Dlaczego coraz więcej Mam odczuwa tzw niepokój?

Wcale się nie dziwię, że coaz więcej Mam popada w depresje czy też odczuwa tzw niepokój. Sama na początku miałam ten problem. I chociaż nie chciałam się do tego przyznać to w gruncie rzeczy byłam bardzo bliska depresji. Gdy położna przyszła na rutynową wizytę zapytała się mnie o to wprost. A ja co? Nie! Nie! Rękami i nogami się zapierałam, że wszystko w porządku i to tylko emocje związane z porodem itd. Więc w książeczce wpisała mi zwrot ‚baby blues’. Troszkę lepiej się z tym poczułam bo bałam się przeokropnie tego co mogłoby się stać gdyby wpisała depresja. Może otrzymałabym jakąs pomoc, ale byłam przerażona, że mogliby mi zabrać dziecko albo generalnie zrobić ze mnie kretynkę. Dlaczego tak myślałam i nie szukałam pomocy? Nie wiem…Za to wiem dlaczego towarzyszył mi ten wszechobecny niepokój, lęk, niepewność. Wiem już dlaczego wylałam tyle łez.

Po prostu g*wno wiedziałam na temat bycia Mamą. Zewsząt sprzeczne informacje. To zrób tak to tak, nie tego nie rób tak. Jeden lekarz mówi jedno a inny drugie. W każdej książce jakieś intrukcje obsługi dziecka, które wydają się akurat nie pasować do Twojego. W Internecie 100- innych odpowiedzi na jedno pytanie. Ciotki, babcie, sąsiadki wciskają swoje trzy grosze. I weź tu bądź mądra. Zanim dojdziesz do tego, że musisz robić po swojemu, iść za swoim matczynym instynktem i mieć opinie innych głęboko w d..ie to osiwiejesz. Po drodze usłyszysz jaką jesteś złą, wrecz wyrodną Matką, która o macierzyństwie nic nie wie. No ciekawe skąd masz wiedzieć skoro zostałaś MATKĄ PO RAZ PIERWSZY do cholery.

Ale nie przejmuj się takie teskty i ciotki dobra rada będziesz spotykała na każdym kroku. Dlatego coraz częściej Matki odczuwają niepokój. Nie wiedzą czy mogą głośno wyrazić swoje zdanie. Czy nie zostaną ukamienowane za to, że nie karmią piersią bo przecież robią to dla własnej wygody. Nikt nie zapyta dlaczego. Nikogo nie obchodzi czy decyzja była podjęta po przegranej walce o laktację (walce okupionej łzami, bólem itd) bo przecież oni tam byli i widzieli, że zrobiłaś to tylko dla siebie i skazujesz dziecko na gorszy start. Fajnie, że jest taka ogromna promocja karmienia piersią. Nikt się nie kłóci, że jest to najlepszy sposób karmienia, ale na Boga po co od razu takie zajadłe komentarze jeśli ktoś tego nie robi.

Dochodzi też do tego, że niektóre Mamy nie chcą (boją się) przyznać, że urodziły przez cesarskie cięcie. Bo pewnie też dla własnej wygody…A nawet jeśli? Co to kogo obchodzi? Czyj to powinien być problem tej mamy czy Twój?

Idźmy dalej bo przecież to nie wszystkie grzechy popełniane przez nas. Rozszerzanie diety po 4tym miesiącu to też temat rzeka. Jedni mówią, że jest to zabronione inni wręcz, że powinno się zaczynać po skończonym przez niemowlę 17stym tygodniu. Na, niektórych grupach dla Mam ten temat jest zabroniony bo zawsze wywołuje gó*noburzę. Dlaczego niektórym tak ciężko przychodzi zrozumieć, że nie każdy musi postępować tak samo, taśmowo? Może niektóre dzieci są inne? Tak, tak- dzieci się różnią od siebie. Może to niektórych lekko zaskoczyć, ale tak jest.

Dajesz swojemu dziecku jogurty? I to nie naturalne, a jakieś owocowe?! Poisz sokami? Ty wstrętna, zła Matko! Przecież tak nie wolno! A ja zadam pytanie: ‚Kto tak powiedział?’ Twój lekarz? Twoja koleżanka? Jakaś znana blogerka? A wiesz co mnie to? Mało wiele. Ziębi mnie to. Teraz tak bo przed tem też się zastanawiałam co podawać małemu i jak tylko mój mąż wyciągał coś typu Kinder Kanapka to leciałam do niego z łapami rządna jego śmierci, gotowa go poćwiartować bo przecież CUKIER, CHEMIA! I wszystko fajnie tylko że raz na ruski rok to chyba nikomu jeszcze nie zaszkodziło? Ale przecież Mamy, które podają swoim maluszkom ‚ekologiczne’ warzywka i owoce (owoców mniej bo CUKIER) z pola zaraz obok drogi to chyba wiedzą co mówią.

Słoiczki? Co? Karmisz dziecko jedzeniem ze słoiczków? Ale jak to! Leniwa jesteś! Nie chce Ci się gotować. A może i tak być. Bo nie każdemu musi się chcieć gotować trzy obiady. Albo nie każdego stać na to, żeby kupić kalafior w ekologicznym sklepie za 20 zł. A pomyśleć o reszcie warzyw żeby zrobić z tego zupę? I to koniecznie na kurczaku, którego zabijają na Twoich oczach żebyś wiedziała, że nie wstrzyknęli żadnego g*wna. A później dziecko powie ble i wylej to do kibla. No niestety i tak bywa. Czasem się tak trafiło, że nagotowałam i musiałam pół gara spłukać ze smutkiem w toalecie.

Powiem Wam jedno. Każda z nas stara się jak może. Każda z nas podejmuje codziennie milion decyzji. Co podać dziecku, jak je utulić do snu, czy pozwolić dzisiaj zostać dłużej, czy zgodzić się na wydłużenie drzemki itp itd. I każda z nas podejmie decyzje zgodnie ze swoim sumieniem, intuicją, tylko i wyłącznie dla dobra swojej rodziny. Żadna z nas nie zasługuje na to żeby odczuwać niepokój. Żadna z nas nie zasługuje żeby usłyszeć, że jest złą Matką (chybaże znęcasz się nad swoim dzieckiem i sprawiasz mu niepotrzebny bólm cierpienie). Nie pozwól sobie wmówić, że jest inaczej.