Dlaczego nie celebruję Walentynek

Już za parę dni, za dni parę ‚najpiękniejszy’ dzień w roku. Walentynki- święto zakochanych i co niektórych może zaskoczyć ja mimo, że jestem w mym mężu niezmiennie zakochana od (chyba) 10 lat dnia tego nie celebruję. A co w końcu mam takie prawo. Na próżno więc szukać tutaj pomysłów na prezenty dla niej/ dla niego. Uważam, że to strata czasu zwłaszcza, że nie potrzebuję jakiegś dnia, które przypomni mi, że może warto coś kupić mężowi. Jak mam ochotę i wenę to wtedy kupuję jakiś drobiazg. To nie musi być pudełko w kształcie serca wypełnione czekoladkami po brzegi. Nie. Wystarczy, że kupię mężusiowi jego ulubioną czekoladę i od razu mu się milej robi, że pomyślałam o nim w trakcie zakupów. Fajnie jest mówić słowo kocham nie tylko w jeden dzień w roku;)

Nie bądźcie naiwne

Wkurzają mnie te walentynki z kilku powodów. Pierwszy jest taki, że gotuje się we mnie jak widzę kobitki, które skaczą, ze szczęścia bo mąż postanowił łaskwaie obdarować je piękną czerwoną różą. Szkoda tylko, że jak już Walntynki się skończą to jedyne co dostaną to plaskacza albo piąchę w twarz. Oczywiście wszystko to od mężczyzny, który niby je kocha. Uwierzcie mi byłam tego świadkiem. Znajoma miała męża pijaczynę, który miał głęboko w d*pie ją i ich rodzinę, ale zawsze w Walentynki czy Dzień Kobiet przyłaził z jakimś zapchlonym prezentem a ona myślała, że to miłość. Obawiam się, że takich kobiet może być więcej.

Pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to…

Nietsety jest to święto strasznie komercyjne. Kto Walentynki kocha najbardziej? Wielkie koncerny, które wciskają nam te same słodkości, kwiaty, bieliznę itp tylko w innych opakowaniach i w podwójnej cenie. To samo się tyczy restauracji. Te same potrawy, ale dwa razy droższe. Nie wiem za co ta cena bo w Walentynki restauracje wyglądają jak zatłoczone galerie handlowe. Zero intymności, zero spokoju, zero czegokolwiek.

Wkurza mnie i już

Do kina w Walentynki się nie wybiorę. Bo pozabijam połowę osób, która musi żreć popcorn w trakcie seansu albo siorpać coca colę przez słomkę. Druga połowa najpewniej gada i przeżywa film. Szkoda, że nie w sobie tylko na głos. Serio, wolę usiąść na kanapie z mężulkiem, poprzytulać się i w spokoju obejrzeć film, na który akurat przyjdzie nam ochota.

Druga sprawa- głupie reklamy telewizyjne z damską bielizną. Wychodzi na to, że seksowną bieliznę to kupujemy tylko i wyłącznie na Walentynki. Zawsze myślałam, że lepsze ‚wejście’ zrobię jak ubiorę jakieś cacko niespodziewanie. Lubię sobie czasami kupić takie seksowne fatałaszki a nie raz do roku bo Walentynki.

Poza tym jak już wspominałam nie potrzebuję przypominacza. Myślę o moim mężu każdego dnia a nie tylko 14 lutego. Nie potrzebuję powodu na to zeby mu coś kupić czy sprawić przyjemność. No i dziwczyny powiedzmy sobie szczerze co to za wysiłek wejść do sklepu i wziąć z półki czekoladki. Bardziej sobie cenię coś co mój mąż sam zrobi i vice cersa.

Podsumujmy

Jeśli Walentynki są dla Was jedyną okazją żeby gdzieś wyskoczyć tylko razem we dwoje to oczywiście nie ma się co wahać, ale warto pamiętać żeby okazywać sobie miłość codziennie. Robienie sobie małych prezencików (to naprawdę nie musi być nic drogiego czy wielkiego) bez powodu jest o wiele przyjemniejsze. Mówienie ‚kocham Cię’ nic nie kosztuje a robi wielką różnicę. Nie czekaj z tym do 14 lutego. To tylko kolejna data w Twoim kalendarzu. Jeśli kogoś kochasz to Walentynki masz przez cały czas 😉