lepiej mieć parę stówek mniej w kieszeni niż dziecko na sumieniu. Albo po prostu mieć dziecko cały czas na oku. Być z nim, bawić się z nim, słuchać go i nie odstępować na krok. Bo dziecko to nasz największy skarb.

    Kiedy chcesz światu obwieścić swoje zdanie…

    Kiedy chcesz światu obwieścić swoje zdanie…

    Nic nie wku*wia mnie bardziej jak te piękne slogany, których wszyscy tak chętnie używają, ale nikt ich nie przestrzega. Bo niby ‚każdy ma prawo do własnego zdania’, ale jak już je wypowiesz to bądź pewny, że fala hejtu wyleje się na Ciebie jak kubeł pomyj.  Zwłaszcza jeśli Twoja opinia jest inna niż większości społeczeństwa. Ale nie przejmuj się przecież masz do niej prawo…

    No i tak wczoraj natknęłam się na wypowiedź Pani Katarzyny Nsowskiej, którą szanuję za jej dorobek artystyczny oraz za to co sobą reprezentuje. No i owa Pani Nosowska pozwoliła sobie podzielić się z nami swoim zdaniem na temat aborcji.

    Powiem to pierwszy raz – jestem przeciwna aborcji. Chcę to wytłumaczyć. Jestem absolutnie za tym, by kobiety miały prawo same o sobie decydować, ale wiem też z własnego doświadczenia, żeniektóre decyzje są potem bardzo ciężkie do udźwignięcia, a ich konsekwencje kaleczą duszę. Ja w duszę wierzę.

    Foto: Artur Zawadzki/REPORTER / East News

    No i dla mnie super! Pani Katarzyno ma Pani prawo do tego. Ma Pani prawo do własnego zdania i niech Pani ma w d*pie te wszystkie feministki, które nie wiedząc czemu poczuły się dotknięte tą wypowiedzią (po prostu nie kumają cza czy).

    Noż ku*wa jak przeczytałam, że ta niewinna wypowiedź Pani Katarzyny wywołała takie poruszenie w szeregach Aborcyjnego Dream Teamu (czaicie w ogóle nazwę?) to jedno przyszło mi na myśl: komuś się pie*doli we łbie. Po co te wszystkie Czarne Marsze i gadanie o tym, że kobiety się wspierają, są zawsze razem, trzymają sztamę i w ogóle jesteśmy takie super ekstra i nigdy przenigdy nie zrobimy nic przeciwko sobie. AKURAT! Jestem kobietą i mówię to z całą świadomością: BABY SĄ NAJGORSZE. Weź wyglądaj inaczej, zrób coś inaczej, powiedz coś inaczej a pierwsza osoba, która wbije Ci sztylet w plecy będzie płci żeńskiej.

    Nie wierzycie? A kto na tych wszystkich Instagramach i Facebookach krytykuje inne kobiety? Nie mężczyźni tylko kobiety. Bo ta zagruba, ta za chuda, ta źle z make’upem ta źle bez. Ubrała się seksownie- wygląda jak dzi*ka. Ma bogatego męża- pewnie poleciała na kasę. Nie karmi piersią- jest chu*ową matką. Albo jeszcze lepsze! Każda  nas kobiet wie, że bycie w ciąży to nie lada wyzwanie a poród to już w ogóle jakieś Mount Everest. No i co? Kobieta kobiecie wilkiem. Bo jak można powiedzieć, że ta co urodziła przez cesarskie cięcie jest gorsza? Albo, że to nie poród tylko wydobyciny. No co czy to mężczyzna wymyślił? Nie…niestety, ale kobieta… I co my się tak wspieramy? Takie super jesteśmy dla siebie?

    Teraz też kobieta postanowiła się wypowiedzieć na temat aborcji. Swoje zdanie takie od serca, że po prostu jest przeciwna aborcji. I zaraz ruch wyzwolonyc kobiet rzucił się na nią ze swoimi pazurami. Ale przecież my się wspieramy i musimy być jednością i bla bla bla. A Pani Katarzyna miała czelność wyskoczyć ze swoimi herezjami. Matko Bosko Pani Katarzyno Nosowska jak Pani mogła!

    Ja również jak ten cały Aborcyjny Dream Team nie mogę przejść koło tego obojętnie. Nie mogę pojąć jak można mówić tak bezdusznie o usuwaniu ciąży bo ja też wierzę w duszę tak jak Pani Katarzyna Nosowska. I tak samo uważam, że każda kobieta powinna mieć prawo decydowania o sobie, o swoim ciele. I tak uważam, że aborcja powinna być dozwolona w trzech przypadkach tak jak nasze prawo na to pozwala. I wspieram każdą kobietę, która jest przeciwna zaostrzeniu ustawy. Ale ciężko jest mi wyobrazić sobie, że ktoś usuwa dziecko dlatego, że ma za małe mieszkanie, dla własnej wygody, a bo nie chciało mi się zabezpieczać to teraz pójdę i walnę sobie ‚skrobankę’. NIE! Do ku*wy nędzy! Jesteś dorosła i wiesz co to oznacza? Że pewne konsekwencje swoich czynów musisz brać na klatę. Więc skoro byłaś na tyle dorosła, żeby uprawiać seks bez zabezpieczenia to pewnie wiedziałaś jak może się to skończyć. I tak jako dorosła masz prwo podjąć złą decyzję jedna już podjęłaś skoro nie chciałaś być w ciąży to powinnaś pomyśleć o zabezpieczeniu. Nie chcę i nie będę się zgadzać na aborcję jeśli kobiety mają traktować to tak samo jak wyciśnięcie pryszcza…

