Akcja #metoo to dzisiejszy sposób na zaistnienie?

Nagle to co było od dawna wiadome ujrzało światło dzienne. W Hollywood (i nie tylko) dochodzi do molestowań, gwałtów i generalnie wykorzystywania kobiet (i mężczyzn). Każdego dnia można przeczytać w Internecie, który aktor pozwolił sobie na więcej niż powinien. Fajnie. Naprawdę fajnie, że taka akcja powstała. Kobiety przestały się bać swoich oprawców i w końcu postanowiły przemówić. Opowiadają o tym co je spotkało, o tym jak zostały zranione i wreszcie te szumowiny, które myślały przez ten cały czas, że są bezkarne dostaną rykoszetem.

#metoo sposób na karierę

Nie będę tutaj się zastanawiać tak jak jedna (bardziej znana) blogerka dlaczego niektóre kobiety dopiero teraz, po wielu latach, postanowiły wyjawić swoje głęboko schowane sekrety. Nigdy nie byłam molestowana, więc nie mi to oceniać. Nie mogę postawić się w ich sytuacji (całe szczęście) dlatego nietaktem byłoby pisanie, że są one ‚głupie’ czy ‚czekają na oklaski’. Myślę, że żadna z nich też nie czekała na odpowiedni moment, aby opowiedzieć o swojej tragedii. Bo sorry, ale odpowiedniego momentu na to nigdy nie będzie. Mogę sobie tylko wyobrazić, że chce się o tym zapomnieć, wymazać z pamięci i nigdy do tego nie wracać. Czy uważam, że powinno się odrazu takie rzeczy zgłaszać np na policję? Oczywiście, ale czasami strach paraliżuje, odbiera rozum, wstyd nie pozwala na logiczne myślenie. Powodów na to, że niektóre kobiety się kryją z tym co je spotkało jest na pewno wiele.

#metoo dzisiejszy sposób na karierę

To czego jednak nie mogę zrozumieć to zachowanie, niektórych aktorek, celebrytek. I to właśnie one sprawiają, że kobiety, które zostały zgwałcone nie są traktowane poważnie. Wiele osób uważa, że te wszystkie coming out’y są tylko po to, aby zaistnieć w mediach. Wystarczy poczytać chociażby takiego Pudelka czy inne tego typu portale. Ludzie w komentarzach wręcz bluzgają te kobiety. Szczerze przyznam, że sama pomyślałam parę razy ‚no tak teraz każda, która poszła z kolesiem do łóżka dla sławy, pieniędzy, roli itd będzie molestowana albo gwałcona. Tak jakby nie miały wyboru’.

Ciężko sobie inaczej tłumaczyć zachowanie Angeliny Jolie czy Gwyneth Paltrow. Jednego byłam zawsze pewna- kobiety unikają swoich oprawców. Brzydzą się ich i nie chcą przebywać w ich towarzystwie. Albo przynajmniej inaczej się zachowują są zestresowane, wycofane. Ale na pewno nie uwieszają się na ramieniu gwałciciela i nie pozują z nim do zdjęć mając na ustach szeroki uśmiech.

#metoo sposób na karierę

Druga sprawa to dlaczego żadna ze znanych celebrytek nie nagłośniła tego dużo wcześniej? Może udałoby się uratować jakąś młodą, niedoświadczoną aktorkę? Po co ta zmowa milczenia? Zwłaszcza jeśli masz na swoim koncie sukcesy i jesteś szanowaną osobą? Przecież komu jak komu, ale Gwyneth Paltrow by chyba uwierzyli? Ja bym to kupiła gdyby zawsze nieskazitelna matka dwójki dzieci opowiedziałaby o gościu, który chciał ją wykorzystać. A teraz? Sorry rzeczywiście mam dziwne wrażenie, że jednak nie zawsze ten przymus był. Wierzę w to, że niektóre kobiety miały wybór wchodząc do sypialni faceta, który trzyma w ręku scenariusz.

Poza tym, niektóre te oskarżenia zaczynają być śmieszniejsze niż niejedna dobra komedia. Wczoraj znowu moje serce zostało złamane po przeczytaniu tytułu kolejnego już doniesienia na temat Kevina Specy’ego. Naprawdę serce boli kiedy ktoś kogo podziwiasz na ekranie, wykorzystuje swoją pozycję w niewłaściwy sposób. No, ale wróćmy do tego oskarżenia. Pani przyznała, że doszło między nią a aktorem do niewymuszonego pocałunku (czyli pozwoliła na to), ale gdy dała mu do zrozumienia, że nic z tego nie będzie to on stał się oschły i morał z tego taki, że Pani dostała depresji i on ją bardzo skrzywdził. Nie robi się to już śmieszne? Zaraz się okaże, że każda dziewczynka ciągnięta za warkocz w szkole jest molestowana.

Gdyby mnie ktoś złapał za tyłek (ktoś czyli nie mój mąż), za cycka czy inną część mojego ciała to dostałby w papę. I nie przeszłoby mi przez myśl, że byłam molestowana. Mam wrażenie, że zaczyna się robić taka sytuacja jak z rozumowaniem pojęć ‚być tolerancyjnym’, ‚być rasistą’. Tylko można mówić źle o ‚białych’ bo inaczej powiedzą, że jestśmy nietolerancyjnymi rasistami. Ktoś złapał mnie za kolano (przez przypadek) byłam molestowana.

Naprawdę niektóre te historie są niepoważne i tylko robią więcej złego niż dobrego. Przez to kobiety, które naprawdę zostaly skrzywdzone i wykorzystane są nazywane głupimi kretynkami, które czekały na oklaski. Albo gorzej, że powinny się wstydzić, że porównują się do ofiar brutalnych gwałtów. Dziwne, że w takim społeczeństwie niby wyedukowanym ludzie wyobrażają sobie gwałt czy molestowanie jako sytuację, w której kobieta musi zostać porwana, gdzieś zaciągnięta, pobita, związana itp, itd. Za dużo filmów i melodramatów.

Mam jednak nadzieję, że ta akcja zrobi/zrobiła więcej dobrego niż złego. My kobiety powinnyśmy się wspierać. Zwłaszcza jeśli dzieje się nam coś złego. Warto znaleźć w sobie odrobinę siły, odwagi i powiedzieć o tym co Wam się przydażyło bo dzięki temu ochronicie którąś z Nas. Nie bądźcie jak Angelina Jolie, Gwyneth Paltrow czy Joanna Krupa, która pochwaliła się, że o jednym z oprawcy z Hollywood wiedziała od 10 lat. Nie bójcie się mówić. Nie dajcie satysfakcji tym gnojom. Nie pozwólcie uwierzyć im w to, że znowu się im udało.

Akcja #metoo sposób na karierę