Ku przestrodze

Długo się zastanawiałam co by tu Wam napisać. Nie chciałam pisać czegoś na siłe dlatego troszkę czasu minęło od ostatniego postu. Mielismy trochę zawirowań związanych z opiekunką naszego synka. Postanowiłam, że podzielę się z Wami naszym doświadczeniem. Może tak ku przestrodze. A nóż komuś to pomoże.

Jak wiecie mieszkamy w UK i nie mamy tutaj nikogo do pomocy. W związku z tym, że chcemy jak najszybciej wrócić do Polski nie było mowy o tym żebym miała nie wrócić do pracy. Długo zastanawialiśmy się co zrobić z Małym. Najpierw Mąż zmienił swoją zmianę na nocki, ale to nie było dobrym rozwiązaniem. Niestety dwa razy w tygodniu zdażało się, że wracając z nocki musiał od razu zostawać z Kluskiem.

Trudne decyzje

Podjęliśmy decyzję, że jeśli Mąż znajdzie pracę na dniówki od poniedziałku do piątku i dostanie w miarę dobre pieniądze to różnicę przeznaczymy na opiekunkę. Miało to być dla nas dobrym rozwiązaniem. Moglibyśmy się częściej widywać i mieć wolny przynajmniej jeden weekend w miesiącu.

Jedynym problemem było znalezienie opiekunki. Na szczęście koleżanka z pracy poleciła swoją kuzynkę, która wśród naszych znajomych miała dobrą opinię. Wydawało się, że wszystko będzie pięknie i cacy. Mały lubił do niej chodzić a jak Mąż odbierał go po pracy to niespecjalnie był zadowolony. Co oznaczało, że musi mu się tam podobać. Byliśmy naprawdę szczęśliwi, że znaleźliśmy kogoś godnego zaufania.

Coś zaczęło się psuć

Aż do czasu. Bo z dnia na dzień zachowanie naszego synka zmieniło się o 180 stopni. Jak słyszał pukanie do drzwi to uciekał z płaczem. Jak już wiedział, że opiekunka po niego przychodzi ot był niesamowity ryk. Albo jak Mąż go odwozil to tylko widząc już dom opiekunki był płacz. Nagle zrobił się strachliwy. Jak ktoś głośniej coś powiedział czy przez przypadek trzasnął drzwiczkami w kuchni to mały zaczynał się chować.

Zaczęłam rozmawiać z Mężem i dałam mu do zrozumienia, że coś tam musi się złego dziać. On ciągle mnie przekonywał, że na pewno krzywdy mu nie robią ‚Przecież wiesz jak on tam lubił chodzić’. Dokładnie! Lubił, ale już nie lubi i coś trzeba było z tym zrobić. Zaczęłam swoje małe dochodzonie bo moja intuicja nie dawała mi spokoju. Ciagle mi w głowie świtało, ze jednak coś jest na rzeczy. Przecież znam swoje dziecko i wiem, że zaszła w nim niepokojąca zmiana.

Krzyk może też ranić

Niestety miałam rację. Od znajomych dowiedziałam się, że nasza opiekunka zaszła w ciążę i hormony udeżyły jej do głowy. Stała się strasznie nerwowa i krzykliwa. Na domiar złego wyszło, że jej ciąża się nie rozwijała. Podobno krzyczała na wszystkich w domu jak jakaś ‚wariatka’. To była odpowiedź na dziwne zachowanie naszego dziecka. Krzyk. Nie żadne bicie, ale krzyk. U nas w domu nie krzyczy sie. Żadno rozmawia się podniesionym głosem, więc dla Małego był to na pewno szok.

Najlepsze rozwiązanie

Nie zastanawialiśmy się nawet pięć minut. Tego samego dnia podjęlismy decyzję, że już nigdy tam nie pójdzie. Tak współczułam dziewczynie utraty dziecka, ale wystarczyło powiedzieć, że się ma problem i nie daje się rady, spychika siada no cokolwiek. I zroumiałabym to zaczęłabym szukać jakiegoś innego wyjścia.

To co wydawało się dla nas idealnym rozwiązaniem nie zdało egzaminu. Powiedziałam sobie, że już nigdy nie oddam synka pod opiekę obcej osoby. Już na samą myśl, że będzie musiał iść za niecałe dwa lata do żłobka mam gęsią skórkę. Teraz z Mężem dzielimy się opieką nad Mayłym. Mamy przeciwne zmiany. Tak mijamy się. Ale jeśli dwoje ludzi się kocha nie jest to przeszkodą. Mamy wspólne wieczory i urlopy. Widząc, że nasz Synek jest szczęśliwy nie żałujemy tej decyzji.

Pamiętajcie, że jeśli Wasze dzieci nie potrafią jeszcze mówić to na pewno dadzą Wam jakiś znak poprzez swoje zachowanie. Nie lekceważnie nawet najmniej zmiany. I pamiętajcie, że instynkt matki to dobra rzecz;)