    I takie jest moje zdanie, do którego jako człowiek mam pełne prawo. Należy mi się to jak psu buda.  Oczywiście  Ty możesz się z nim nie zgadzać, ale na siłę nie przekonuj mnie do swojego. Szanuj moje zdanie a ja będę Cię szanować jako człowieka. Jeśli chcecie używać jakś sloganów to nie róbcie tego tylko pod publiczkę, nie wycierajcie sobie nimi gęby.

     

    Nasze ulubione zabawki z Aliexpress

    Nasze ulubione zabawki z Aliexpress

    Ostatnio bez opmiętania oddałam się poszukiwaniom fajnych, kreatywnych zabawek dla naszego małego Łobuza. Jednym z kryteriów była przystępna cena. Chciałam też żeby były to ciekawe zabawki, które zajmą go na te przysłowiowe 5 minut. Tak żebym miała chwilkę dla siebie bez wyrzutów sumienia, że dziecko siedzi przed TV. Może dla niektórych zabrzmi to egositycznie, ale czasami lubię wypić sobie ciepłą kawkę bez dziecka, które po mnie skacze albo co gorsza wylewa mi kawę na dywan. Zaczęłam więc węszyc po jednej z moich ulubionych grup związanych z Aliexpress, aby dowiedzieć się co inne Mamy polecają i co warto kupić. No i zaczęło się szaleństwo zakupowe. Wydalam może około 100 złotych i kupiłam mniej więcej 10 rzeczy! Niezły wynik ha?

    Co stało się naszym łupem?

    Magiczne książki

    Bez względu na wiek nie ma chyba dziecka, które nie lubiłoby malować. Jest tylko jeden minus tego: my nie lubimy po nich sprzątać. A co jeśli powiem, że możesz upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Co to oznacza? Twoje dziecko może malować bez brudzenia siebie i wszystkiego co stanie mu na drodze. Jak to możliwe? Będziesz potrzebować wody i pędzla oraz magiczną książkę z Aliexpress. Kiedy zbliżysz do kartek namoczony pędzel na każdej ze stron pojawiają się piękne, wyraziste kolory.

    Nasze ulubione zabawki z Aliexpress

    Wiem, wiem. Jednym słowem MAGIA. Moje dziecko niestety jest troche niecierpliwe i mogłoby malować cały dzień dlatego musieliśmy dokupić więcej książeczek, aby miał co robić kiedy inne schną. Oczywiście nie mam nic przeciwko bo mam chiwlkę dla siebie:)

    Aukcja, którą mogę polecić

    Cena: 15,37 zł

    Wierzysz w jednorożce?

    Każde dziecko marzy żeby mieć swojego własnego jednorożca. Właśnie dlatego Mały stał się właścicielem jednego z najsłodszych jednorożców ever. Ta pluszowa maskotka ma logo znanej u nas firmy metoo.

    Zabawki z Aliexpress

    Materiał jest milutki i mięciutki. Wykonanie jest naprawdę dobre. Mogę powiedzieć, że jest warty każdej wydanej złotówki.

    Aukcja, którą mogę polecić

    Cena: 33,52 zł

    Zabawki z bajek

    Jeśli masz w domu Malucha, który szaleje na punckie jakiejś bajki typu Tomek i przyjaciele, Psi Patrol itp to już zdążyłaś się dowiedzieć, że zabawki worowane na postaniach z bajek są delikatnie mówiąc drogie. A co jeśli Ci powiem, że wcale nie musisz wydawać milionów, aby uszczęśliwić swoje dziecko? Nasz Mały jest fanem wszystkich wagoników i pociągów z Tomka orz samochodów z Blaze’a i megamaszyn. Jakże ucieszyłąm się widząc, że są one dostępne na Aliexpress. Najpierw zamówiłam dwa wagoniki tak na rozpoznanie. Dziecko było tak podekscytowane, że domówiliśmy mu trochę więcej. Jeśli chodzi o Blaze’a to najpierw kupiliśmy mu oryginalny samochód w cenie około 30 zł. Na Aliexpress znaleźliśmy dwa w tej cenie, więc długo się nie zastanawialiśmy. Oczywiście wykonanie jest trochę inne, ale wielkością się nie różnią a Mały nawet się nie zorientował, że są one ‚nieoryginalne’.

    Tomek i przyjaciele

    Nasze ulubione zabawki z Aliexpress

    Aukcja, którą mogę polecić

    Cena 6,37-9,57 zł

    Blaze i megamaszyny (czerwony został zakupiony w sklepie)

    Nasze ulubione zabawki z Aliexpress

    Aukcja, którą mogę polecić

    Cena 11.08 zł

     

    Czy w czasie podróży dbasz o bezpieczeństwo swojego dziecka?

