Matka skazująca dziecko na cierpienie to nadal Matka?

Serio to czego nigdy nie będę w stanie zaakceptować to rodziców, którzy nie bezmyślnie a intencjonalnie skazują swoje dziecko na ból, cierpienie czy śmierć. Nie ma tygodnia żeby nie przeczytać w Internecie informacji o tym, że kolejne dziecko zostało pobite przez jednego z rodziców. Kobieto jak Cię facet leje to nie licz na to, że nie tknie Twojego dziecka. W końcu znudzi mu się tłuczenie ciągle i tej samej buzi. Czy nie powinnaś zrobić wszystkiego co w Twojej mocy, aby chronić to maleństwo? Czy nie tak powinna postąpić każda prawdziwa Matka?

Generalnie dla mnie to jest jakaś mega abstrakcja, że ktoś może uderzyć np 2 miesięczne dziecko. Przecież to taka kruszynka bezbronna. Tylko zwyrodnialec może zrobić coś takiego albo ktoś kto ma nie równo pod sufitem. I naprawdę warto z kimś takim żyć? Potrafię wytłumaczyć sobie wiele. Te wszystkie psychologiczne zagwozdki typu przywiązanie do swojego oprawcy, dziwne uzależnienie od partnera, który nadużywa przemocy fizycznej (określane w psychologii terminem „love addiction” – nałóg miłości). Ja to wszystko kumam, ale tylko wtedy kiedy jesteś sama i nie masz dziecka.

Matka skazująca dziecko na cierpienie to nadal Matka?

Jak to możliwe w ogóle, że Matka nie chce? Nie jest w stanie? Nie może ochronić swojego dziecka? Może nie rozumiem tego bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale jakbym tylko zobaczyła, że mój mąż podnosi rękę na naszego syna to już więcej by tego nie zrobił bo nie miałby okazji. Po prostu pakujesz się i spierdalasz od takiego co krzywdzi Ci dziecko. Istotę, która z założenia powinna być dla Ciebie wszystkim. Dziecko kocha się bezgranicznie. Rozumiesz to?

Jeśli dajesz partnerowi przyzwolenie na krzywdzenie Twojego malucha to chyba nie powinnaś więcej nazywać się Mamą. Może i jestem za ostra albo nierozważna w wydawaniu takiej opinii, ale robię to bo mogę. Może jakaś Mama to przeczyta i stwierdzi ‚hej ona ma rację. Moje dziecko to jedyne co na tym świecie się dla mnie liczy i muszę po prostu od niego odejść zanim zabije mi dziecko’.

Przeraża mnie to, że coraz częściej słyszy się o takich przypadkach. Wczoraj przeczytałam o 2 miesięcznym chłopczyku, którego ojciec bił w głowę, aby go uspokoić. Po prostu chciał żeby dziecko przestało płakać…Ja się pytam co w tym czasie robiła matka bo z tego można wywnioskować, że to nie był jednorazowy incydent. Takie małe dzieci często płaczą…Innym razem czytam o tym, że ojciec rzuca dzieckiem o futrynę bo nie szło mu w grze…A może tak sam byś sobie pierdyknął w łeb? Jaka by to była ulga dla społeczeństwa a nie teraz będzie trzeba płacić za Twoje utrzymacie w więzieniu. Ostatnio też w Stanach Matka chciała upozorować nagłą śmierć swojej córeczki. Oczywiście po tym jak została pobita/zabita przez ojca. Wsiadła do autobusu z martwym dzieckiem w nosidełku (jak gdyby nigdy nic). Co więcej ojciec odprowadził ją do tego autobusu i życzył jej powodzenia pokazując jej kciuk jakby chciał powiedzieć ‚Dasz radę’. Jak można wytłumaczyć to, że ona jeszcze chciała mu pomoc zatuszować jego przestępstwo? Sorry, ale ja nie umiem, nie chcę i nie mogę.

Pamiętaj, że jeśli kiedykolwiek zostaniesz Mamą i biorąc swoje dziecko po raz pierwszy w swoje ramiona powiesz do niego ‚nigdy nie pozwolę Cię skrzywdzić’ to nie waż się tej przysięgi łamać.