Dlaczego nie tęsknię za byciem w ciąży

Wiem, że może Was to dziwić, ale ja naprawdę nie tęsknię za byciem w ‚stanie błogosławionym’. Dla wielu kobiet bycie w ciąży to najcudownejszy etap w ich życiu. Czasami jak słuchaj koleżanek mówiących, że mogłyby chodzić w ciąży przez cały czas to nie wiem jak mam się zachować. Czy one naprawdę się tak cudownie czuły czy po prostu zapomniały jak to jest? Aż mi ciężko uwierzyć, że można nie mieć w tym czasie żadnych dolegliwości, bóli czy złego samopoczucia itd. No, ale może i trafiają się takie przypadki czego im z całego serca zazdoszczę.

Dlaczgo jestem na NIE

Nie powiem, że to było najgorsze 9 miesięcy jakie mi przyszło przeżyć, ale było dosyć blisko. Oczywiście sam fakt, że będę mamą cieszył mnie przeogromnie. Przecież zawsze tego chciałam, ale nie zdawałam sobie chyba sprawy z tego, że ciąża to jednak nie jest taka bułka z masłem.

O to 5 powodów, które ‚obrzydziły’ mi na jakiś czas chęć zachodzenia w ciążę:

1.Do około 4-5 miesiąca borykałam się ze strasznymi bólami jelit. Jelit? A no tak dokładnie to co przeczytałaś. Ja też byłam zdziwiona, że kobieta w ciąży ma bóle jelit i to takie, że skurcze porodowe to pikuś. Generalnie to ja nie płakałam tylko wyłam. Dokładnie rzecz ujmując jak syrena alarmowa. Nikomu tego nie życzę. Nawet nie wiesz kiedy Cię to ma złapać. Nie raz wieczorami budziłam się i stękałam jak stary dziad. Co mi pomogło? Nic. W UK to musisz ledwie żyć żeby w ogóle zechieli spojrzeć na Ciebie. Jeśli nie umierasz to wszystko jest w porządku i wszystko jest normalne. Przez telefon pielęgniarka mi powiedziała „Pani je mniej bananów”. No nie wiesz czy się śmiać czy płakać. W końcu doszło do tego, że prawie nic nie jadłam bo się bałam, że mnie po czyms poskręca. Na szczęście nie trwało to całych  miesięcy. Inaczej byłoby Świecie Welcome to.

2.Nudności i jeszcze raz nudności. Co tam poranne. To były całodniowe mdłości. Co Troskliwa zjadła to oddała zaraz spowrotem taka dobra z niej dziewczyna była. Czasami to się rzygało dalej niż widziało. Zwłaszcza po tym co najbardziej smakowało. Pamiętak jakby to było dzisiaj. Bignę do toalety. Szybko żeby tylko nie zwrócić przed. No i tak się śpieszę, że aż coś mi z podniesieniem klapy nie wyszło. I wiecie co? Gdzieś mi pół zęba uciekło tak przyrżnęłam. No i co było robić jak to niedziela? Dzwonić na tzw. emergency i pożegnać się z £300. Jakoś to przebolałam.

3. Borykanie się z tak osobistymi pytaniami, że głowa mała. Niektórych ludzi, którzy zadawali te pytania nawet nie znałam.

  • Będziesz mieć cesarkę czy naturalny poród?
  • Będziesz karmić piersią czy butelką?
  • A dużo już przytyłaś?
  • Cieszysz się?
  • Planowane?
  • Macie już imię?
  • Nie wolałabyś dziewczynki?
  • Mąż się cieszy?

Serio skąd ten pomysł, że chcę Ci to wszystko powiedzieć? Może chciałabym to zostawić dla siebie? Poza tym to moja ciąża i moja sprawa jak ją rozwiążę i czy mnie ona cieszy czy też nie. W sumie nie wiem po co pytali jak i tak swoje historie dodawali. Jeśli pracujesz w miejscu, w którym jest mnóstwo pracowników wiedz jedno: To ciąża publiczna. I wszyscy chcą o niej wszystko wiedzieć.

4. Komentowanie mojej sylwetki. Tak ludzie komentowali to jak wyglądam. Rozumiecie to? Cios poniżej pasa. Ale czytajcie dalej robi się jeszcze ciekawiej. Do 5 miesiąca moja waga nie zmieniała się i nikt nie wiedział, że jestem w ciąży. Kiedy już brzuszek zaczął być widoczny musiałam przełykać komentarze typu ‚Ale mały brzuch’ ‚Jesteś pewna, że wszystko w porządku może powinnaś iść do lekarza i zapytać się’ A później to już ruszyła lawina i pojawiały się uprzejme dogryzki od koleżanek ‚Nie no teraz to Cię wywaliło’ ‚Wiesz to wszystko to Ci poszło w tyłek a nie w brzuch’ Doszło do tego, że ja się zastanawiałam czy nie zacząć się jakoś zasłaniać długimi bluzkami czy bluzami. Trochę mi było dziwnie, że ktoś patrzy mi się nachalnie na moje dupsko.

5. Pozostałe dolegliwości:

  • puchnące stopy
  • niemożliwość wyspania się
  • chrapanie (tak moje-podobno jak warkotałam jak traktor)
  • zgaga
  • ciągłe odwiedziny w toalecie (przeszło mi przez myśl żeby tam zamieszkać na czas ciąży)

Podsumowanie

Jeśli miałabym być w tej ciąży tyle czasu co słoń to pewnie też bym to udźwignęla. Taki mały Skarb jest wart każdego poświęcenia i bólu. Miałabym to dla niego przejść jeszcze raz to przeszłabym i nawet dwa. Ale przed kolejną ciążą na pewno będę się bić z myślami. Będę czekać z niepokojem czy będzie podobnie, gorzej a może i lepiej. Czas pokażę. Póki co wstrzymuję się z podejmowaniem decyzji o drugim dziecku.

A jak to było u Was kochane Mamy. Przeszłyście ciążę bez jakichkolwiek dolegliwości. Czy to w ogóle możliwe?