    Czy w czasie podróży dbasz o bezpieczeństwo swojego dziecka?

    Kiedyś natrafiłam na FB na dyskusję mam odnośnie fotelików samochodowych. Jak czytałam co niektóre wypowiedzi to podnosiło mi się ciśnienie. W pewnym momencie miałam nawet zawał bo okazało się, ze dla niektórych mam czysta tapicerka w samochodzie jest ważniejsa niż bezpieczeństwo jej pociech. Potraficie sobie to w ogóle przyswoić? No ja też nie. Ale zacznę od początku tak żeby każdy mógł złapać sens tego posta.

    Po pierwsze jeśli chcemy zadbać o bezpieczeństwo naszych maluchów w czasie podróży samochodem, a podejrzewam, ze dla większości z nas jest to jeden z głównych prirytetów, powinniśmy wybrać odpowiedni fotelik. Dlaczego? A bo dlatego, że dobry fotelik może uratować życie Twojego dziecka, gdy niestety już dojdzie do wypadku. I tu mamy pierwszy problem. Czasami mam wrażenie, że wybór fotelika jest traktowany po macoszemu. Albo wybieramy byle jaki, aby był tak na odczepke albo wybieramy jak najbardziej ‚dizajnerski’, kolorowy i z wieloma bajerami nie patrząc na to, że w ogóle nie jest on odpowiedni dla naszego bobasa. A to troszkę dziwi bo wybierając wózek potrafimy spędzić ‚milion’ godzin przeglądajac internety, fora, gazetki itp itd. Wypytujemy, które koła są najlepsze, który jest zwrotny, byle miał duży kosz na zakupy. Tak, aby było nam i dziecku jak najwygodniej. Czyli lekcje odrabiamy jak najlepiej potrafimy.

    A co z fotelikiem samochodowym, który odpowiedzialny jest niejako za życie naszych maluchów? Przy jego wyborze popełniamy błąd za błędem. Ja dzisiaj skupię się na 5 głównych grzechach wielu rodziców (nie denerwujcie się celowo nie napisałam wszystkich żebyscie mnie nie pozabijali tutaj;). No to zaczynamy!

    1.Nie czytanie instrukcji obsługi! Jako rodzic myślisz, ż wsyztsko wiesz a poza tym kto by chciał spędzić pół dnia na czytaniu obsługi fotelika. To przecież nie może być takie trudne! No niby nie, ale intrukcje trzeba znać i to nie tylko fotelika, ale też i Waszego samochodu! A tak moi kochani bo może się okazać, że Wasz fotelik nie pasuje do danego modelu samochodu. A po drugie trzeba wiedzieć jak go poprwnie zainstalować. Naprzykład my postanowiliśmy najpierw obejrzeć film na youtubie pokazujący krok po kroku jak instaluje się model naszego fotelika. Poza tym najpierw próbowaliśmy na sucho czyli włóżyliśmy do fotelika misia! Żeby później nie okazało się, że nie umiemy odpowiednio zapiąc i dopasować szelek do naszego dziecka, które wtedy jeszcze było w brzuszku. Przezorny zawsze zabezpieczony;)

    2. Grube i zimowe kurtki plus fotelik samochodowy równa się wielka katastrofa! Jeśli kiedykolwiek Wasze dziecko jeździło w foteliku będąc ubrane w grubą kurtkę proszę niech to będzie ostatni raz. Po prostu pasy przytrzymujace Wasze dziecko będą za luźne i jeśli dojdzie do wypadku dziecko może z tych pasów wypaść i fotelik nie spełni swojego zadania. Pasy MUSZĄ być dopasowane do dziecka a nie do kurtki. Zrobcie kiedyś eksperyment załóżcie dziecku kurtkę zimową zapnijcie szelki i dopasujcie je tak jak zawsze to robicie ściągając je na dole i teraz ściągnijcie kurtke nie odpinając pasów i zobaczcie ile luzu jest pomiędzy dzieckiem a pasami. Będziecie naprawdę zdziwieni. Pamiętajcie też o jednej bardzo ważnej zasadzie powinniście zmieścić tylko jeden palec pomiędzy obojczykiem Waszego dziecka a a pasami zabezpieczającymi dziecko w foteliku.

