Moje dziecko kocha mnie a nie moje cycki

Ciężki temat

Wiecie ile razy przykladałam się do tego tekstu? Chyba z milion. A ile różnych kopii mam zapisanych na komputerze. Generalnie spodziewam się, że ten post wywoła taką gównoburze jak mój teskt o Porodzie w UK. Niektóre Mamuśki mieszkające tam nie chciały przyjąć do wiadomości, że w UK też mogą zdarzyć się ciężkie porody i to wcale nie jest taka kraina mlekiem płynąca. Zamiast miłej wymiany doświadczeń zostałam obrzucona przyjemnymi epitetami i tekstami typu „księżniczka, która myślała, że będą za nią rodzić”, „no tak tylko cesarki na wszystko by chiały” czy też „to Ty nie wiedziałaś, że masz przeć?”. No pewnie, że wiedziałam przecież każda kobitka rodząca po raz pierwszy wie o co w tym chodzi co nie? No co dziewczyny a Wy nie wiedziałyście za pierwszym razem kiedy trzeba przeć itd? Po prostu kocham te wszystkie Mamy co pozjadały na śniadanie rozumy i z góry każdego oceniają swoja dziwną miarą.
Moje dziecko kocha mnie a nie moje cycki

Ciężki wybór

Wracając do tematu właśnie między innymi przez takie osoby my Mamy karmiące mlekiem modyfikowanym czujemy się jak wyrodne Matki. No i przez ten cały ‚laktaterror’ w szpitalach, który nie jedną doprowadził do depresji. Każda z nas miała na pewno swoje powody żeby rozpocząć karmienie mlekiem modyfikowanym. Niestety nie wszyscy są świadomi tego, że nie zawsze był to łatwy wybór. Wiązał się z milionem wylanych łez czy wyrzutów sumienia. Niestety te wszystkie osoby rzucające nam w twarz (a dokładniej anonimowe internetowe trolle), że nie kochamy swoich dzieci, nie znają naszych historii. I dzisiaj chcąc nie chcąc poznacie moją 🙂

Przez całe 9 miesięcy planowałam karmić piersią. Aczkolwiek zakładałam, że jeśli nie dam rady i będzie mi cięźko to przejdziemy na butelkę. Nasz porod niestety nie przebiegł zgodnie z planem. Co mnie troche podłamało psychicznie. Mimo wszystko nie zrezygnowałam z planu karmienia piersią. Tylko jak to zrobić gdy z Twoich piersi mleko leci jak krew z nosa? Robiłam wszystko: masowałam, piłam specjalne herbatki, używałam laktatora i ręcznego i elektrycznego, próbowałam też ściągać mleko rękoma. Rezultat był żaden. Ściągałam mleko przez cały dzień i budziłam się w nocy a mleka starczało na dwa karmienia. Zaczęłam modlić się o nawał, ale o tym to tylko mogłam pomarzyć. W końcu powiedziałam sobie dość (kiedy to pisałam słyszałam głos Chylińskiej). No bo ile można dołować się psychicznie tym, że nie jestem w stanie wykarmić własnego dziecka? Tak bardzo kocham swojego synka, że nie mogłam pozwolić na to żeby jego mama chodziła ciągle niewyspana, zmęczona, smutna i sfrustrowana. W skrócie byłam kłębkiem nerwów i wylałam morze a nawet i ocean łez. Domyślam się, że niejedna pomyślała sobie „skąd ja to znam”. Takich jak nas jest pewnie mnóstwo.

Argumenty

Słuchajcie dziewczyny (chyba mogę się tak do Was zwracać?) czy nie jest tak, że jesteśmy istotami myślącymi a nie robotami? I możemy podejmować samodzielnie decyzje? A co najważniejsze jesteśmy ludźmi i mamy wybór. Tak każda z nas ma wybór. Nieważne czy robisz to dla własnej wygody, czy może boisz się o kondycję swoich piersi. Sorry, ale czy to w ogóle powinno kogokolwiek obchodzić? Dlaczego pozwalamy wtrącać się obcym ludziom w nasze życie? A co gorsza zaczynamy wierzyć w to co o nas mówią. Jeszce te ich argumenty: Karmienie piersią jest rzeczą naturalną. No spoko niech będzie i co chcesz żeby za taką naturalną rzecz ktoś Ci brawo bił czy co? Bo mi za naturalną rzecz jaką jest sikanie nikt pomnika nie stawia.

Raz przeczytałam pod postem jakiejś matki, która przeszła podobne piekło do mojego, pytanie co by zrobiła gdyby urodziła się sto lat temu kiedy mleka modyfikowane nie było. Hmmm no niech pomyślę. A nie o co przecież żyjemy tu i teraz i mleko modyfikowane jest na wyciągnięcie ręki, wiec po co mam się zastanawiać hę? Pewnie jakbm musiała to poprosiłabym o mleko jakąś matkę, której leciałoby strumieniami. Na pewno dałabym sobie radę.

Albo kolejna rzecz, której nie mogę pojąć: „Jestem matką karmiacą- karmię piersią”. A ja co jestem matka nie karmiąca? Przecież moje dziecko nie chodzi głodne i jest karmione czy to przeze mnie czy przez jego tatę (babcię, wujka, ciocię i na kogo jeszcze tam padnie). No przepraszam bardzo, ale ja też jestem matką karmiącą swoje dziecko.

Są dwie metody

Generalnie rozumiem to, że karmienie piersią jest najlepsze dla dziecka. Raczej nie zamierzam tego podwazać. Dążę jednak do tego, że dzisiaj nie jest to jedyna i konieczna metoda. Mieszanka (nienawidzę jak ktoś mówi, że jest to sztuczne mleko bo sztuczne to mogą być rzęsy czy paznokcie) nie jest plynną heroiną. Nie jest to coś czego powinnyśmy się bać. Wiem, że na różnych blogach pojawiają się statystyki jakie choroby w przyszłości może takie karmienie wywołać. Może zaskoczę niektórych, ale na anglojęzycznych sronach można przeczytać o tym, że mleko matki wcale nie jest lepsze od modyfikowanego. A wpływ na to czy dziecko będzie w przyszłości chorować mają hormony, które towarzyszyły dzieciątku w brzuszku mamy. Dodam, że to była opinia naukowca. Chętnie podam linki jeśli chce ktoś poczytać. Czyli jak to ze wszystkim bywa ile ludzi tyle opinii.

Koniec wojny?

Moje dziecko kocha mnie a nie moje cycki
Wiem, że raczej jestem daleka od zakończenia tej wojny między mamtkami karmiącymi piersią a mamami karmiącymi butelką. Ciągle ktoś będzie próbował przedstawiś swoje racje i przekonać do nich wszystkich świetych. Będzie tak dopóki nie zrozumiemy, że nwajważniejsze jest, aby dziecko było najedzone, zadbane, kochane i zadowolone bez względu na sposób w jaki zostało to osiągnięte. Nie wiem jak u Was, ale ja karmię swojego syna miłością, czułością i troską:) Pomaga nam w tym koleżanka butelka i wcale się tego nie wstydzimy.

I tak jeszcze na koniec:
Mam na imię Kasia i jestem Mamą rocznego Filipka. Jestem Matką karmiącą mlekiem modyfikowanym. Czy jestem dobrą Mamą? W oczach mojego dziecka na pewno.

A tu mój synek, który m głęboko to w jaki sposób karmi go jego Mamusia:D