Czy Ty też zazdrościsz Lewandowskiej?

Długo się zastanawiałam czy napisać ten posty czy nie, ale ostatnio tyle żalu i goryczy rozlało się po Internecie ze względu na płaski brzuch Anny Lewandowskiej, że jdnak postanowiłam zabrać głos. Tak jestem młodą (?) mamą i nie nie mam płaskiego brzucha jak deska do prasowania. I co jest mi z tym źle? Nie. Patrzę z zazdrością na inne mamy, które bez problemu wróciły do formy i to w ekspresowym tempie? No troszeczkę tak. Czy mam pretensję do Anny Lewandowskiej za to jak wygląda? Nie, ani trochę. I jakoś tak po ludzku nie mogę zrozumieć dlaczego niektórzy to tak przeżywają. Czy ona kogoś tym skrzywdziła? Czy komuś coś tym zabrała? No zapewne nie, ale to nie przeszkadza innym wbijać w nią szpilkę.

Naprawdę tak ludzi dziwi jej wygląd? Przecież dziewczyna odkąd pamietam jest związana ze sportem. Ćwiczy chyba całe swoje życie i teraz ma za to przepraszać? A może ma udawac i sobie wkładać poduchę pod bluzkę żeby innym łatwiej się żyło? Czy naprawdę Wasz świat byłby bardziej kolorowy gdyby Anna Lewandowska ubierała się w szerokie bluzy i chowała po kątach? Zupełnie nie rozumiem tych śmiesznych felietonów pojawiającyh się w Internecie. Chyba każda normalna kobieta wie, że żona najlepszego polskiego piłkarza ma pieniędzy jak lodu i może pozwolić sobie na wynajecie niań, wyjść do SPA 4o razy dziennie, mieć podane posiłki do łóżka itp itd. No, ale co w tym dziwnego? Ukradli? Nie! Zapracowali sobie. A niektórzy mają z tym ogromny problem. Zazdrość to chyba taka nasza cecha narodowa…

Idźmy dalej. Podobno wyglad Anny Lewandowskiej ma nas dołować. Ale niby czemu? Jeśli jesteś kobietą myślącą wiesz, że nie możesz porównywać się do kogoś kto był całe życie aktywny. Gdybym ćwiczyła przed ciążą i w czasie jej trwania to chyba normalne, że spodziewałabym się natychmiastowych efektów w postaci świetnej figury. Byłabym mega zdziwiona gdyby Lewandowska wygladała jak spuchnięty słoń.

Wkurza mnie jak robi się z nas Matek jakieś totalne kretynki, które zamiast mózgu mają budyń. Czy naprawdę, któraś z Was wierzy w to co lansuje się na Instagramie czy w mediach? Osobiście nigdy nie myślałam, że macierzyństwo polega na leżeniu w łóżku z kawą w ręku i pstrykaniu sobie selfie. Już na pewno nie wyobrażałam sobie tego jako sielanki, gdzie mój dom świeci czystością i pachnie świeżością. Nie wierzę w wyidealizowany obraz Matki Polki. Nie jestem za tym, aby się umartwiać i robić za robot wielofunkcyjny. Ale też nie jestem za tym żeby leżeć i pachnieć a dzieckiem miałby się opiekować ktoś inny. Wszystko trzeba jakoś wyposrodkować. Trzeba przejść swoje: połóg, baby blues, nieprzespane noce, kolki, problemy z karmieniem, wyrzuty sumienia, czy też depresje poporodową. Tak to wszystko jest chlebem powszednim każdej matki, ale czy to znaczy, że mamy linczować i hejtować te, które mają w życiu trochę łatwiej? Czy ja mam teraz każdą napotkaną matkę, która jest szczuplejsza ode mnie i doszła do siebie po porodzie szybciej ode mnie, obrzucać błotem? Czy mamy je teraz pozamykać wszystkie gdzieś na odludziu bo swoim wyglądem mogą krzywdzić inne Matki? No hola, ale my chyba żyjemy w XXI wieku tak? Chyba umiemy odróżnić co jest prawdziwe a co nie? Czy łykacie wszystko co Wam serwują media?

Mam dziwne wrażenie, że niektórzy pragną wybić się na serii hejtów w stosunku do Lewandowskiej. I jak widać przynosi to korzyści. Felietony czy blogi zostały zauważone a przecież o to chodzi prawda? Bo te osoby wcale nie walczą dla nas- Mam tylko dla siebie. Przecież w gazetach pojawiają się co chwile celebrytki, które urodziły i na drugi dzień wyglądają jak milion dolarów. A do tego wmawia się nam, że właśnie tak powinno się wyglądać i że to nowy model modnej Matki Polki. Ale Lewandowska jest łatwym celem. Jest popularna, bogata i ma przystojnego męża, który bije rekordy popularności na całym świecie.

Spójrzmy na tą całą sytuację obiektywnie. My zwykłe Mamy nie będziemy wyglądały jak Anna Lewandowska. Chociażbyśmy stanęły na głowie. Nasze brzuchy będą dochodzić do siebie jeszcze długi czas. Nadprogrmowe kilogramy? Spokojnie wszystko w swoim czasie. Każda dochodzi do siebie w swoim tempie. Nie warto przyśpieszać bo wyniki mogą być odwrotne od tego co chcemy osiągnąć. Pamiętaj nie jesteś Lewandowską. Jesteś sobą. Jesteś Mamą najcudowniejszej istoty na świecie, więc dlaczego masz czegkolwiek zazdrościć innej kobiecie? To media chcą żebśmy ją hejtowały a tak naprawdę nie mamy za co. W końcu mamy swoje życie, które jest chyba bardziej interesujące niż to czy ktoś ma wyrzeźbione mięśnie czy też nie.