    3. Zbyt szybka zmiana z fotelika do jazdy tyłem na fotelik do jazdy przodem! I dla mnei to jest właśnie największe nieporozumienie ever! Jeśli jest tu jakiś rodzic, który zastanawia się jaki fotelik wybrać to radzę Ci wybrać taki, w którym Twoje dziecko będzie mogło jeździć jak najdłużej tyłem do kierunku jazdy. Najlepiej do drugiego roku życia a najlepiej do momentu, w którym już wzrost i wwaga mu na to nie pozwoli. Mam nadzieję, że moje dziecko będzie jeździło w takim foteliku nawet do czwartek roku życia. I tutaj argumenty co niektórych mam mówiące o pokopanej tapicerce mało mnie interesują. Zwłaszcza, że tapicerke dziecko może i pokopać jadąc przodem do kierunku jazdy. A moje dziecko w razie wypadku ma około 70% procent więcej szans na przeżycie i na to, że nie złamie kręgosłupa. Po drugie nie wydaje mi się, żeby bylo mu niewygodnie zwłaszcza, że nie zna innego sposobu jazdy w samochodzie bo jeździ tak od urodenia a skończył niedawno dwa lata. Nie skarży się na to, że bolą go nogi bo może sobie je ‚walnąć; i oprzeć jak mu się tylko podoba o oparcie tylnego siedzenia. A żeby dać Wam do myślenia wrzucam filmik, który pokazuje jak może się skończyć jazda w foteliku przodem do kierunku jazdy zwłaszcza jeśli zrobicie to za wcześnie.

    4. Niekorzystanie z profesjonalnej pomocy. Wybieranie fotelika bez pomocy specjalisty nie jest najlepszą opcją zwłaszcza jeśli sklep, w którym amierzasz go kupić oferuje mozliwość ze skorzystania z porady. Zazwyczaj taka pomoc jest bezpłatna. Co njważniejsze taka wykwalifikowana osoba dobierze Ci idealnie fotelik do Twoich i dziecka potrzeb oraz uczuli Cię na wszelkie błędy, które są popełniane przez rodziców przy instalowaniu fotelików. Nawet jeśli kupisz fotelik sam bez pomocy specjalistów zawsze możesz jeszcze podjechać do sklepu i poprosić o sprawdzenie czy popełniłeś jakiś błąd przy instalowaniu fotelika, czy może pasy są za luźne czy też fotelik jest ustawiony pod złym kontem.

    5. Dalesze używanie fotelika po wypadku. Sama nie wierze, że to piszę, ale tak takie rzeczy się zdarzają. Nawet jeśli Twoje dziecko nie siedziało w danym foteliku, siła uderzenia mogła być tak silna, że spowodowała uszkodzenie pewnych części fotelika albo też je osłabiła. Czyli w przypadku kolejnego wypadku fotelik może nie spełnić swojego zadania i Twoje dziecko poważnie ucierpi. Większość producentów fotelików informuje w instrukcjach obsługi czy opisie fotelika, że należy go wymienić w po wypadku nawet jeśli była ta mała stłuczka czy zderzenie na parkingu. Niestety większość osób nie myśli o tym jk o wypadku i fotelika nie wymienia.

    Co jeszcze warto wiedzieć?

    • zawsze uzywaj fotelika kiedy przewozisz swoje dziecko w samochodzie
    • wybierz fotelik w odpowiedniej grupie wiekowej dla swojego dziecka
    • sprawdź czy fotelik będzie pasował do Twojego samochodu
    • nigdy nie montuj fotelika tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu jeśli masz tam poduszkę powietrzną
    • pmiętaj, że Twoje dziecko nie powinno siedzieć w foteliku dłużej niż 90 minut bez przerwy (poziom tlenu może dtrastycznie spaść)

    Dajcie znać jak to jest u Was kochani czy popełniliście, któryś z tych błędów? Co o tym wszystkim myślicie? Czy to tylko nadwrażliwość? Niektórzy twierdzą, że kiedyś nie było fotelików w ogóle i też było OK. Co dla mnie jest nie do pomyślenia i nie iem jak ktoś posiadający dzieci może tak myśleć. Sama przyznaję się do jednego błędu przewieźliśmy małego z dwa trzy razy w kurtce zimowej. Na szczęście dosyć szybko zorientowaliśmy się, że popełniliśmy gafę.

    Do wszystkich samotnych Mam: Jesteście prawdziwymi bohaterkami!

    Do wszystkich samotnych Mam: Jesteście prawdziwymi bohaterkami!

    Siła to Twoje drugie imię

    Podziwiam Cię! Tak Ciebie kobieto, która samotnie wychowujesz swoje dzieci. Podziwiam Cię tak szczerze i prawdziwie. Czy Ty w ogóle wiesz jaką wielką siłą dysponujesz? Wszystko co robisz, robisz sama. Jesteś nie tylko Matką, ale też i Ojcem. Wiem, że jest to dla Ciebie ciężkie i pewnie czasem Cię to przerasta. Potrafię sobie to wyobrazić. Sama mam kochającego Męża, który dużo mi pomaga. Robi zakupy, gotuje, czasem i posprząta a co najważniejsze zajmuje się naszym synem. I wiesz co? Mimo tej całej pomocy często czuję się (delikatnie mówiąc) beznadziejnie. Nierzadko płaczę i poddaję w wątpliwość fakt czy jestem dobrą Matką. Wydaje mi się, że już tyle razy zawiodłam mojego malego chłopca. Dobrze, że mam drugą połówkę, która mnie wspiera na każdym kroku. A Ty? Musisz się z tym całym gównem zmagać sama. (Oczywiście nie opisuję tutaj Matek, które opuściły swoje dzieci czy też je zaniedbują. Mówię o samotnych Matkach, które robią wszystko, aby ich dzieci były szczęśliwe.)

    Pracujesz na dwie zmiany a czasem i na trzy. Nie kupujesz sobie nowych ciuchów bo przecież Twoje dziecko potrzebuje kolejnej już pary butów. Nie pamiętasz kiedy ostatnio jadłaś coś dobrego bo Twoje dziecko dostało dobrą ocenę i żeby to uczcić kupiłaś mu kawałek ciasta (dla Ciebie oczywiście już nie wystarczyło). Po prostu chcesz, aby Twój skarb wyrósł na dobrego człowieka. Tylko (i aż) tyle.

    Jesteś wzorem do naśladowania

    Nie wiem czy to dla Ciebie cokolwiek znaczy, ale podziwiam każdą cząsteczkę Twojej siły. Jesteś dla mnie wzorem do naśladowania. Bycie Mamą to ciężka praca a Ty wykonujesz ją podwojnie. I idzie Ci naprawdę dobrze. Cieżko pracujesz, aby mnieć pewność, że Twoje dzieci mają wszystko na co zasługują. Płacenie tych wszystkich rachunków w pojedynkę musi być nielada wyzwniem. A mimo to jesteś w stanie zapewnić im dom, bezpieczne miejsce do życia. Jesteś wspaniała i pamiętaj o tym za każdym razem, gdy będziesz mieć swoje cięższe dni.

    Jesteś chodzącą inspiracją

    Samotne Matki to bohaterki

    Wiem, że nie zrozumiem jak to jest być Tobą. Ale przez prawie 20 lat widziałam zmagania mojej Mamy- samotna Matka 3 dzieci. Wiem jakie to ciężkie. Wiem, że chowasz się przed dziećmi żeby wypłakać caly ten narastający stres. Wiem, że wątpisz w to czy dasz radę i czy jesteś dobrą Matką. I mogę Ci powiedzieć, że jesteś nawet więcej niż ‚tylko’ dobrą. Jesteś wszystkim tym czego Twoje dzieci teraz potrzebują. Jesteś ich światłem, inspiracją i naodważniejszą osobą jaką znają.

    Pewnego dnia zroumieją jak wiele dla nich zrobiłaś. Ile dla nich poświęciłaś. W pewnym sensie zrezygnowałaś z siebie dla nich. Tylko prawdziwa Matka jest w stanie tyle zrobić. I Ty jesteś jedną z nich. Jesteś prawdziwą bohaterką.

     

    K*rwa! Brakuje mi tej cierpliwości jak nie wiem co.

    K*rwa! Brakuje mi tej cierpliwości jak nie wiem co.

    Zawsze chciałam mieć dwójkę dzieci. Takie moje młodociane marzenie. Sama mam rodzeństwo i nie wyobrażałam sobie, żeby moje dziecko było samo jak palec. Co się więc zmieniło? Brakuje mi cierpliwości. No ku*wa jak nie wiem co! To jest jakaś masakra. Nie wiem może ja już za stara jestem w końcu już po 30stce a dziecko dopiero będzie miało 2 lata. Może trzeba było się decydować na dzieci wcześniej? Wiem jedno moje dziecko doprowadza mnie czasami do szału. A co dopiero jakbym miała dwójkę? Jechałabym chyba do wariatkowa na sygnale.

    Naprawdę kocham swojego syna najmocniej jak się da. Nie będę próbować tego opisywać bo po prostu się nie da. Żadne słowa nie oddadzą miłości matki do dziecka. No, ale czasami to mam ochotę schować się pod łóżko i udawać, że mnie nie ma. Pocieszcie mnie i powiedzcie, że będzie lepiej. Że ten dwulatek (żeby to był tylko ten bunt dwulatka) zacznie mnie w końcu słuchać. Że zrozumie co oznacza słowo NIE. Na dzień dzisiejszy czy ja powiem coś normalnym tonem, czy podniesionym głosem albo też i krzyknę to efektu nie ma żadnego. A jak już myślę, że do niego dotarło co Mamusia powiedziała to za chwilę znowu testuje moją cierpliwość. A jej jak na lekarstwo. Bo jak nie mieć dosyć kiedy mówisz dziecku, że nie można rysować kredkami po meblach a on z premedytacją i patrząc Ci prosto w oczy bierze tą niebieską kredkę i ciach ciach bazgroł na meblach gotowy. Milion razy możesz takiemu powtarzać, że nie można wypluwać jedzenia zwłaszcza na jasny dywan. I trylion razy, że nie można wchodzić na stół. No ku*wa jak mnie to wszystko irytuje.

    #metoo dzisiejszy sposób na karierę

    Mam takie dni, że najchętniej bym tylko leżała i buczała. A on jeszcze wyjdzie na środek pokoju i rozkruszy chleb z miną:  ‚to teraz sobie sprzątaj a ja idę się bawić’. I wtedy słyszę ciocie dobra rada ‚daj mu na dupę’ a ja sobie postanowiłam, że dziecka bić nie będę. I mam nadzieję, że wytrwam w tym postanowieniu do końca aczkolwiem przyznaję sama przed sobą i Wami, że ręka czasami swędzi. Krzyczeć też nie chcę bo to nie ma najmniejszego sensu a jest oznaką tylko tego, że Mamusia nie ogarnia i pokazuje swoją bezradność. Ale cierpliwości brak i zdaży się, że nerwy puszczają.

    A synek jak to synek przyjdzie i przytuli się, na szyję zarzuci swoje malutkie łapki i sprzeda najpiękniejszy uśmiech jaki ma. I co ja wtedy mam zrobić? Wszystko wtedy raca i siły i cierpliwość i chęci na kolejne dziecko. I tak w kółko, codziennie ta sama pieśń.

    Bój się Boga drogi nastolatku i uchowaj te swoje gołe kostki.

    Bój się Boga drogi nastolatku i uchowaj te swoje gołe kostki.

    Jak to u każdej Matki czas przelatuje mi między palcami. Wszystko dzieje się za szybko. Dziecko mi rośnie za szybko, urlop za szybko mija, dni za szybko się kończą. Nie starcza czasu nawet na przysłowiowe podrapanie się po tyłku. Nim się obejrzałam stuknęła mi 30stka. Niby nie czuję się stara, ale przestaję już kumać czaczę. Patrzę na tych dzisiejszych nastolatków i czasami nie dowierzam.

    Pamiętam jak te 15 lat temu był szał na stringi. Wszystkie chodziłyśmy w nich mimo, że na początku było nam niewygodnie. A to trochę z ciekawości a to trochę żeby się przypodobać panom bo przecież tyłek miał tak fajnie wyglądać w tych seksi strinach. Ale jak była zima i temperatura na minusie to wskakiwało się spowrotem w majtasy. Bbcine nie babcine, ale w dupsko było ciepło. Wtedy się nie patrzyło, że moda. Mało nas to wtedy obchodziło. Oczywiście darło się koty z mamą, która kazała zakładać czapkę a my nie chciałyśmy bo po co na 5 minut do autobusu. Przecież nie będziemy sobie psuły tego misternie układanego fryzu. Ale jak przychodziło co do czego i zima waliła drzwiami i oknami to zakładało się rękawiczki, rajstopy, kalesony, szaliki, relaksy. Wszystko co mamuśka kazała byle ciepło było.

    A dzisiaj? Jestem na urlopie i oczom nie wierzę. Co drugi nastolatek zimą chodzi w adidasach i podwiniętych spodniach do kostek. Zamarzałam na sam widok. Czapki nie uraczysz i jeszcze kurtka rozpięta. Bój się Boga drogi nastolatku. Przecież jak będziesz w moim wieku to ci ból stawów bokiem wyjdzie. Skąd w ogóle ta moda przyszła? Przychodzi mi na myśl Anglia, gdzie dzieci od urodzenia wożone są w wózkach bez czapeczki i skarpetek a później chodzą wszyscy połamani. W ogóle co to za przyjemność marnąć dla stytlu. A już o ciągłym przeziębieniu nie wspomnę.

    Jak tak dalej pójdzie to za kilka lat dla lansu będziemy chodzić zimą bez kurtek, ale za to z Raybanami na nosie. Jak to dobrze, że moje dziecię jest jeszcze nieświadome i zakłada wsyztsko co mu mamusia narzuci. A modę ma głęboko w nosie:)

    Wielkanoncne dekoracje z Aliexpress

    Wielkanoncne dekoracje z Aliexpress

    Wielkanoc to dla mnie dobra wymówka do tego, aby bez wyrzutów sumienia poszperać sobie po Aliexpress. Oczywiście (co nie powinno być zaskoczeniem) znalazłam mnóstwo cudownych dekoracji małych i dużych, ale postanowiłam wybrać te, które najbardziej przypadły mi do gustu. Również takie, które sprawią frajdę mojemu Małemu Księcu (zaczynam się utwierdzać w tym, że to odpowiednie określenie dla tego małego srola). Będzie kolorowo bo wiadomo, że w okresie Wielkanocy królują pastele, które niosą ze sobą zapowiedź cieplejszych dni (wiosna! wiosna!).

    Nie będę dłużej przeciągać. Nacieszcie swoje oczy i opróżnijcie swoje portfele 😀

    Stylowe ciasteczka

    To jest coś co dosłownie skradlło moje serce. Śliczne torebeczki na ciasteczka…uwaga…z króliczymi uszami! Można w nie spakować ciasteczka i podarować komuś w prezencie albo można pięknie udekorować sobie nimi kuchnie. Już widzę oczami wyobraźni kilka takich torebeczek u siebie na stole czy blacie kuchennym 🙂 Macie do wyboru zestaw 20 lub 10 woreczków.

    Drewniane dekoracje

    Podobno dekoracje drewniane będą zawsze w modzie. Można je wieszać, stawiać generalnie co tam dusza zapragnie. To co lubię w takich dekoracjach to to, że mogę sobie je sama podrasować. Pokolorować, coś powycinać czy podoklejać. A jak się ma dzieci to takie cuda są w cenie:) Fajna wspólna zabawa. Najbarsziej spodobały mi się Wielkanocne króliczki w zestawie mamy ich aż 6 i 10 laserowo wycinanch ornamentów.

     

    Wielkanocne toppery

    Kolejne dekoracje idealne do kuchni. Nie dość, że ciasta czy muffiny będą cudownie wyglądać to i takie toppery można wsadzić np do kwiatków. Proste, łatwe w użyciu i tanie jak barszcz:) Za 24 sztuki zapłacimy ok 3 zł.

     

    Papierowe wariacje

    Jeśli szukacie czegoś naprawdę kolorowego i czegoś co sprawi, że Wasz do z pewnością będzie gotowy na nadchodzącą Wielkanoc to te cudowne papierowe lampiony są stworzone dla Was. Można je powiesić i w domu i w ogrodzie. Jestem pewna, że zrobią wrażenie na gościach;) W zestawie znajdziecie 5 lampionów.

     

    Mam nadzieje, że wszystkie te dekoracje pozwolą Wam wczuć się w Wielkanocny nastrój. Dekorowanie domu cała rodziną może zamienić się w niezła zabawę (albo tragedię:P). Dajcie znać czy zawiesiliście na czymś oko 🙂

    Dlaczego nie celebruję Walentynek

    Dlaczego nie celebruję Walentynek

    Już za parę dni, za dni parę ‚najpiękniejszy’ dzień w roku. Walentynki- święto zakochanych i co niektórych może zaskoczyć ja mimo, że jestem w mym mężu niezmiennie zakochana od (chyba) 10 lat dnia tego nie celebruję. A co w końcu mam takie prawo. Na próżno więc szukać tutaj pomysłów na prezenty dla niej/ dla niego. Uważam, że to strata czasu zwłaszcza, że nie potrzebuję jakiegś dnia, które przypomni mi, że może warto coś kupić mężowi. Jak mam ochotę i wenę to wtedy kupuję jakiś drobiazg. To nie musi być pudełko w kształcie serca wypełnione czekoladkami po brzegi. Nie. Wystarczy, że kupię mężusiowi jego ulubioną czekoladę i od razu mu się milej robi, że pomyślałam o nim w trakcie zakupów. Fajnie jest mówić słowo kocham nie tylko w jeden dzień w roku;)

    Nie bądźcie naiwne

    Wkurzają mnie te walentynki z kilku powodów. Pierwszy jest taki, że gotuje się we mnie jak widzę kobitki, które skaczą, ze szczęścia bo mąż postanowił łaskwaie obdarować je piękną czerwoną różą. Szkoda tylko, że jak już Walntynki się skończą to jedyne co dostaną to plaskacza albo piąchę w twarz. Oczywiście wszystko to od mężczyzny, który niby je kocha. Uwierzcie mi byłam tego świadkiem. Znajoma miała męża pijaczynę, który miał głęboko w d*pie ją i ich rodzinę, ale zawsze w Walentynki czy Dzień Kobiet przyłaził z jakimś zapchlonym prezentem a ona myślała, że to miłość. Obawiam się, że takich kobiet może być więcej.

    Pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to…

    Nietsety jest to święto strasznie komercyjne. Kto Walentynki kocha najbardziej? Wielkie koncerny, które wciskają nam te same słodkości, kwiaty, bieliznę itp tylko w innych opakowaniach i w podwójnej cenie. To samo się tyczy restauracji. Te same potrawy, ale dwa razy droższe. Nie wiem za co ta cena bo w Walentynki restauracje wyglądają jak zatłoczone galerie handlowe. Zero intymności, zero spokoju, zero czegokolwiek.

    Wkurza mnie i już

    Do kina w Walentynki się nie wybiorę. Bo pozabijam połowę osób, która musi żreć popcorn w trakcie seansu albo siorpać coca colę przez słomkę. Druga połowa najpewniej gada i przeżywa film. Szkoda, że nie w sobie tylko na głos. Serio, wolę usiąść na kanapie z mężulkiem, poprzytulać się i w spokoju obejrzeć film, na który akurat przyjdzie nam ochota.

    Druga sprawa- głupie reklamy telewizyjne z damską bielizną. Wychodzi na to, że seksowną bieliznę to kupujemy tylko i wyłącznie na Walentynki. Zawsze myślałam, że lepsze ‚wejście’ zrobię jak ubiorę jakieś cacko niespodziewanie. Lubię sobie czasami kupić takie seksowne fatałaszki a nie raz do roku bo Walentynki.

    Poza tym jak już wspominałam nie potrzebuję przypominacza. Myślę o moim mężu każdego dnia a nie tylko 14 lutego. Nie potrzebuję powodu na to zeby mu coś kupić czy sprawić przyjemność. No i dziwczyny powiedzmy sobie szczerze co to za wysiłek wejść do sklepu i wziąć z półki czekoladki. Bardziej sobie cenię coś co mój mąż sam zrobi i vice cersa.

    Podsumujmy

    Jeśli Walentynki są dla Was jedyną okazją żeby gdzieś wyskoczyć tylko razem we dwoje to oczywiście nie ma się co wahać, ale warto pamiętać żeby okazywać sobie miłość codziennie. Robienie sobie małych prezencików (to naprawdę nie musi być nic drogiego czy wielkiego) bez powodu jest o wiele przyjemniejsze. Mówienie ‚kocham Cię’ nic nie kosztuje a robi wielką różnicę. Nie czekaj z tym do 14 lutego. To tylko kolejna data w Twoim kalendarzu. Jeśli kogoś kochasz to Walentynki masz przez cały czas 😉

    Dlaczego my Matki wyglądamy na wiecznie nieszczęśliwe?

    Dlaczego my Matki wyglądamy na wiecznie nieszczęśliwe?

    Macierzyństwo sprawia, że stajemy się nieszczęśliwe?

    Mówi się, ze dzieci to dar i największe szczęście. Oczywiście to wszystko prawda, ale nie można zapomnieć, że bycie rodzicem to też (bardzo) ciężka praca. Na pewno wiecie o czym mówię 😉 Kocham swoje dziecko całym sercem. Tak bardzo, że nawet nie ma słów żeby to opisać, ale nie będę ukrywać, że czasami przydałaby mi się pelerynka niewidka. Zniknęłabym sobie cociaż na chwilkę. Skorzystałabym sobie spokojnie z toalety bez pary oczu wgapionej we mnie. Umyłabym naczynia bez dziecka gramolącego mi się między nogi. Zjadłaby coś bez pośpiechu i wypiła ciepłą kawkę. Oj czego to ja bym nie zrobiła! Każdego dnia brakuje mi czasu na odpoczynek, relaks, przeczytanie książki. I pewnie nie tylko ja tak mam.

    Nic więc dziwnego, że spotykam na swojej drodze wiele Mamusiek, które wyglądają na nieszczęśliwe. A przecież powinny iść przez życie podskakując radośnie i rozsyłać każdemu słodkie uśmieszki. Przecież całe życie marzyły o tym, aby zostać Mamą i ich marzenia się w końcu spełniły. Gdzie są, więc te szczęśliwe buzie? Zamiast tego mają wypisane na twarzy zmęczenie i smutek.

    W sumie dla mnie nie ma w tym nic dziwnego bo sama mam taką wyjściową twarz. Jakoś nie wiedzieć czemu zawsze zawieruszy mi się gdzieś uśmiech numer 5 za to o workach pod oczami jeszcze nigdy nie zapomniałam. Jak ktoś mówi mi, że wyglądam na zmęczoną mam zawsze ochotę odpowiedzieć ‚Żartujesz sobie ze mnie? Czy ty masz dzieci? Czy Ty w ogóle wiesz co to znaczy mieć dzieci w domu?’ Dziwne żeby Matka nie wyglądała na zmęczoną. Jak dziecko nie śpi to i Matka nie śpi. Jak dziecko ma zły dzień to Matka ma jeszcze gorszy.

    Wprowadź małe zmiany!

    Niestety tak to działa, ale czasami same popychamy się w tą czarną odchłań zwaną zmęczeniem. Albo nie chcemy nikogo prosić o pomoc albo nie wiemy jak o tę pomoc zapytać. Chcemy wszystko robić dame bo przecież kto to zrobi lepiej jak nie my. Nie powinnyśmy być zdziwione, że mąż nie pomoże nam przy dziecku jeśli nasłuchał się że wszystko co robi, robi źle. Jeśli same przed sobą nie przyznamy się, że jesteśmy zmęczone i nie dajemy rady to nie oczekujmy, że ktoś nagle się domyśli, że potrzebujemy pomocy.

    Musimy się nauczyć myśleć o sobie. Przecież nie musimy być ciągle nieszczęśliwymi mumiami. Możemy wprowadzić w nasze życie parę drobnych zmian, które pozwolą nam poczuć się lepiej:

    • Dziel się obowiązkami domowymi z innymi członkami rodziny.
    • Postaraj się więcej cwiczyć. Regularne ćwiczenia sprawiają, że czujemy się mniej zmęczeni i mamy więcej energii.
    • Pamiętaj, że zdrowa dieta jest bardzo ważna. Aby utrzymać energię na odpowiednim poziomie powinnas jeść posiłki i zdrowe przekąski w odstępach 3-4 godzinnych.
    • Rób to co pozwala Ci się zrelaksować. Obojętne czy to bedzie przeczytanie książki, słuchanie muzyki czy spędzanie czasu z przyjaciółmi.

    Walcz o swoje szczęście

    Walcz o siebie! Macierzyństwo nie musi oznaczać, że będziesz zmęczoną i nieszczęśliwą osobą. Musisz zrozumieć, że nie jesteś w tym sama. Nie bój się prosić o pomoc. Zrób to dla siebie, dla Twojego dziecka i Twojej rodziny. Świat nadal będzie istniał jeśli nie ugotujesz raz obiadu a zamówisz pizzę. Nie będzie końca świata gdy zapomnisz o zakupach. Pranie też nie musi być zrobione dzisiaj jeśli masz ochotę na drzemkę czy relaks przed TV. Pamiętaj mała zmiana duża różnica:)